Reklama

Niedziela Legnicka

Obchody jubileuszowe w Chojnowie

Dobiegają końca obchody 140 rocznicy urodzin pierwszego powojennego proboszcza w Chojnowie ks. Adama Szczepana Łańcuckiego, 75 rocznicy przybycia Polaków ze Wschodu do powojennego Chojnowa, oraz srebrny jubileusz parafii św. ap. Piotra i Pawła.

2020-06-26 20:05

[ TEMATY ]

Chojnów

diecezja legnicka

ks. Waldemar Wesołowski

Przez tydzień odprawiane były Msze św. w różnych intencjach, wierni mogli także uczestniczyć w prelekcjach popularno-naukowych przypominających powojenną historię miasta i jego mieszkańców.

W 1945 roku rozpoczął się nowy etap życia i nowa karta historii miasta. Trzeba było zaczynać wszystko od początku. Przesiedleńcy, którzy przybyli z Kresów i innych miejsc Polksi nie poddali się, ale, jak mówi dyrektor Muzeum w Chojnowie Mariusz Garbera, od razu zabrali się do ciężkiej pracy. W ciągu kilku miesięcy rozpoczęły się zajęcia szkolne, organizacja poczty, muzeum i administracji miasta. Rozpoczął się także duchowy wymiar życia miasta dzięki min. ks. Adamowi Łańcuckiemu, pierwszemu proboszczowi w powojennym Chojnowie. O tym właśnie czasie mówił dyrektor Muzeum, który wygłosi prelekcję o organizowaniu życia miasta tuż po wojnie.

Powojenna historia Chojnowa, który w 1945 roku wrócił w polskie ręce, nie byłaby możliwa bez wielkiego wkładu Polaków, którzy przyjechali ze Wschodu. Na tej ziemi musieli na nowo budować swoje życie nie tylko społeczne, gospodarcze ale także duchowe. Wraz z przesiedleńcami, do Chojnowa przybył ks. Adam Szczepan Łańcucki, który rozpoczął organizację życia parafialnego. W tym roku mija 140 rocznica jego urodzin. Ze względu na jego wkład w losy miasta, została przygotowana publikacja przypominająca te dzieje, której opracowania podjął się ks. Łukasz Świerniak.

Reklama

Postać chojnowskiego kapłana, „ojca duchowego Przesiedleńców” przybliżali w swoich wystąpieniach pani profesor Kazimiera Jaworska, ks. prof. Grzegorz Sokołowski oraz ks. Łukasz Świerniak.

Uroczystości jubileuszowe w Chojnowie zostaną zwieńczone uroczystością odpustową ku czci św. ap. Piotra i Pawła, i srebrnym jubileuszem parafii. Ta wspólnota parafialna ma zaledwie 25 lat. Została erygowana przez biskupa Tadeusza Rybaka w 1995 roku. Jednak historia samego kościoła sięga XV wieku. Jak to się stało, że tak szacowna świątynia jest kościołem parafialnym tak krótko? Tę przedziwną historię wyjaśnia obecny proboszcz ks. Marek Osmulski. Ale o tym w kolejnym numerze Niedzieli legnickiej.

Foto

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strzeleckie Zgrupowanie Szkoleniowe

Niedziela legnicka 10/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wypoczynek

Chojnów

Drużyna Strzelecka

Archiwum drużyny strzeleckiej

Udział w niedzielnej Eucharystii

Chojnowska Drużyna Strzelecka po raz piąty zorganizowała aktywny wypoczynek, na który zaproszono młodzież strzelecką ze Strzegomia, Jelcza-Laskowic i Sycowa.

Odbyło się ono w dniach 13-16 lutego. Organizatorzy pragnęli dać młodym ludziom, często pochodzącym z niezamożnych rodzin, możliwość aktywnego spędzenia ferii.

Baza w Chojnowie

Bazą zgrupowania był jeden z budynków Powiatowego Zespołu Szkół w Chojnowie. Po rozpoczęciu spotkania i powitaniu przez komendanta Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej uczestnicy przemaszerowali do Muzeum Regionalnego w Chojnowie. Dyrektor muzeum Mariusz Garbera oprowadził po obiekcie, z pasją opowiadając o burzliwej historii miasta.

Dla strzelca hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna jest ciągle żywe i powinno być oparciem w codziennym życiu.

Zgrupowanie miało na celu wzmocnienie nie tylko ciała, ale i ducha, dlatego podczas pobytu jednym z elementów była modlitwa, od której rozpoczynano każdy kolejny dzień. Podopieczni nie mogli narzekać na nudę. Drugi dzień poświęcony był szkoleniu w jednostce ratowniczo-gaśniczej nr 3 w Chojnowie, która specjalizuje się w ratownictwie wysokogórskim. Dzięki uprzejmości dowódcy bryg. mgr. Ryszarda Kawki i zastępcy dowódcy st. kpt. dr. inż. Pawła Dąbrowy, strażacy przeprowadzili dla strzelców szkolenie z podstaw ratownictwa technicznego, ogniowego i umiejętności zachowania się w obszarze zagrożonym i zadymionym. Największym zainteresowaniem cieszyła się ścianka wspinaczkowa, z której każdy mógł zjechać na linie.

Uczczona rocznica

Drugiego dnia nie zabrakło także akcentu historycznego. 14 lutego obchodziliśmy bowiem 78. rocznicę utworzenia Armii Krajowej. W związku z tym odbyło się spotkanie z por. rez. Czesławem Bielawskim, mieszkańcem Chojnowa, który jako młody chłopak wstąpił w szeregi Armii Krajowej. Opowiedział on strzelcom o swoich przeżyciach.

Kolejnym punktem była rywalizacja strzelecka z broni pneumatycznej, jak również zajęcia sprawnościowe.

Ćwiczenia

Kolejny dzień przeznaczony był na ćwiczenia w terenie. Instruktorzy omówili z młodzieżą zasady bezpiecznego poruszania się w terenie, wyznaczyli zadania dla dwóch plutonów, na które podzielono przybyłych na miejsce strzelców. Młodzież z zapałem przystąpiła do wykonywania poleceń wydawanych przez dowódców, co zaowocowało prawidłową realizacją wszystkich wyznaczonych zadań.

Modlitwa i spotkanie z historią

Czwartego dnia uczestnicy spotkali się z dr Jolantą Nawalicką-Kuberską, która wygłosiła prelekcję na temat przeciwdziałania uzależnieniom wszelkiego rodzaju. Następnie strzelcy ze swoimi sztandarami przemaszerowali do chojnowskiego kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, uczestnicząc tam w Eucharystii. Homilię wygłosił obecny kapelan chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej ks. Sławomir Borzych. Podkreślił on, że dla strzelca hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna jest ciągle żywe i powinno być oparciem w codziennym życiu.

Po modlitwie, wraz z pocztami sztandarowymi, przemaszerowali przed obelisk poświęcony poległym na frontach, zamordowanym w obozach i łagrach oraz zesłańcom na Sybir, niosąc wiązanki kwiatów przekazanych przez burmistrza Jana Serkiesa. Po oddaniu honoru, wraz z poseł Ewą Szymańską, złożyli je przed tym pomnikiem. Następnie wyruszyli do drugiego pomnika – „Golgoty Wschodu”. Tam powitał przybyłych spotkany już wcześniej por. rez. Czesław Bielawski oraz senator Dorota Czudowska. Przy pomniku odczytano apel pamięci. Złożono także wiązanki kwiatów i zapalono znicze, układając je w biało-czerwoną szachownicę.

Znak Orła

W spotkaniu uczestniczyli także członkowie stowarzyszenia Głogowska Edukacja Kresowa, którzy sprawili wielką niespodziankę, przekazując znak Orła, który w latach 1918-22 był zawieszany na słupach granicznych południowo-wschodniego regionu dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Opowiedzieli także historię tego znaku, podkreślając, że sami otrzymali go od komendanta oddziału Związku Strzeleckiego ze Lwowa – kpt. Eryka Mateckiego. Tym bardziej jest to cenna pamiątka, gdyż nie tylko symbolizuje burzliwą historię Polski, ale będzie przypominała o strzelcach ze Lwowa i ich komendancie, którego poznali osobiście, gdy oprowadzał po swoim mieście. Na zakończenie obecni odśpiewali wszystkie zwrotki Mazurka Dąbrowskiego.

Podsumowanie

Ostatnim akcentem było podsumowanie zgrupowania, które odbyło się w bazie. Zwycięzcą we wszystkich rywalizacjach okazała się drużyna z Chojnowa, na miejscu drugim uplasowała się drużyna ze Strzegomia, a na trzecim z Jelcza-Laskowic. Miano najlepszego strzelca zdobył sekcyjny Jakub Jadach z Chojnowa, na drugim miejscu był rekrut Szymon Zysk ze Strzegomia, na trzecim sekcyjny Sebastian Kubicki z Chojnowa. Wszystkim uczestnikom wręczono również upominki od senator Doroty Czudowskiej, Urzędu Miasta Chojnów i Urzędu Gminy Chojnów.

Taka forma zgrupowania możliwa była dzięki wsparciu wielu przyjaciół: Legnickiego Starostwa Powiatowego, Urzędu Miasta Chojnów i Gminy Chojnów, senator Doroty Czudowskiej, poseł Ewy Szymańskiej, Arkadiusza Palczaka oraz Stanisława Kryszczuka.

CZYTAJ DALEJ

Siedem "grzechów" głównych kampanii Trzaskowskiego

2020-07-10 08:34

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

twitter.com

Kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski bardzo często zmienia zdanie, ale także ma spore problemy z mówieniem prawdy. W ciągu ostatnich tygodni znalazłem siedem "grzechów" głównych, czyli największych manipulacji kandydata na prezydenta i jego sztabu.

Politykę Rafała Trzaskowskiego śledzę od dawna, bo przez kilka lat kierowałem warszawską redakcją Niedzieli w Warszawie. Teraz zajmuję się najwięcej polityką ogólnokrajową, do której Trzaskowski fortelem wkroczył po nieudanej próbie startu i osamotnionej kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Swoją drogą, to "obrońcy praw kobiet" powinni się obrazić na to, w jaki sposób kobieta została potraktowana.

1. Komunistyczna agentka uczy demokracji. Pierwsza manipulacja to sprawa pieniędzy dla stowarzyszania Jolanty Lange, która była jednym z najważniejszych płatnych agentów komunistycznego reżimu do zwalczania opozycji, Polonii, Kościoła, a zwłaszcza dzieł Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Rafał Trzaskowski nie mógł nie wiedzieć, że Lange to zmienione nazwisko Jolanty Gontarczyk, bo w sierpniu 2019 o sprawie prezes stowarzyszenia Pro Humanum pisały największe gazety, portale internetowe i telewizje. Mimo tego kilka miesięcy później przekazał m. in. tej fundacji prawie 2 mln złotych, by była agentka komunistyczna, która zwalczała wolność i demokrację, uczyła nas teraz tolerancji, wolności i demokracji. Gdy został o tą sprawę zapytany przez dziennikarzy, powiedział, że bardzo dobrze, iż stowarzyszenie dostało dotacje, bo PiS takim środowiskom zabiera.

2. Czyli 2,1 biliona złotych na Zielony Ład. Trzaskowski wpisał w swoim programie bezkrytyczne przyjęcie europejskiego Zielonego Ładu i mówi o tym, jakby była to jakaś wielka szansa dla Polski. Problem w tym, że popłynie maleńki strumyczek w gigantycznym morzu potrzeb. Według obliczeń Centrum Analiz Klimatycznych neutralność klimatyczna, czyli implementacja w Polsce "Zielonego Ładu" wyniesie 500 mld euro, czyli 2,1 biliona złotych. To tyle ile kosztuje wybudowanie 21 Centralnych Portów Komunikacyjnych. A przecież Trzaskowski twierdzi, że na jeden CPK nas nie stać. Dotacje z UE na transformację energetyczną też można miedzy bajki włożyć, bo według najnowszych szacunków Polska może liczyć na 60 mld euro, czyli 270 mld złotych, a więc brakuje 1,83 biliona złotych, jakieś 18 razy więcej niż koszt CPK.

3. Zielone ogrzewanie i kłopoty dla rolnictwa. Nikt nie neguje "ekologii", ale trzeba ją wdrażać z głową. Przykładem braku wiedzy i wyobraźni może być wpisanie przez Trzaskowskiego do programu rezygnacji z węgla w ogrzewaniu budynków. Jak on chce w 10 lat przebudować system ciepłowniczy choćby w Warszawie, skoro Platforma Obywatelska nawet Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej sprzedała.

Jednak największy problem z Zielonym Ładem będzie miała polska gospodarka, która w skutek gigantycznych obciążeń (wliczonych w cenę za energię) straci na konkurencyjności, a także polskie rolnictwo. W UE już dawno się dyskutuje o podatku od emisji przy produkcji mięsa i nabiału. Najwięcej CO2 ponoć produkuje bydło i krowy, a na drugiej pozycji jest tradycyjny polski schabowy. Według ostatnich propozycji, które na szczęście nie przeszły polski schab mógł podrożeć o 100%. Kolejnym zagrożeniem jest przesunięcie unijnych dopłat do rolnictwa na programy ekologiczne, bo za taką opcją bardzo mocno lobbuje zielona lewica europejska.

4. Czajka i ścieki płynące do Wisły. O karkołomnym systemie oczyszczania ścieków w Warszawie, dla których wybudowano tunel metra pod Wisłą było już głośno rok temu, jak się posuł jeden kolektor, a praktycznie w tym samym czasie wykryto awarię kolektora awaryjnego. Problem jest w tym, że Platforma Obywatelska zamiast wybudować dwie mniejsze oczyszczalnie na północy Warszawy zrobiła jedną, która zawsze będzie wadliwa. Do tego jeszcze jest kanalizacja ogólnospławna, gdzie szambo z domów jest mieszane ze zwykłą deszczówką i jak mocniej pada "metro" dla ścieków się zapycha i wszystko ląduje bez oczyszczenia w Wiśle. To problem, który Trzaskowski odziedziczył po swojej poprzedniczce, ale w tej kampanii ani razu się do tego faktu nie przyznał. Gdy lokalny dziennikarz w Płocku, gdzie te ścieki przypływają z Warszawy, zapytał o to Trzaskowskiego, to prezydent stolicy go bezczelnie wyśmiał. Pytanie został wybuczane przez zwolenników Platformy Obywatelskiej.

5. LGBT i adopcja dzieci. Rafał Trzaskowski wpisał do swojego programu związki jednopłciowe, ale w kampanii unikał tego tematu jak ognia. Wielokrotnie mówił, że jest przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale "wszystko może się zmienić". Niestety tu raczej także trudno posądzić kandydata na prezydenta RP o mówienie prawdy. Jest pierwszym w historii włodarzem stolicy, który oficjalnie objął patronat nad paradą równości, podczas której doszło do wielu profanacji symboli chrześcijańskich. Podczas jednej z parad mówił, że należy do liberalno-lewicowego skrzydła PO i nie podziela "konserwatywnych" poglądów swoich kolegów. Pewnie dlatego podpisał warszawską Kratę LGBT, która miała kulturowo, edukacyjnie i finansowo wspierać środowiska homoseksualne. Nie jest tez prawdą, że nie wspiera homoadopcji, bo przecież dokument Karty LGBT podpisał z tym stowarzyszeniem, które ten postulat od wielu lat ma sztandarach. Adopcja przez pary jednopłciowe tzw. "równość małżeńska" jest też na oficjalnej stronie internetowej Karty LGBT.

6. Gwarancja 500+. Wszyscy pamiętają historyczne wypowiedzi na temat tego prorodzinnego programu polityków PO i samego Trzaskowskiego. Ja tylko przypomnę historię skromnego jednorazowego 1 tysiąca złotych wprowadzonego przez rząd PiS 2005-2007 na becikowe. Kila lat później Platforma Obywatelska wprowadziła limit dochodu 1900 zł. Podobnie było z wygaszaniem programu Rodzina na Swoim, by wprowadzić m. in. mieszkanie dla singli. Trzaskowski jako prezydent sam programu 500plus nie skasuje, ale może tak eskalować konflikt z rządem, że pogrążymy się w większym kryzysie gospodarczym od tego, który jest przewidziany w prognozach. Nie trzeba nikogo przekonywać, że dla zaplecza politycznego Trzaskowskiego wsparcie dla polityki z Brukseli jak np. Zielony Ład jest ważniejsze od dobrostanu polskich rodzin.

7. Stypendia dla Młodych. Zapowiedź wprowadzenia stypendiów prezydenckich dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin to już szczyt hipokryzji. Trzaskowski zapowiada takie stypendia w kampanii na prezydenta RP, a jednocześnie identyczne stypendia obcina o ponad połowę jako prezydent Warszawy. Zrobił coś, na co nigdy nie zdecydowała się jego poprzedniczka Hanna Gronkiewicz-Waltz, która kontynuowała program stypendialny wprowadzony po śmierci św. Jana Pawła II w 2005 roku przez ówczesnego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. Do tej pory skorzystało z niego ponad 3200 osób. Wśród byłych stypendystów jest wielu doskonałych specjalistów i wybitnych naukowców. Jeszcze nie dawno Warszawa chwaliła się stypendystą profesorem medycyny, który opracował unikalną technikę leczenia raka. Obecnie szanse, że stypendium Rafała Trzaskowskiego wyedukuje takiego naukowca są o połowę mniejsze.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Pell wspomina długie miesiące w więziennej celi

2020-07-12 09:34

[ TEMATY ]

kard. Pell

Włodzimierz Rędzioch

W więzieniach jest wiele dobroci, czasami mogą być jednak piekłem na ziemi. Miałem wiele szczęścia, że byłem bezpieczny i dobrze traktowany. Kard. George Pell pisze o tym dla amerykańskiego pisma „First Things”, w tekście zatytułowanym „Mój czas w więzieniu”.

Jest to pierwsze tak osobiste wspomnienie opublikowane po tym, jak po 400 dniach spędzonych za kratkami, wyszedł na wolność uniewinniony od zarzutów o pedofilię jednomyślnym orzeczeniem Sądu Najwyższego Australii.

Kard. Pell pisze o trzynastu miesiącach spędzonych w izolatce. „W Melbourne (10 miesięcy odosobnienia) mundur więzienny był zielonym dresem, ale w Barwon (3 miesiące izolacji) wydano mi jasnoczerwony kolor kardynała” – wspomina z humorem.

Ujawnia też detale z więziennego życia: prostą celę z solidnym łóżkiem, lampkę pomagającą czytać, zaledwie godzinę czasu na codzienny spacer i nieprzeźroczyste szyby na oddziale, przez które z trudem można jedynie było odróżnić dzień od nocy. Wyznaje, że był w izolacji dla własnej ochrony, ponieważ osoby skazane za wykorzystywanie seksualne dzieci, zwłaszcza duchowni, narażeni są na ataki fizyczne i wykorzystywanie. Także jemu grożono.

Kard. Pell wspomina, że słyszał więźniów kłócących się między sobą o jego winę i o tym, że większość strażników uznała go za niewinnego. Przeciwieństwem były, jak pisze, australijskie media „gorzkie w osądach i wrogie”.

Hierarcha zauważa, że antypatia wśród więźniów wobec sprawców nadużyć seksualnych na nieletnich jest powszechna w świecie anglojęzycznym - jest to ciekawy przykład prawa naturalnego wyłaniającego się w ciemności. „Nawet mordercy gardzą tymi, którzy gwałcą młodocianych. Jakkolwiek jest to ironiczne, ta pogarda nie jest wcale zła, ponieważ wyraża wiarę w istnienie dobra i zła, które często pojawia się w więzieniach w zaskakujący sposób” – pisze kard. Pell.

Wyznaje, że w czasie swej izolacji otrzymywał wiele listów od różnych ludzi. Pisał do niego m.in. pogrążony w ciemności więzień, prosząc, by zasugerował mu jakąś lekturę pomagającą przezwyciężyć zagubienie. „Poleciłem mu by przeczytał Ewangelię św. Łukasza” – wspomina były arcybiskup Sydney.

Wyznaje, że o swym uniewinnieniu dowiedział się oglądając w celi telewizję. „Zaskoczony młody reporter poinformował Australię o moim uniewinnieniu i był bardzo zdenerwowany jednomyślnością sędziów” – pisze hierarcha dodając, że wkrótce potem „został zwolniony do świata zamkniętego z powodu koronawirusa”.

Dziennikarze nie opuszczali go na krok. „Dwa helikoptery prasowe podążyły za mną z Barwon do klasztoru karmelitów w Melbourne, a następnego dnia dwa samochody z dziennikarzami towarzyszyły mi przez całe 880 km do Sydney” – wspomina emerytowany prefekt watykańskiego Sekretariatu ds. Ekonomii.

Podkreśla, że dla wielu czas spędzony w więzieniu jest okazją do zastanowienia się i konfrontacji z podstawowymi prawdami. „Życie w więzieniu pozbawiło mnie wszelkich wymówek, że jestem zbyt zajęty, by się modlić, a mój regularny plan modlitwy podtrzymywał mnie. Od pierwszej nocy zawsze miałem brewiarz, a Komunię Św. otrzymywałem co tydzień. Pięć razy brałem udział w Mszy Św., choć nie mogłem jej odprawić, nad czym szczególnie bolałem w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy” – pisze kard. Pell. I dodaje: „Moja katolicka wiara podtrzymywała mnie, zwłaszcza świadomość, że moje cierpienia nie muszą być bezsensowne, ale mogą być zjednoczone z Chrystusem, naszym Panem. Modliłem się więc za przyjaciół i wrogów, za moich zwolenników i za moją rodzinę, za ofiary wykorzystywania seksualnego, za moich współwięźniów i strażników”.

W więzieniu, każdego dnia, kard. Pell prowadził dziennik. Po oczyszczeniu z wszelkich zarzutów postanowił go opublikować. Ukaże się nakładem jezuickiego wydawnictwa Ignatius Press, które zapowiada, że książka ta stanie się klasyką duchowości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję