W Bielsku Podlaskim 8 lipca odbył się marsz w obronie Telewizji Trwam oraz wolności w mediach. Poprzedziła go uroczysta Eucharystia koncelebrowana przez kilku księży pod przewodnictwem ks. dr. Ludwika Olszewskiego sprawowana w szczycie plebanii na placu parafialnym, gdzie umieszczony jest napis: „Oto Matka Twoja”. Protestujący procesjonalnie przeszli ulicami miasta aż do kapliczki przy kościele pw. Matki Bożej z Góry Karmel.
Telewizja Trwam to nasze Westerplatte
Reklama
- Marsz jest protestem społeczności bielskiej przeciw Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, która bez podania racjonalnego powodu, odmówiła przyznania Telewizji Trwam miejsca na multipleksie cyfrowej telewizji naziemnej. Jest to kolejny, po zwolnieniach niezależnych dziennikarzy z mediów publicznych, przykład łamania zasad demokracji w naszym kraju - uważa Ignacy Grzybowski, radny miasta Bielsk Podlaski i współorganizator marszu.
Z inicjatywą marszu wystąpili członkowie PiS-u z białostockim posłem Dariuszem Piątkowskim na czele. Na wstępnym spotkaniu, w którym uczestniczyło kilka osób, zostały przydzielone zadania związane z uzyskaniem pozwolenia, przygotowania transparentów. Budującym faktem jest to, że aktywnie w strukturę przygotowań włączyli się uczniowie, którzy to przed miesiącem na placu przy ratuszu zorganizowali protest przeciwko okrajaniu historii w szkołach.
- Już w Białymstoku, na wiosnę, podczas marszu przypomnieliśmy, że zdecydowaną większość Polaków stanowią katolicy. Polityczna decyzja nie ma prawa pozbawiać nas możliwości oglądania telewizji krzewiącej wartości naszej wiary. Czujemy się dyskryminowani w naszym kraju. Z tego powodu teraz w Bielsku, w mieście, z którym byłem związany przez kilkanaście lat, organizujemy wspólny protest środowisk katolickich i patriotycznych w obronie Telewizji Trwam oraz innych niezależnych mediów - mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Piątkowski.
- Wsłuchiwaliśmy się w Słowo Boże, w postawy dystansowania się od Boga, obojętności, a nawet wrogości. Wyraźnie w czasach nowożytnych mądrość Boża nie była potrzebna, kiedy to rozum próbowano uczynić absolutną siłą. Odwołując się do czytań mszalnych, dostrzegamy, że już starożytni mieli z tym problem. A przecież Naród Wybrany doznał tyle dobrodziejstw. Bóg bezpieczną ręką wyprowadził go z Egiptu, ochraniał w czasie wędrówki i bezpiecznie wprowadził do ziemi miodem i mlekiem płynącej. A naród odrzucił modlitwę „Słuchaj, Izraelu” i zwrócił się ku różnym bożkom. Bóg wysyłał proroków, aby głosili prawdę o ludzkiej egzystencji. Wysłał Chrystusa, który w rodzinnym mieście spotkał się z obojętnością, z powątpiewaniem. I nie mógł zdziałać tam żadnego cudu, jedynie włożył ręce na kilku chorych, którzy doznali łaski uzdrowienia - mówił w homilii ks. Andrzej Ulaczyk, proboszcz z Wyszek, wykładowca w WSKSiM w Toruniu.
A św. Paweł mówił o niedostatkach, jakich doznawał w swoim życiu z powodu głoszenia Chrystusa. Spotykał się z oszczerstwami. Kaznodzieja podkreślił, że dziwne postawy wobec Boga mają długą tradycję, bowiem sięgają samego raju. Przestrzegał, że człowiek bez Boga staje się straszny dla siebie i bliźnich. Bez Boga straszne jest także państwo. Papież Benedykt XVI taką postawę określa jako bandę zbójców dostrzegającą jedynie własny, prywatny interes, wykorzystując dla swoich celów aparat partyjny. - Czyż podobnie nie jest w Polsce? - pytał kaznodzieja. - Dlaczego podejmuje się walkę z obywatelem? Mówimy o biedzie Polaków, a tymczasem środki są marnotrawione, przeznaczane nie dla poszerzania dobra, ale do walki przeciwko wierzącym w Boga. Gromadzimy się w niedzielny dzień w intencji wolności w Ojczyźnie, żebyśmy jako ludzie wierzący mogli żyć z Bogiem. Ludzie wierzący najlepiej pracują dla dobra Ojczyzny, gdyż wiara człowiekowi nic nie odbiera. Staje się poręką dóbr wiecznych. Wychodzimy na ulice, walczymy o wolność dla katolickich mediów, o wspólne dobro. Mediom z lewicowym ugrupowaniem, o jednej ideologii, potrzebna jest konkurencja. Czynimy to dla naszych odbiorców, aby w katolickich mediach wiara była przekazywana, czynimy w trosce o przyszłe pokolenia, żeby nie spotkał nas zarzut, że w sprawie wolności mediów nic nie zrobiliśmy - konkludował homileta.
Janowi Pawłowi II, obrońcy wolności
Z placu parafialnego manifestujący z licznymi transparentami przeszli pod pomnik Jana Pawła II, gdzie księża złożyli kwiaty, przeszli ulicami Kościuszki, 3 Maja pod pomnik Niepodległości, gdzie poseł Piątkowski mówił o walce z narodem podejmowanej przez lewicowe media. Tam też Ignacy Grzybowski odczytał tekst odezwy do KRRiT domagający się przyznania miejsca mediom katolickim na pierwszym multipleksie.
Przy kapliczce poświęconej Maryi, Matce wolności słowa, za pokojową manifestację, zgodę na organizację marszu, zaangażowanie bielskich i sąsiednich parafii, liczną obecność księży i wiernych dziękował dziekan ks. dr Ludwik Olszewski. - Oby te transparenty nie przydały się po raz drugi - mówiła Zofia Skoczyńska, która od początku istnienia Radia Maryja jest jego słuchaczką. - Mieszkam blisko kościoła pw. Matki Bożej z Góry Karmel, jak mi nie pozwala zdrowie na uczestnictwo, to z mojego okna słyszę modlitwy podczas procesji fatimskich. Dzięki Bogu skończyłam 92 lata, regularnie wspieram modlitwą i ofiarą Radio Maryja i stowarzyszenia katolickie. Ufam i wierzę, że prawda w naszym katolickim narodzie zwycięży. O to zwycięstwo modlę się każdego dnia.
Grupa pięciu osób z Dworakiem na czele, nie przyznając Telewizji Trwam cyfrowego multipleksu, nadal nie liczy się z narodem, mimo złożonych ponad 2, 2 mln podpisów - protestów, skierowanych do KRRiT, 5 petycji Konferencji Episkopatu Polski, szczególnego zaangażowania biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza i ponad 100 marszów w kraju i za granicą.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.
W Uroczystość Objawienia Pańskiego ulicą Piotrkowską przejdzie barwny korowód kolędników. Mieszkańcy miasta Łodzi śpiewając wspólnie kolędy pójdą za światłem gwiazdy betlejemskiej, by oddać pokłon narodzonemu Jezusowi.
Orszakowi przewodzić będą Trzej Królowie – Kacper, Melchior i Baltazar. Główną atrakcją będzie finałowe kolędowanie z zespołem – Mały Chór Wielkich Serc, którym dyrygować będzie – założyciel zespołu bp Piotr Kleszcz, biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.