Reklama

Z seksualnością do świętości (1)

Seks i puzzle

Znajomość najnowszych badań z seksuologii, gruntowna wiedza psychologiczna i katolicka moralność. Rekolekcje dla małżonków, prowadzone przez o. Ksawerego Knotza, duchownego eksperta „od seksu”, odbędą się od 19 do 21 marca w Głogowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dorota Niedźwiecka: - W świadomości wielu ludzi i w przeprowadzanych z Ojcem polemikach pojawiają się niekiedy długie i drobiazgowe wyliczenia tego, co podczas aktu płciowego jest dla małżonków zabronione. Czy takie literalne podejście nie zabija tego, co najważniejsze w związku: miłości i spontaniczności?

Reklama

- Rzeczywiście, przyjęło się, że kwestie seksualne rozpatruje się pod kątem „wolno” czy „nie wolno”. Większość ludzi zadaje pytanie: czy wolno mi pieścić w taki a nie inny sposób, całować narządy płciowe, używać prezerwatywy czy gadżetów erotycznych itd. Jednowymiarowość tych pytań, które są wyrazem szczerej troski o poziom życia moralnego, zdradza coś niebezpiecznego: fałszuje wyjątkowość moralności chrześcijańskiej. Przecież gdyby Pan Jezus dawał tylko przepisy, co wolno, a czego nie wolno - to zamiast Ewangelii mielibyśmy kodeks prawny! Podejście koncentrujące się tylko na zewnętrznych zachowaniach nie ma wiele wspólnego z chrześcijaństwem. To jakaś wersja pop-chrześcijaństwa, wyprutego z duchowości, z głębszego zrozumienia sensu życia. Często nie występuje tu nawet - najważniejsze przecież z punktu widzenia wiary pytanie - o Pana Boga, ani trud badania własnego serca, aby w swoim wnętrzu odkryć walkę dobra ze złem. Człowiek może szczerze chcieć żyć jak najlepiej, ale to nie znaczy, że jego pragnie dobrego życia wypływa z jego osobistej relacji z Bogiem. W rzeczywistości jednak może nie mieć tej relacji, szuka tylko kodeksu „kościelnych” zachowań, którego przestrzeganie go usprawiedliwia a łamanie - oskarża. Jeśli nie zdystansujemy się od takiego myślenia, nie będziemy w stanie w sposób dojrzały mówić o życiu chrześcijańskim, o miłości, małżeństwie, seksualności. Tematy te w szczególny sposób potrzebują duchowości, jako punktu wyjścia.

- Na czym więc, oprócz - enigmatycznie chyba brzmiącego dla wielu małżeństw - dążenia do relacji z Bogiem, polega moralność katolicka dotycząca sfery seksualnej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Ważne, byśmy jako chrześcijanie, pragnęli żyć piękniej, lepiej, odkrywając Boga i Jego miłość do nas, objawiającą się w każdej sferze - także w tym, że stworzył nas istotami seksualnymi. Nikt z nas nie rodzi się święty - dojrzewamy przez całe życie. Sfera seksualna nie podlega w tym względzie wyjątkowi. Nie stajemy się od razu czyści, bezgrzeszni, ale rozwijamy się latami. Pytania moralne, dotyczące seksualności, brzmią: Jak żyć piękniej niż do tej pory i jak żyć bardziej z Bogiem? Co mogę zrobić, by w moim życiu było więcej dobra, byśmy się lepiej komunikowali, rozumieli? Także, co robić, aby nasze współżycie było bardziej głębokie, więziotwórcze? Gdy z tej perspektywy zaczynamy postrzegać różne sfery życia, w tym seksualną, przestajemy szukać linijki, aby ktoś zmierzył nam granice moralności, a zaczynamy badać swoje sumienie i uczymy się wybierać dobro. Stajemy się odpowiedzialni za to, co robimy i przyjmujemy na siebie konsekwencje swoich decyzji. Świadome, dojrzałe i nie lękowe podejście do spraw seksualnych nie oznacza zaprzeczenia istnienia grzechu. Niektórzy na pewno myślą, że - jeśli się powie ludziom, że ich wybory w sferze seksualnej (biorąc pod uwagę ich świadomość i dojrzałość) często nie są grzechami ciężkimi - to rozbraja się ich wrażliwość moralną, przez co łatwiej będą decydować się na popełnienie grzechu. Nic bardziej błędnego. Myślenie, że surowość i strach pomagają w dobrym życiu i chronią przed grzechem jest myśleniem totalitarnym. Ludzi, którzy tak myślą, można porównać do osób tęskniących do stanu wojennego, kiedy to wielu rzeczy nie było można robić, przez co niby popełniało się mniej grzechów. Jednak zakazy wcale nie czyniły ludzi lepszymi. To samo dotyczy sfery seksualnej. Człowieka może pociągnąć nie zakaz, ale wewnętrzny głos serca, który mówi mu, że zależy mi na stworzeniu trwałego związku, czystości w okazywaniu miłości. Bóg jest po stronie małżeństwa. A jeżeli chcę stworzyć szczęśliwe małżeństwo, nie mogę propagować zdrady, pornografii, bo odbije się to rykoszetem na moim związku. Tu wyłania się sfera wolności, której niektórzy - także kaznodzieje - bardzo się boją. Ta wolność - w zależności od tego, jak się ją wykorzysta, daje człowiekowi szansę na szczęście lub doprowadza do cierpienia. W tej wolności pojawia się konieczność oddania Chrystusowi swojego życia wraz z odkryciem, że dopiero dzięki Niemu jesteśmy w stanie zmienić się od środka i żyć duchowością naprawdę chrześcijańską.

- W tym kontekście - zamiast szukać zakazów - można pytać: co zrobić, by tego cierpienia było jak najmniej?

Reklama

- Tak. Wtedy trzeba szukać, rozmawiać, wspólnie się zastanawiać: mąż z żoną, małżonkowie z kapłanem, z psychologiem, z innymi małżonkami. Próbować na różne sposoby zrozumieć swoje życie. Bo w nim nie ma prostych, poradnikowych odpowiedzi. Każdy człowiek jest inny, inaczej myśli, kojarzy, posiada inną wrażliwość, inne uwarunkowania genetyczne, temperament, sposób wychowania... Można powiedzieć, że droga do Pana Boga, czyli nasze życie - to układanie puzzli. Żeby odkryć, czego Bóg chce, dokąd nas prowadzi, trzeba zrozumieć, do czego jesteśmy powołani, jako kobieta i mężczyzna: kim jesteśmy, jaka jest nasza tożsamość i nasza cielesność. Bo także cielesność ma swój sens. Bez ciała nic byśmy nie zrobili, nie potrafilibyśmy okazać miłości. Bez ciała małżonkowie nie mogliby się ani modlić, ani pieścić, ani współżyć.
Składanie wspomnianych puzzli polega na tym, by mężczyzna zrozumiał kobietę i odwrotnie. Aby odkryli swoją inność nie tylko na poziomie fizycznym, ale i psychicznym, i zaakceptowali te różnice. By kobieta poznała cykl płodności, związane z nim zmiany hormonalne i zmiany w funkcjonowaniu psychiki, a mąż uczył się jej towarzyszyć w różnych fazach cyklu i akceptował jej kobiecość. Na tej drodze bardzo ważne dla pary jest pytanie: czy chcemy przeżyć doświadczenie jedności, zarówno cielesne jak i duchowe, czyli w pełni ludzkie? Myślenie biologiczne o seksie, nastawienie się tylko na czerpanie przyjemności, bez duchowego związku z drugą osobą, jest tak samo jałowe jak miłość platoniczna: kiedy to człowiek zakochuje się w kimś znanym z ekranu telewizora.

- Niedobrze jest zatem uciekać od przyjemności i niedobrze - dążyć jedynie do niej?

- Gdy mówimy o współżyciu, jako wyrażeniu więzi, budowaniu jedności między małżonkami - to absolutnie nie jest sprzeczne z szukaniem przyjemności w akcie płciowym. Bóg stworzył nas przecież tak, żeby aktowi seksualnemu towarzyszyła przyjemność. Można ją sobie wzajemnie dawać. Chodzi jednak o to, by małżonkowie w swoje cielesności spotkali się w sposób prawdziwy: z takimi ciałami, jakie mają. Żeby okazywali sobie miłość zgodnie z fizjologią i anatomią, co sprowadza się do tego, że samo ciało podpowiada kierunek - najgłębsze przeżycie jest wtedy, gdy silno rozbudzające pieszczoty zakończą się pełnym aktem seksualnym. By mogli mieć jak najwięcej aktów seksualnych na miarę możliwości, jakie daje ich cielesność: znając swoje temperamenty, swoje potrzeby. Wiedząc także o tym, że okresowo są płodni. A jeszcze głębiej: aby przez ciało okazywali sobie autentyczną miłość i szacunek. To jest rzeczywistość naszego serca - niewymierna i trudna do określenia.

- Często walczy się z płodnością zamiast przyjmować jej istnienie. Jakie to może mieć skutki w dzisiejszym społeczeństwie?

Reklama

- Na tym polega paradoks współczesnej medycyny. Ludziom przecież nie amputuje się żadnej z części ciała, a nawet nie wyrywa się paznokcia, bez ważnych racji medycznych. Natomiast kobiecie pozwala się stłumić jedną z integralnych jej cech: płodność. Ludzie bardzo boją się być sobą, kochać się w swoim nienaruszonym ciele. Ile jest ważnych racji, aby zmienić funkcjonowanie swojego ciała! Co - w efekcie - nie czyni szczęśliwą ani kobiety - która wie, że sama nie akceptuje swojego ciała i jej mąż też go nie szanuje; ani mężczyzny, który wie, że pozbawienie jej lub siebie płodności umożliwia mu korzystanie z seksu poza naturalną granicą, którą tworzy cielesność. Oboje żyją w świecie sztucznie wykreowanym, w którym nie ma miejsca na zaakceptowanie prawdy o człowieku (w tym wypadku o jego ciele), a więc nie ma miejsca na prawdziwą miłość, która zawsze liczy się z druga osobą - a więc także z jej ciałem.

- W oficjalnych wypowiedziach seksuologów i lekarzy nie zawsze słyszymy te argumenty. Można natomiast spotkać się w mediach z zarzutem, że Kościół tłumi ludzką seksualność.

- Gdy mówimy o grzeszności, trzeba dostrzec, że sfera ludzkiej płciowości jest bardzo delikatna i plastyczna, a przy tym bardzo ważna. Dzięki niej człowiek może doświadczyć ogromnych przeżyć miłosnych, odczuć wyjątkową bliskość współmałżonka, a nawet - wyjątkową bliskość Boga. Ale w tej sferze można doznać także głębokich zranień, upokorzeń, można zniszczyć człowieka psychicznie, albo zarazić chorobami.
Dlatego do ludzkiej seksualności trzeba podchodzić w sposób poważny. To jest główny rys nauki magisterium Kościoła: On sobie tych spraw nie lekceważy - w przeciwieństwie do współczesnej kultury.
Natomiast nie zgadzam się z poglądem, że cały nieporządek w sferze seksualnej w małżeństwie jest grzechem ciężkim - protestuję przeciwko jednoznacznemu i radykalnemu szafowaniu najsurowszą oceną moralną. Takie podejście jest niebezpieczne i może doprowadzić, co bardziej wrażliwszych ludzi do oziębłości lub nerwicy. Inni mogą stać się cyniczni - odrzucą taką moralność i zaczną lekceważyć rzekomą naukę Kościoła, która zamiast im pomóc, rodzi lęk przed rozbudzeniem. Terapeuci spotykają się z takimi przypadkami. Chciałbym zwrócić tu uwagę na jeszcze jeden problem. Jeśli w społeczeństwie aprobuje się czasopisma zachęcające do intensyfikowania doznań seksualnych, seksu przedmałżeńskiego - wzrasta w nim procent ludzi, którzy z tego płytkiego podejścia do spraw płciowości się nie wydobędą. Którzy tak utwierdzili się w swoich niedojrzałych postawach, że są niezdolni do budowania trwałego i wiernego związku. Trudno powiedzieć, jak temu zaradzić. Trzeba przedstawiać pozytywną, katolicką propozycję, a nie postulować jedynie walkę ze złem. Tendencję do zwalczania pozytywnego mówienia o życiu seksualnym mają ludzie nieakceptujący swojej seksualności. Manipulują oni katolicką nauką o płciowości, próbując kształtować opinię publiczną. Nerwica natręctw nie jest czystością moralną, a przymusowa abstynencja seksualna erotomana nie jest chrześcijańską cnotą czystości. Katolicy słysząc umoralniające mowy tego typu „czystych” katolików, dają się zastraszyć i pozwalają, aby przemilczać ważne dla ludzi tematy i w konsekwencji oddać pole ludziom oddalonym od Boga. Diabeł się z tego bardzo cieszy.

2010-12-31 00:00

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gromnica - świeca nieco zapomniana

[ TEMATY ]

święto

Ofiarowanie Pańskie

Karol Porwich/Niedziela

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary.

Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, przed zachłannością, przed bezdomnością i bezrobociem, przed uleganiem nałogom pijaństwa, narkomanii, przed zamazywaniem granic między grzechem a cnotą, przed zamętem sumień.
CZYTAJ DALEJ

Św. Szarbel ciągle działa. Dwie kobiety zgłaszają cud uzdrowienia za jego przyczyną

2026-01-27 08:07

[ TEMATY ]

Szarbel Makhlouf

św. Szarbel

Adobe Stock

Od początku 2026 roku odnotowano dwa nowe cuda przypisywane św. Szarbelowi Makhlouf - jeden w Stanach Zjednoczonych i jeden w Libanie - każdy z nich wiązał się z uzdrowieniem kobiet wbrew wszelkim oczekiwaniom medycznym - czytamy w ewtnnews.com.

Czczony przez wiernych jako „doktor nieba”, św. Szarbel, libański mnich i kapłan maronicki, jest obecnie autorem tysięcy odnotowanych cudów. Od pustelni w górach Libanu po sale szpitalne na całym świecie, jego wstawiennictwo wciąż dociera do potrzebujących, przekraczając granice, kultury i pokolenia.
CZYTAJ DALEJ

Wystawa "Sztuka i Architektura Biskupstwa Lubuskiego" już w Ośnie Lubuskim

2026-02-02 11:32

[ TEMATY ]

Ośno lubuskie

biskupstwo lubuskie

Karolina Krasowska

Wystawę do 26 lutego można oglądać w kościele parafialnym pw. św. Jakuba Apostoła

Wystawę do 26 lutego można oglądać w kościele parafialnym pw. św. Jakuba Apostoła

W Ośnie Lubuskim można oglądać wystawę "Sztuka i Architektura Biskupstwa Lubuskiego". Jej otwarcia dokonano 1 lutego z udziałem bp. Adriana Puta.

Wystawa jest pokłosiem obchodzonej niedawno rocznicy 900-lecia diecezji lubuskiej, a jej inspiratorem był historyk, pedagog i działacz społeczny śp. Zbigniew Czarnuch. Ekspozycję, która prezentuje dziedzictwo - architekturę i kulturę dawnej diecezji, można oglądać w kościele parafialnym pw. św. Jakuba Apostoła, gdzie proboszczem jest ks. kan. Piotr Grabowski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję