Reklama

„Śpiewam moją duszą”

Wszyscy znają Irenę Jarocką, gwiazdę polskiej piosenki, przez wiele lat dzielącą życie między Polską a Stanami Zjednoczonymi i śpiewającą tak wiele melodyjnych, pięknych przebojów. 21 stycznia 2012 r. Irena Jarocka zmarła w Warszawie w wieku 65 lat. Specjalnie dla „Niedzieli” w lecie 2010 r. wywiad z Ireną Jarocką przeprowadził Andrzej Bucior

Niedziela Ogólnopolska 6/2012, str. 18-19

Andrzej Bucior

Irena Jarocka specjalnie dla Czytelników „Niedzieli” przekazała serdeczne pozdrowienia

Irena Jarocka specjalnie dla Czytelników „Niedzieli” przekazała serdeczne pozdrowienia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANDRZEJ BUCIOR: - Polacy znają Panią z wielu piosenek oraz pamiętają rolę w filmie „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka”. Jaka jest obecna Pani sytuacja życiowa? W różnych doniesieniach prasowych zdania są podzielone - mieszka Pani w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych?

IRENA JAROCKA: - Mieszkam w tej chwili już w Polsce, ale mam dom również w Stanach. Trudno z nim rozstać się na zawsze, więc odwiedzam go raz w roku na chwilę. W tym roku będą to tylko dwa miesiące. Cieszę się bardzo z mojego powrotu do Polski - tutaj realizuję się najbardziej. Osiemnaście lat mieszkałam w Stanach. Była to wspaniała lekcja życia, za którą dzisiaj Bogu dziękuję. Nauczyłam się większej pokory, miłości do ludzi, tolerancji dla inności drugiego człowieka, uwierzyłam w siebie... W to, że jeszcze wiele do poznania przede mną, do bycia „lepszym” człowiekiem.

- Jakie ma Pani najmilsze wspomnienia, spostrzeżenia z pobytu w Polsce?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Dużo podróżuję po Polsce i widzę coraz więcej zadbanych miast i miasteczek, kwiatów przy domach. Odnawiane są zabytki, współczesna architektura wciska się w każdy wolny zakamarek w centrach wielkich miast. Jestem podbudowana rozmachem budowy dróg w całej Polsce, spieszymy się do EURO 2012 i to widać. Wykorzystujemy fundusze z Unii Europejskiej, które w widoczny sposób pomagają przedsiębiorczym ludziom realizować ich ciekawe pomysły. Jesteśmy wolni, otwarci na cały świat. Polacy byli i są fantastycznym narodem - bardzo wrażliwym, bardzo zdolnym, odnoszącym sukcesy i liczącym się w wielu dziedzinach w światowych rankingach. Postęp w naszym kraju jest fenomenalny, mam się czym chwalić przed obcokrajowcami, napawa mnie to optymizmem i również dzięki temu jestem szczęśliwa z mojego powrotu. Ważne jednak jest dla nas, abyśmy w tym życiowym pędzie potrafili zachować naszą tożsamość, więzi rodzinne, szacunek dla tradycji, historii, kultury. Bycie sobą jest naszym największym bogactwem.

- Większość Polaków pamięta film „Motylem jestem…” - czy ówczesne życie było podobne do przedstawionego w tym odcinku „Czterdziestolatka”?

Reklama

- Było, ale proszę zauważyć - mimo że ludziom było ciężko, to inaczej do tego wszystkiego podchodzili, jakoś sobie radzili. Żyli marzeniami, poczucie humoru było chyba większe niż dzisiaj, miał on głębsze podłoże, stanowił odtrutkę na szarość codzienności. Ideą tego filmu było danie ludziom nadziei, że każdy może osiągnąć sukces, spełnić swoje marzenia. Dzisiaj, gdy młodzież ogląda ten film, nie wierzy, że mogły być puste półki w sklepach, że wszystko musieliśmy „załatwiać”, że nie można było ot tak sobie wyjechać za granicę, że musieliśmy być wdzięczni partii za każdy drobiazg, którym nas uraczono, np. możliwość kupienia pomarańcz na święta. Film „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka” jest ponadczasowy, o czym świadczy jego ogromna popularność mimo upływu lat. Brawo dla twórców tego filmu. Niedawno rozmawiałam z jego reżyserem - Jerzym Gruzą, opowiedział mi, że po wielu latach, niedawno, z wielkim zainteresowaniem ponownie go obejrzał i że bardzo go ten film rozbawił. Ja natomiast, wykonując swój zawód, często śpiewałam w krajach demokracji ludowej i szczerze powiem, że z przyjemnością wracałam do Polski, bo tutaj panowała największa demokracja i była to nasza kochana Polska.

- Z pewnością Czytelnicy „Niedzieli” chcieliby dowiedzieć się o Pani doświadczeniach życiowych związanych z rodziną, dziećmi, karierą. Co dla Pani jest w tych sprawach najważniejsze?

- W takim zawodzie jak mój dosyć często się zdarza, że nie udaje się wszystkiego ogarnąć i należycie zadbać o dom, rodzinę, pracę. Dla mnie moja rodzina jest i zawsze była najważniejsza. Jesteśmy razem bardzo szczęśliwi. Mój mąż Michał, nie zaniedbując swojej pracy, prowadził dom, gdy ja bywałam w podróżach. Przyjeżdżała babcia, która także pomagała. Od momentu, kiedy była już na świecie nasza córka Monika, starałam się, aby każde święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc spędzać z najbliższymi. Chyba tylko raz się zdarzyło, że nie mogłam przyjechać do Polski na święta - bardzo to przeżyłam, po czym postanowiłam sobie, że nigdy więcej. Na początku lat 80. na dłuższe wyjazdy zabierałam Monikę ze sobą, aby czuła, że mama z nią jest, a Michał mógł pracować w swoim zawodzie. Całe nasze życie to wielki kompromis między realizowaniem się zawodowo a obowiązkami wobec rodziny. Jedno i drugie jest dawaniem naszej miłości i tak długo, jak ona trwa, jesteśmy w stanie pokonywać wszelkie przeciwności.

- Czy uważa się Pani za osobę religijną?

Reklama

- Jestem bardzo religijna. Wychowałam się przy katedrze w Gdańsku-Oliwie, uczestnicząc w różnych wydarzeniach i uroczystościach kościelnych. Zaczynałam od śpiewania w chórze, potem występowałam w przykościelnym teatrze, grając czasami role świętych, uczestniczyłam w spotkaniach dyskusyjnych młodzieży. Ten kontakt z kościołem naznaczył całe moje życie. W życiu kieruję się sercem, staram się żyć w zgodzie z samą sobą, z tym, co wyniosłam z mojego domu, z mojego kontaktu z Kościołem i pięknymi ludźmi. Jestem pogodnym człowiekiem, wszędzie najpierw dostrzegam dobro i piękno, a smutek już wtedy tak nie boli. Myślę, że modlitwą jest wszystko, co mnie cieszy, i za to Bogu dziękuję.

- Kogo uważa Pani za najbardziej wartościowe autorytety dla siebie i propozycje dla nas?

- W dzisiejszym świecie coraz trudniej o autorytety. Jest to dla nas indywidualność nieprzeciętna, wzór do naśladowania. Imponuje nam czymś, co również chcielibyśmy mieć. Ujmuje nas swoją skromnością, wiedzą i pasją. Jest szczery, otwarty na krzywdę drugiego człowieka, rozumie nas i umie słuchać. To ktoś, kto umiejętnością wybaczania, swoją miłością, dobrocią i tolerancją względem innych sprawia, że czujemy potrzebę przebywania z taką osobą. Spotykamy ich dosyć często. Może nie są idealni, ale swoją postawą dają nam poczucie bezpieczeństwa. Wzorując się na nich, odnajdujemy siebie i kierujemy naszym postępowaniem tak, że możemy stać się autorytetem dla innych.

- Jakie są Pani plany i marzenia na najbliższą przyszłość?

- Tej jesieni [2010 r. - przyp. red.] wydaję płytę z kolędami i pastorałkami. To już moja druga w Polsce płyta o tej tematyce. O dalszych płytowych planach, marzeniach wolę na razie nie mówić, aby nie zapeszyć. Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, to gram dużo koncertów i te spotkania z publicznością - dawanie siebie - są dla mnie i chyba dla każdego artysty czymś najpiękniejszym. Każda publiczność jest najlepsza i każdego typu muzykę śpiewam dla niej całym sercem i duszą, i wydaje mi się, że ludzie to czują. Oprócz tego staram się realizować moje pasje, m.in. podróże po świecie. Ponieważ planów mam dużo, być może będę zmuszona zrezygnować np. z części podróży, a nawet koncertów, gdyż czasami trzeba iść na kompromis…

- W imieniu naszych Czytelników bardzo dziękuję za wywiad i życzę kolejnych sukcesów i radości.

Rozmowa została przeprowadzona 29 sierpnia 2010 r., autoryzowana - 12 września 2010 r.
Chętnych do wysłuchania ciekawych wywiadów z Ireną Jarocką, obejrzenia galerii zdjęć, teledysków z ogromną liczbą przebojów odsyłamy do oficjalnej strony:
www.irenajarocka.pl.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ksiądz z Archidiecezji wrocławskiej we Fraterni Kapłańskiej św. Dominika

2026-08-21 15:30

Jakub Gonciarz OP

Ks. Krzysztof Wojtaś [z lewej] i ks. Kamil z warszawsko-praskiej rozpoczęli swój nowicjat dla Fraterni, otrzymując dominikański krzyż

Ks. Krzysztof Wojtaś [z lewej] i ks. Kamil z warszawsko-praskiej rozpoczęli swój nowicjat dla Fraterni, otrzymując dominikański krzyż

Ks. Krzysztof Wojtaś, wikariusz parafii Najświętszego Zbawiciela we Wrocławiu‑Wojszycach, od roku należy do Fraterni Kapłańskiej św. Dominika. Dla czytelników Niedzieli Wrocławskiej opowiada, jak wygląda formacja księży diecezjalnych w rodzinie dominikańskiej oraz jak św. Pier Giorgio Frassati poprowadził go do złożenia przyrzeczenia i życia duchowością św. Dominika.

Jak zaznacza ks. Krzysztof Wojtaś jego spotkania z rodziną dominikańską zaczęła się dzięki spotkaniom w Lednicy. - Pierwszy raz pojechałem na Lednicę w 2002 roku i od tamtej pory to miejsce stało się dla mnie przestrzenią duchowego wzrostu. Później, już jako ksiądz, uczestniczyłem w rekolekcjach dla duchownych na Jamnej czy Lednicy, gdzie poznałem wielu braci kaznodziejów. Ich styl życia, prostota i duchowość św. Dominika zawsze mnie pociągały - podkreśla kapłan w Wojszyc, podkreślając, że rok temu dowiedział się, że powstaje Fraternia Kapłańska św. Dominika — wspólnota dla księży diecezjalnych, którzy chcą żyć duchowością dominikańską. - Napisałem maila do o. Pawła Koniarka OP, promotora fraterni, i zacząłem uczestniczyć w spotkaniach jako postulant. W sierpniu przeżyłem ważny moment: 19 sierpnia odbyły się moje obłóczyny. Prowincjał wręczył mi krzyż dominikański, znak przynależności do rodziny dominikańskiej. Zachowujemy sutannę, ale krzyż jest widocznym symbolem tego, że żyjemy duchowością Zakonu Kaznodziejskiego. W czasie obrzędu otrzymuje się również patrona — świętego lub błogosławionego z rodziny dominikańskiej. Moim został św. Pier Giorgio Frassati, którego kanonizacja była dla mnie impulsem do podjęcia tej drogi. On jako tercjarz należał do dominikańskiej rodziny, więc jego przykład bardzo mnie poruszył - opowiada ks. Wojtaś.
CZYTAJ DALEJ

Będzie zawiadomienie do CBA i prokuratury ws. raportu „Polaków portret własny”

2026-08-21 07:09

[ TEMATY ]

raport

"Polaków portret własny"

Adobe Stock

PiS złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury, aby zbadano sprawę „pełnego błędów raportu wygenerowanego w AI” - „Polaków portret własny”; jego autorka Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana - ocenił szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Raport „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska” z 2025 r. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski, wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. Autorka zaznaczyła, że był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprzeczyło, by raport był objęty umową z resortem.
CZYTAJ DALEJ

Prezydencki projekt „lex szarlatan” z propozycją do 15 lat więzienia w przypadku śmierci pacjenta

2026-08-21 20:26

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

"lex szarlatan"

Grzegorz Jakubowski KPRP

Do 15 lat więzienia za pseudomedyczne praktyki, które doprowadziły do śmierci pacjenta – to jedna z propozycji zawartych w prezydenckim projekcie tzw. lex szarlatan, który został opublikowany na stronie internetowej głowy państwa.

Prezydencki projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta określa wysokość kar za nakłanianie „do niepodjęcia albo zaprzestania postępowania leczniczego lub diagnostycznego zleconego przez uprawnioną osobę wykonującą zawód medyczny”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję