Reklama

Superdziadkowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są takie dwa szczególnie miłe, styczniowe dni, kiedy wnuki, nie zważając na śnieg i mróz, idą z wizytą do seniorów swoich rodzin z życzeniami i prezentami. Nie każdy jednak może doświadczyć tego cudownego spotkania. Moi dziadkowie, gdyby żyli, mieliby teraz razem prawie 190 lat. Gdyby żyli… Babcia Marysia odeszła ponad 5 lat temu, w 84. roku życia, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, dziadziuś Marian w 100. roku życia, w tegoroczną uroczystość Trzech Króli. Na zdjęciu oboje spokojni i uśmiechnięci, blisko siebie, dokładnie tak jak w życiu.
Byli z nami od zawsze… To zupełnie nielogiczne, ale stojąc na czele wielopokoleniowej rodziny, która stawała się coraz liczniejsza, zdawało się, że są nieśmiertelni, że kto jak kto, ale Babcia i Dziadziuś będą żyć wiecznie. I żyją, tylko już w innym wymiarze. Połowa rodziny mieszkała w wielkim (tak mi się niegdyś wydawało) domu naszych Dziadków, druga połowa przyjeżdżała na wakacje, święta, uroczystości rodzinne. Dzięki temu każdy z nas zżył się z nimi mocno, długo i głęboko. Byli wcieleniem miłości do dzieci, pewnie dlatego Pan Bóg wynagrodził ich życie liczną gromadą dzieci, wnucząt, prawnucząt i praprawnucząt.
Babcia była dla mnie od zawsze „szefem wszystkich szefów”, przy czym Dziadziuś był jej „prawą ręką”. Najpierw jak u wyroczni siedzieliśmy im na kolanach, potem radziliśmy się w „dorosłych” sprawach, by na koniec pochylić czoło przed ich życiową mądrością. Choć powoli wyfruwaliśmy z gniazda, zakładając własne rodziny, dziś wydaje się, że powinni nas dłużej potrzymać w tym gnieździe, nim wyrosną nam porządne pióra i polatamy sobie naprawdę wysoko.
Mieć dobrą Babcię i Dziadka to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mogą przydarzyć się człowiekowi. Niezależnie od tego, jak długo byli obecni w naszym życiu, to zawsze będą to osoby, które głęboko zapiszą się w naszym sercu i pamięci. Dziadkowie przekazali nam przede wszystkim zasady moralne, wiarę oraz poczucie bycia kochanym, stali na straży rodzinnych tradycji, przekazali miłość do ojczyzny, a także takie wartości, jak obowiązkowość, pracowitość, samodyscyplina i silna wola.
Zdarza mi się myśleć, z nieskromną może, lecz żywą przyjemnością, że kontynuujemy tradycję naszych Seniorów w rodzinie. Dzięki ich postawie jesteśmy spadkobiercami miłości do świata większego niż własne podwórko, który jest wart tego, by go poznawać i zasługuje na to, by go zmieniać.
Przez długie lata swojego życia z prawdziwą pieczołowitością i miłością wili gniazdo, które choć już bez ich fizycznej obecności, wciąż tętni życiem. Dziś już niewiele jest rodzin, które tak często się spotykają, pielęgnują zwyczaje, które mają miejsce do którego zawsze można przyjść jak do oazy. My mamy to szczęście, swoją oazę, którą jest dom Babci i Dziadka. I choć teraz na ścianach wiszą tylko ich portrety, to jednak mamy głęboką pewność, że Babcia i Dziadziuś wciąż są wśród nas, z nami, w naszym rodzinnym gnieździe, które zaczęli wić w 1938 r. na ślubnym kobiercu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Zdrowie Papieża: Płuco dobrze się goi, rekonwalescencja prawidłowa

2026-10-15 14:23

[ TEMATY ]

Leon XIV

PAP/EPA

Odpowiedzialni za leczenie Leona XIV lekarze dr Luigi Carbone i prof. Stefano Margaritora przekazali w czwartek po południu, że rekonwalescencja Papieża po operacji płuca przebiega prawidłowo: Ojciec Święty wykonuje samodzielnie codzienne czynności a operowane płuco dobrze się goi.

„Dr Luigi Carbone i prof. Stefano Margaritora przekazują następujące informacje dotyczące przebiegu rekonwalescencji po operacji Ojca Świętego:
CZYTAJ DALEJ

Papieże między łóżkiem chorego a życiem publicznym

2026-10-15 16:35

[ TEMATY ]

papieże

choroby i cierpienia

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Klinika Gemelli

Klinika Gemelli

Diagnoza nowotworu u papieża Leona XIV jest przedmiotem dyskusji i współczucia na całym świecie. Jednak tak otwarta dyskusja na temat stanu zdrowia zwierzchnika Kościoła katolickiego jest czymś nowym. W przeszłości, gdy papieże chorowali, powagę ich stanu znały często tylko osoby z ich najbliższego otoczenia. To, co obecnie jest tematem biuletynów medycznych, we wcześniejszych wiekach można wywnioskować tylko z korespondencji, raportów i późniejszych rekonstrukcji medyczno-historycznych. „W dawnych czasach nie było oficjalnych doniesień o chorobach papieży, co najwyżej krążyły po Rzymie plotki” - powiedział niemieckiej Agencji Katolickiej (KNA) historyk Kościoła z Augsburga Jörg Ernesti.

Czasami papieże sami mówili o swoich cierpieniach. Grzegorz Wielki, panujący w latach 590-604, skarżył się w swojej korespondencji na dotkliwy ból i długie pozostawanie z tego powodu w łóżku. Cierpiał na dnę moczanową - chorobę, która miała dotknąć również wielu jego następców.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję