Reklama

Busy śmierci

Spieszyli się do pracy przy zbiorze jabłek. Ruszyli jeszcze przed świtem. Chłód, mrok i gęsta mgła. Mirek jechał szybko, bo wiadomo - każda chwila dniówki cenna. Przed nimi wlokła się ta betoniarka czy cysterna...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zginęło na miejscu 18 osób. Jechali z Żardkowa, Drzewicy, Zakościelnia do sadów w regionie grójecko-wareckim. W sumie jakieś 60 km. Na 20. spotkali śmierć.
Pisk opon, głuchy trzask, a potem cisza. Pomoc wzywa ranny kierowca TIR-a. Jest sam. Nie zatrzymuje się obok ani jedno z przejeżdżających aut. Dopiero młoda dziewczyna.
Droga 707. Celowo nie ma pobocza, by kierowcy przed wyprzedzeniem musieli sprawdzić, czy mogą. Asfalt jest dobrej jakości, bez dziur, na tym odcinku szosa prosta jak drut...
Wśród pierwszych ratowników na miejscu katastrofy kręci się zakonnik. To o. Jan, kapucyn z pobliskiego sanktuarium w Nowym Mieście nad Pilicą. Przyszedł się pomodlić, a może jednak i z nadzieją, że ktoś przeżył. On jeden spokojny w środku szaleństwa, które trwa wokoło. U dwóch osób są oznaki życia. Umierają w szpitalu.
Po wsiach, skąd jechały ofiary wypadku, nawet z drogi słychać płacz. Tutaj każdy kogoś stracił. Już wiadomo, że w busie był też brat Mirka - kierowcy i matka ze swoim 19-letnim synem, która ciułała na ślub córki. Ludzie w różnym wieku, w większości mężczyźni, bo zbieranie jabłek to ciężka robota.
Pierwsze wieści przychodzą z radia, potem przyjeżdżają urzędnicy z gminy i psycholodzy. Psycholodzy mają trudności z wyjaśnieniem, co się stało. Nikt nie chce wierzyć. Ludzie czepiają się myśli, że może ktoś spóźnił się na bus Mirka. Może łapał jakiś inny transport. Niektórzy do wieczora, do czasu gdy powinni wrócić z pracy, wyglądali swoich...
W całej Polsce oglądało się tego dnia zdjęcia samochodu wbitego w ogromny TIR - chłodnię. Widok potworny. Przy tej tragedii widać, że stara polska nędza ma się ciągle dobrze, mimo projektów i dofinansowania z Unii. Jakby istniały równolegle dwie Polski.
- Tamtych 18 osób wsiadło do towarowego busa, bo nie miało innego wyjścia. Jak inaczej dostać się do pracy? PKS w obie strony kosztuje ze 20 zł, a w busiaku płacisz kilka złotych - miejscowych irytuje posądzanie ich o lekkomyślność. - Oni musieli zarobić parę złotych na jedzenie, na opał, bo zima idzie; na kurtki dla dzieci, na podstawowe sprawy.
Szukać pracy? Niby gdzie? Żyć z ziemi? Tutaj nie opłaca się nic uprawiać. Nie nasza wina, że tak jest.
Trzeba zlikwidować te enklawy biedy! - pojawiają się pierwsze komentarze polityków. A w takich miejscach jak gmina Drzewica rośnie w ludziach gniew. - Tylko gadać potrafią! Niech wreszcie coś zrobią z nami! - złoszczą się. - Łatwego losu nie ma tu nikt. Latem zbiera się owoce, jeździ po budowach, zimą do wycinki drzew najmuje. U nas robotę się „łapie”. Na 5 osób może jedna zaczepi się gdzieś na stałe. Reszta pracuje dorywczo...
Jedyny w okolicy spory zakład pracy zatrudniał kiedyś kilka tysięcy ludzi, dzisiaj raptem ok. 150.
Podobna mozolna codzienna walka o przetrwanie ma też miejsce w Małopolsce, na Podkarpaciu, w pasie ziem zachodnich i wschodnich. Wsie i małe miasteczka. Niepozorne, biedne, bez perspektyw.
Kierowcy dowożący robotników sezonowych opowiadają, że takich czerwonych busów jest w Polsce zatrzęsienie. To daje wyobrażenie o skali zubożenia. - Drewniane ławki mocowane do ścianek drutem, a za kierownicą człowiek bez uprawnień do przewozu ludzi to niemal norma - opowiada kierowca ze Śląska. - Musi być tanio i szybko, więc jeździ się jak wariat, wiadomo... A jak powiesz szefowi, że masz w aucie usterkę, to poleci ci po dniówce.
W Internecie wrze od gorących komentarzy. Dziennikarze obywatelscy grzmią: - Z tych śmierci powinno wyjść jakieś dobro, niechby się państwo zaczęło interesować losem swoich szarych obywateli, a nie tylko robić cyrk, jak kamery przyjadą. Musi się skończyć to zatrudnianie ludzi na czarno, w okropnych warunkach, i puszczanie oka, że niby taki cwaniak uprawia ten proceder dla dobra biedaków.
Ludzie w takich wioskach jak te wokół Nowego Miasta wiedzą, kto zawinił. Bo nie ich Mirek! Winni są politycy, którzy kłócą się o głupoty, a ludzie nie mają pracy, nie mają za co utrzymać rodziny. Oni są winni!
Odszkodowania w wysokości 2,5 tys. zł na rodzinę już wypłacono. Caritas także pomoże rodzinom ofiar. - Otrzymają nie tylko wsparcie finansowe i żywność, ale także pomoc prawną i duchową - mówi wiceszef radomskiej Caritas ks. Robert Kowalski.
Caritas uruchomiła specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze dla rodzin ofiar wypadku (konto nr: 45 1240 3259 1111 0000 2989 1757, z dopiskiem: „Wypadek - Drzewica”).
Wspólny pogrzeb ofiar wypadku odbył się 16 października w kościele św. Łukasza w Drzewicy. Pochówku dokonała za darmo jedna z łódzkich firm pogrzebowych. Modlitwie za zmarłych przewodniczył ordynariusz diecezji radomskiej bp Henryk Tomasik. - To przemijanie ma sens. Ma sens! - powtarzając słowa Jana Pawła II, mówi do zrozpaczonych rodzin Ksiądz Biskup. - Z wiarą w Boże Miłosierdzie stajemy tu, aby prosić o dar nieba dla ofiar wypadku i siłę dla tych, którzy przeżywają odejście swoich bliskich...
Premier Pawlak obiecał w imieniu państwa, że nie zostawi ono osieroconych rodzin bez pomocy. Że ich śmierć, choć udowadnia, jak trudno żyje się niektórym w naszym kraju, musi się stać dla pozostałych nauczką.
W dzień po tragedii w Nowym Mieście policja zatrzymała w całej Polsce dziesiątki przepełnionych dostawczaków przerobionych na osobowe busy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Tagle odczytał homilię Leona XIV: „Bez silnych rodzin świat nie ma przyszłości”

2026-10-14 11:01

[ TEMATY ]

homilia

kard. Tagle

Leon XIV

Vatican Media

Bez silnych rodzin świat nie ma przyszłości - podkreślił Leon XIV w homilii przygotowanej na Mszę św. z okazji 10. rocznicy publikacji adhortacji Amoris laetitia. Papież wskazał na pilną potrzebę wychowania młodych do prawdziwej miłości, wsparcia rodzin przeżywających kryzysy i przywrócenia wspólnej modlitwy w domach. Homilię Ojca Świętego podczas Mszy św. na Placu św. Piotra odczytał kard. Luis Antonio Tagle.

Przygotowanie do małżeństwa nie zaczyna się kilka miesięcy przed ślubem. Rozpoczyna się już w dzieciństwie, w rodzinie, w której człowiek uczy się kochać, przebaczać i brać odpowiedzialność za drugiego.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Powrót do Stumilowego Lasu. Dlaczego warto spędzać czas z dziećmi przy wspólnej lekturze?

2026-10-14 17:10

[ TEMATY ]

książka

Materiał prasowy

Niezależnie, czy masz 5, 25 czy 100 lat, ta książka inspirowana ulubionymi postaciami i miejscami ze świata Kubusia Puchatka sprawi, że od pierwszej litery poczujesz rozgrzewające ciepło i ochotę na Conieco więcej nowych przygód słynnego misia.

W dobie cyfrowej rozrywki i ciągłego pośpiechu, znalezienie chwili na budowanie głębokich relacji w rodzinie bywa prawdziwym wyzwaniem. Tymczasem jeden z najlepszych sposobów na wspólnie spędzony czas mamy na wyciągnięcie ręki. Wspólne czytanie to nie tylko doskonała inwestycja w rozwój dziecka, ale także przestrzeń do budowania więzi, bliskości i przekazywania najważniejszych wartości. Doskonałą okazją, by odkryć tę radość na nowo, jest powrót do uwielbianych przez pokolenia bohaterów w najnowszych książkach wydawnictwa Znak Emotikon o Kubusiu Puchatku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję