Reklama

Polska

Rzecznik KEP: akcja #Palma - stwórzmy wirtualną procesję

Rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik zaprasza do publikowania w mediach społecznościowych zdjęć naszych palm wielkanocnych z hasztagiem #Palma. W tym roku epidemia uniemożliwia nam udział w procesjach, które w Niedzielę Palmową odbywały się w parafiach, ale możemy stworzyć ich wirtualną formę.

W informacji przekazanej PAP, rzecznik Episkopatu Polski podkreślił, że w obecnej trudnej sytuacji rola mediów społecznościowych w komunikacji nabiera jeszcze większego znaczenia.

"Rygory sanitarne znacznie ograniczają możliwość udziału w mszach św. i nabożeństwach w kościołach. Natomiast można powiedzieć, że dzięki nowym technologiom, to Kościół przychodzi do naszych domów. Oczywiście nic nie zastąpi bezpośredniego udziału w liturgii i korzystania z sakramentów, ale w sytuacji epidemii musimy szukać dostępnych rozwiązań. Dlatego zachęcam do udziału w akcji z hasztagiem #Palma” – zaapelował ks. Rytel-Andrianik.

Dodał, że zamieszczając zdjęcia palm wielkanocnych w mediach społecznościowych, dzielimy się z innymi tym, jak przeżywamy Niedzielę Palmową. "Stwórzmy wirtualną procesję z palmami i pewien rodzaj wspólnoty internetowej, wspierając się wzajemnie w tym czasie, a szczególnie osoby starsze, samotne, w kwarantannie i izolacji. Niech palma będzie w naszych domach znakiem modlitwy i nadziei” – powiedział rzecznik KEP.

Reklama

Poinformował, że w Wielkim Tygodniu zaplanowane są kolejne akcje w mediach społecznościowych: #MojKrzyz i #Swieconka. "W Wielki Piątek będziemy publikowali zdjęcia krzyży z hasztagiem #MojKrzyz, które mamy w domach, tak, by także w ten sposób oddawać im cześć i adorować. W Wielką Sobotę i Niedzielę Wielkanocną zachęcamy do umieszczania zdjęć koszyczków wielkanocnych, które przygotujemy z hasztagiem #Swieconka” – podkreśli ks. Rytel-Andrianik. (PAP)

Autor: Stanisław Karnacewicz

skz/ dki/

2020-04-04 21:22

Ocena: 0 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Koch: kryzys koronawirusa powinien nas zmobilizować do obrony każdego życia ludzkiego

2020-06-02 10:16

[ TEMATY ]

koronawirus

Włodzimierz Redzioch

Kard. Kurt Koch

O znaczeniu doświadczenia globalnego kryzysu zdrowotnego spowodowanego pandemią koronawirusa dla naszego zaangażowania w obronę każdego ludzkiego istnienia napisał w artykule opublikowanym na łamach niemieckojęzycznej agencji CNA przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, kard. Kurt Koch. Nosi on tytuł „Godziny prawdy na fundamencie ateizmu” (Stunden der Wahrheit auf dem Felsgrund des Atheismus). Szwajcarski purpurat kurialny jest przekonany, że w czasach kryzysu uwidaczniają się priorytety w naszym życiu ludzkim i w życiu wiary.

Oto artykuł kard. Kocha w tłumaczeniu na język polski:

Pandemia koronawirusa wywołała szok, który może przypominać katastrofę wielkiego trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 r., które radykalnie podważyło wiele pewników. W kategoriach religijnych pojawiły się wątpliwości, odnośnie dobroci Boga, a przede wszystkim, co do jego wszechmocy. Straszne cierpienia i śmierć tak wielu ludzi stały się o wiele większym pytaniem o istnienie Boga, niż wszystkie oświeceniowe teorie filozoficzne i traktaty epistemologiczne. „Możesz zaprzeczyć złu, ale nie bólowi i cierpieniu” - napisał Georg Büchner w 1835 r .: „To jest fundament ateizmu". To nowe credo jest nie do pomyślenia bez Lizbony i jej konsekwencji.

Z drugiej strony, dziś przeciętna reakcja społeczeństwa na koronawirusa jest bardzo różna od reakcji na Lizbonę w XVIII wieku. Ogólnie rzecz biorąc, istnieje duża niechęć do interpretowania kryzysu koronawirusa w perspektywie religijnej, a pewien brak słów dotyczący kwestii wiary jest zauważalny nawet w Kościołach. Najczęściej słychać przesłanie, że kryzys koronawieusa nie jest w żadnym przypadku Bożą karą. Fakt, że to ponure słowo jest odrzucane przez karzącego Boga, jest już właściwy, ponieważ kryzys koronawirusa, podobnie jak wiele katastrof minionych i obecnych uderza najbardziej w ludzi ubogich i już cierpiących; obecnie ma to miejsce znowu w Afryce, a zwłaszcza w Amazonii. Idea, że Bóg, który jako „Pater pauperum" ma szczególne upodobanie do ubogich, miałby wymyślić wirusa, żeby ukarać ludzkość, a zwłaszcza ubogich, jest rzeczywiście nie do zaakceptowania.

Wraz z odrzuceniem mrocznego przesłania o Bożej karze, nie da się odsunąć kwestii religijnej. Pozostają przynajmniej pytania, w jaki sposób miłujący Bóg może pozwolić na taką plagę jak koronawirus i jak się do niej odnosi oraz jakie przesłanie dla nas, ludzi, jest z nią związane.

Pod tym względem stwierdzam ogólnie, że aby podkreślić dobrą nowinę o miłującym Bogu i zbawieniu, niejako w obliczu cierpienia spowodowanego koronawirusem, jesteśmy natychmiast gotowi pójść na kompromis wobec wszechmocy Boga lub w ogóle odmówić odniesienia do Boga w związku z koronawirusem i odważyć się na religijną interpretację kryzysu. Kto chce jednak hermetycznie oddzielić Boga od groźnych zjawisk w przyrodzie i powodowanych przez nie cierpień ludzi, temu grozi niebezpieczny dualizm w tym sensie, że wszystko, co pozytywne, przypisuje się zasadzie dobra, czyli Bogu, zaś wobec tego, co negatywne przyjmuje się zasadę zła od Złego. Oczywiście, dziś nikt nie myśli o demiurgu, jak we wcześniejszych dualizmach, wręcz przeciwnie, raczej postrzega się cierpienie jako spowodowane przez naturę i obecne w samej naturze, ale z którym Bóg nie jest i nie może być wiązany.

Dlatego przypuszczenie to sugeruje mi, że za tymi nawykami myślowymi kryje się ponownie to założenie, które staje się coraz bardziej akceptowane we współczesnej teologii i które mówi, że Bóg jest zdolny tylko do działania w głębi ducha człowieka, że nie jest związany ze wszystkimi rzeczami fizycznymi i materialnymi ani nie jest w stanie się nimi zajmować. Ta mentalność, która pozwala Bogu działać jednie w duchu, ale nie uznaje człowieka za byt materialny i fizyczny, była powodem, że papież Benedykt XVI wezwał do nowego podejścia do duchowości, trafnie oceniając tę tendencję jako „subtelny nowy gnostycyzm”, który zasadniczo odbiera Bogu i jego władzy materię, a który jest dziś propagowany pomimo wszelkiej pochwały tego, co materialne i fizyczne. Działanie Boga sprowadza się do wewnętrznej subiektywności ludzkiej, nie ma dla niego miejsca w świecie materii, ponieważ świat obiektywny podlega zupełnie innym prawom.

Nie jest jednak jasne, jak przy takich wstępnych decyzjach światopoglądowych można jeszcze mówić w ogóle o cudach, a tym bardziej w sposób wiarygodny o największym cudzie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa po swej śmierci. Mając na uwadze Zmartwychwstanie Pańskie, wtedy też konsekwentnie oczekuje się jedynie boskiego wpływu na ducha i nie można już głosić, że Chrystus żyje, a jedynie mówić o tym że "sprawa Jezusa trwa”. A co z obietnicą życia wiecznego, jako udziału człowieka w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, gdyby Bóg musiał przestrzegać jedynie praw natury? Czyż nie jest to paradoksalne, gdy takie poglądy wyrażane są w imię wiary, która wyznaje Boga jako Stwórcę nieba i ziemi, wcielenie Jego Syna oraz odkupienie a nawet doskonałość ciała?

O fakcie, że taki gnostycyzm nadal dzisiaj istnieje, świadczy na przykład zarzut teologa oskarżającego papieża Franciszka o udzielenie eucharystycznego błogosławieństwa Urbi et Orbi na placu św. Piotra nazywając go nieoświeconym światopoglądem, ponieważ kryzys koronawirusa przezwycięża się postępem medycyny, a nie prośbą do Boga. Nawet jeśli to proste stwierdzenie teologa może na pierwszy rzut oka wydawać się wiarygodne, okazuje się bardziej fundamentalistyczne, podobnie jak zachowanie tych, którzy zasadniczo odmawiają przestrzegania wszelkich zasad higieny i środków medycznych i oczekują przezwyciężenia kryzysu koronawirusa jedynie przez samą modlitwę. Dla katolika, który kieruje się podstawowym przekonaniem swojej wiary, że łaska zakłada i doskonali naturę („Gratia supponit naturam et perficit eam”), oczywiste jest, że modlitwa nie zastępuje koniecznego poszukiwania skutecznej szczepionki. Jest dla niego też oczywiste, że wszelkie higieniczne i zdrowotne środki ostrożności nie zastępują modlitwy.

Jest to szczególnie prawdziwe, gdy modlitewna prośba opiera się na podstawowym przekonaniu, które Papież Franciszek wyraził w swojej pięknej modlitwie do Maryi, którą napisał specjalnie na maj: „wiesz czego potrzebujemy i jesteśmy pewni, że sprawisz aby tak jak Kanie Galilejskiej, mogła powrócić radość i święto po tej chwili próby". Ponieważ na weselu w Kanie Galilejskiej Maryja nie prosi o nic konkretnego; nie prosi Jezusa, aby wytworzył wino i w ten sposób dokonał cudu. Maryja widzi swoje zadanie jedynie w powierzeniu trosk ludzi obecnych na weselu Jezusowi, a następnie pozostawiając jego decyzji, co zechce następnie uczynić. W tej zasadniczej postawie Maryjnej jest oczywiste, że wierzący chrześcijanie stoją przed Bogiem w obliczu poważnych trudności, jakie przyniósł koronawirus, przyjmują Jego błogosławieństwo, zwłaszcza błogosławieństwo eucharystyczne, i mają nadzieję oraz wielkie zaufanie do Bożej wszechmocy.

Trzeba powiedzieć „tak”, dla wszechmocy Boga i to nie bez powodu. Fakt, że dziś nawet w sferze życia chrześcijańskiego istnieje skłonność do ograniczania wszechmocy Boga, aby ocalić Jego miłość, wynika prawdopodobnie z tego, że ludzie mają skłonność do wychodzenia od świeckiej myśli o wszechmocy i dlatego nie patrzą na myśl o wszechmocy, którą daje nam objawienie chrześcijańskie. Albowiem moc, która jest nam ukazana w Jezusie Chrystusie, jest miłością Boga, która sięga aż do cierpienia za nas. Bóg, który jest miłością, jest mocą, jest mocą miłości, której możemy się powierzyć, nawet i przede wszystkim w poważnej potrzebie kryzysu koronawirusa. Miłość nie jest antytezą wszechmocy Boga, ale jej konkretnym sposobem działania, ponieważ nie trzyma się z dala od ludzkiego cierpienia i jęków stworzenia, ale pozwala się jej dotknąć.

Wiara chrześcijańska we wszechmoc Boga głosi nam, że Jezus Chrystus jest Dobrym Pasterzem, który sam stał się barankiem i stanął po stronie uciśnionych jagniąt, aby z nimi cierpieć i ich odkupić. W tej bezbronnej miłości pokonał śmierć i dał nam ludziom nowe życie, a zwłaszcza życie wieczne. Ponieważ Bóg jest miłością życia zwracamy się do Niego z naszymi prośbami, tak jak Maryja w Kanie, w czasie ciężkiego kryzysu koronawirusa, wiedząc, że dzięki naszym modlitwom uczyni dla nas to, co najlepsze.

W samym środku kryzysu koronawirusa możemy na nowo doświadczyć piękna i trwałości wiary chrześcijańskiej i to jest prawdziwa pociecha, którą daje nam wiara w tym trudnym czasie.

Z tym znakiem musimy wrócić do idei kary. Ponieważ w Piśmie Świętym często mówi się o karze Bożej, oczywiście w tym sensie, że Bóg pozwala ludziom stawić czoła konsekwencjom ich własnych wykroczeń i że ludzie w tym względzie karzą się, jeśli nie postępują zgodnie z zaleceniami Boga, i dlatego są wezwani do nawrócenia. W tym sensie należy również z religijnego punktu widzenia zapytać, co Bóg chce nam powiedzieć poprzez dzisiejszy kryzys i czego musimy się od niego nauczyć. W każdym razie czasy kryzysu są zawsze godzinami prawdy, które ujawniają priorytety w naszym życiu ludzkim i życiu wiary.

W ten sposób na pierwszy plan wysuwa się lekcja, którą powinniśmy wziąć sobie do serca. W związku z rosnącą liczbą zakażeń i licznymi ofiarami śmiertelnymi spowodowanymi przez koronawirusa, różne rządy pod naszymi szerokościami geograficznymi uciekły się do nadzwyczajnego ustawodawstwa, wprowadziły surowe środki i poważnie ograniczyły wolnościowe prawa ludzi, do czasu ich zawieszenia. Bez przesady można powiedzieć, że od zakończenia reżimów totalitarnych w ubiegłym stuleciu podstawowe prawa i wolności ludzi nigdy nie były tak poważnie naruszone, jak w przypadku obecnego kryzysu koronawirusa.

Ograniczenia te zostały uzasadnione tym, że państwo jest odpowiedzialne za ochronę życia, zdrowia i integralności fizycznej obywateli, a zatem w związku z tym swobody muszą ustąpić przed prawem do życia. Odzwierciedla to wysoki poziom odpowiedzialności, który rządy przyjęły w czasie kryzysu koronawirusa.

Rządy oczywiście podjęły decyzje, które są sprzeczne z wieloma innymi decyzjami i aktami prawnymi, które zostały wprowadzone w życie przed kryzysem koronawirusa. Ogólną tendencją jest to, że prawo człowieka do życia w imię wolności jest coraz częściej kwestionowane. Interwencje medyczno-techniczne w prenatalną fazę życia człowieka, takie jak selekcja w diagnostyce przedimplantacyjnej, są coraz bardziej uzasadniane swobodą badań. Zagadnienie aborcji jest powszechnie postrzegane przez ogół społeczeństwa jako kwestia wolności kobiet, a ta mentalność wpływa na ustawodawstwo. Na tej samej niebezpiecznej linii znajduje się wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 26 lutego 2020 r., w którym „zakaz promowania samobójstw w celach biznesowych” został oceniony jako naruszenie niemieckiej konstytucji, i który uchylił ten zakaz i zdecydował, że człowiek ma prawo do decydowania o własnej śmierci. Katolicki teolog i bioetyk Ralph Weimann słusznie uznał tę decyzję najwyższego niemieckiego sądu za „całkowite pęknięcie tamy”, a tym samym 26 lutego 2020 r. za „ciemny dzień niemieckiego orzecznictwa sądowego”. Czy nie należy pomyśleć, że autonomia człowieka w odniesieniu do jego własnej śmierci, która została uznana tą decyzją sądu, podjęta tuż przed wybuchem kryzysu koronawirusa, została wkrótce potem masowo podważona przez kryzys koronawirusa, który zabija tak wielu ludzi?

Te kilka przykładów potwierdza istniejącą w naszych społeczeństwach tendencję do coraz większego kwestionowania życia ludzkiego w imię wolności, zwłaszcza jeśli chodzi o życie nienarodzonych, niepełnosprawnych, słabych, starych i umierających. Czyż rządy, które w czasie kryzysu koronawirusa przywiązywały tak dużą wagę do życia ludzi i w tym celu masowo ingerowały w prawa do wolności, nie powinny teraz na nowo przemyśleć swojego poprzedniego stanowiska i zrewidować swoich priorytetów w zakresie wolności?

I czy ci biskupi, którzy dobrowolnie przyjęli surowe państwowe ograniczenia wolności, w tym przede wszystkim podstawowe prawo do wolności religii, zakazując publicznych celebracji samej Eucharystii, powinni być pierwszymi, którzy dają pierwszeństwo życiu ludzkiemu, także w innych kwestiach życia społecznego i współistnienia oraz zdecydowanie promować „kulturę życia”, do której wzywał Papież Jan Paweł II i co było tak bliskie jego sercu? Również pod tym względem czasy kryzysu są godzinami prawdy.

CZYTAJ DALEJ

Siedlce: święcenia biskupie ks. Grzegorza Suchodolskiego

2020-06-01 12:43

[ TEMATY ]

święcenia

Gzegorz Suchodolski/twitter

Święcenia biskupie ks. Grzegorza Suchodolskiego, nowego biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej, odbyły się w poniedziałek 1 czerwca w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Siedlcach. Dotychczasowy proboszcz parafii katedralnej, a wcześniej wieloletni dyrektor Krajowego Biura Światowych Dni Młodzieży i sekretarz generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016 został mianowany biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej 16 kwietnia.

Głównym szafarzem święceń biskupich był biskup siedlecki Kazimierz Gurda a współkonsekratorami nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio i biskup radomski Henryk Tomasik.

Wśród zgromadzonych w siedleckiej katedrze hierarchów byli także m.in. Prymas Polski abp Wojciech Polak i metropolita lubelski abp Stanisław Budzik.

"Otaczamy dziś modlitwą ks. Grzegorza, aby Pan Bóg obdarzył go potrzebnymi łaskami do tego, żeby mógł jak najlepiej wypełnić zadanie posługi biskupiej, które zostało mu dane, zlecone. Prosimy o to, aby Duch Święty wypełnił jego serce, umocnił jego działania i sprawił, aby były one w naszym Kościele w Polsce skuteczne" - powiedział we wstępie do liturgii biskup siedlecki Kazimierz Gurda.

Po odczytaniu papieskiej bulli nominacyjnej przez przedstawiciela Nuncjatury Apostolskiej, w homilii bp Gurda zaznaczył, że mianowanie nowego biskupa pomocniczego dla diecezji siedleckiej nastąpiło po wielu miesiącach oczekiwań ze strony miejscowej wspólnoty.

Gzegorz Suchodolski/twitter

Następnie poświęcił swoje słowa zadaniom, jakie spoczywają na każdym biskupie. Nawiązał przy tym do następującego po homilii samego obrzędu święceń biskupich, w ramach których główny konsekrator stawia biskupowi nominatowi pytania dotyczące jego przyszłej posługi, a ten ostatni na te pytania odpowiada.

Podkreślił jednak, że wszystkie pytania, jakie zostaną postawione kapłanowi wyświęcanemu na nowego biskupa, są pytaniami zastępczymi jednego podstawowego pytania - "pytania o miłość, bo tylko miłość może być motywem wiernego wypełniania obowiązków, motywem nieustannej modlitwy, dochowania wierności, opieki nad cierpiącymi i biednymi, gorliwości w sprawowaniu liturgii i sakramentów".

Kaznodzieja zaznaczył, że "stale, pomimo zmieniających się warunków, aktualne jest oddanie przez pasterza swojego życia za owce, bez względu na to, czy jest to ofiara jednorazowa i krwawa czy też jest to ofiara codziennego życia, jego trudu i cierpienia".

Dodał, że powołanie do posługi pasterza w Kościele polega na "zapewnieniu pokarmu powierzonej owczarni". Tym pokarmem jest Słowo Boże i Eucharystia. - Ten obowiązek wypływa z nakazu, jaki uczniowie usłyszeli we Wniebowstąpienie: idźcie na cały świat, głoście Ewangelię, udzielając chrztu wszystkim, którzy uwierzą - przypomniał bp Gurda.

Bp Gurda podkreślił bogate doświadczenie ewangelizacyjne, które rozwinął najpierw jako katecheta i duszpasterz akademicki, potem w Rzymie angażując się w pomoc duszpasterską Polakom zmuszonym do opuszczenia Ojczyzny w latach 80., a następnie przygotowując polską młodzież do kolejnych Światowych Dni Młodzieży od roku 1996 (ŚDM w Paryżu) do 2016 (ŚDM w Krakowie), w czasie których młodzi katolicy spotykali się z trzema kolejnymi papieżami: Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem.

"Niczego w tym czasie nie czynił dla siebie. Wszystko dla Kościoła i obecnego w nim zmartwychwstałego Chrystusa. Pragnął jak najlepiej wypełnić misję, jaka została mu zlecona. Zaskarbił też sobie przyjaźń swoich współpracowników, którzy razem z nim dźwigali ciężar odpowiedzialności. I te więzy trwają do dzisiaj. Zapewne wiele z tych osób dzisiaj uczestniczy duchowo w jego święceniach biskupich" - powiedział bp Gurda.

Na zakończenie dodał, że wierni diecezji siedleckiej patrzą na posługę nowego biskupa pomocniczego z nadzieją, a jego wierna posługa kapłańska w różnych miejscach i okolicznościach oraz wieloletnie doświadczenie duszpasterskie zapowiadają, że te oczekiwania nie będą płonne.

Nowy biskup pomocniczy diecezji siedleckiej Grzegorz Suchodolski urodził się 10 listopada 1963 r. w Łukowie. W latach 1982-1988 odbywał formację w Seminarium Duchownym w Siedlcach. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1988 r. W latach 1988-1990 był wikariuszem parafii św. Zygmunta w Łosicach. W latach 1990-1996 mieszkał w Rzymie i studiował katolicką naukę społeczną na Papieskim Uniwersytecie Angelicum, uzyskując licencjat (1996).

Po powrocie do Polski w 1996 r. był duszpasterzem akademickim, a od 2001 r. diecezjalnym duszpasterzem młodzieży. Funkcje te pełnił do 2006 r., kiedy został proboszczem parafii Matki Bożej Korony Polski w Kopciach.

W latach 1996-2016 był dyrektorem Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży, a w latach 2014-2016 – sekretarzem generalnym Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016.

W październiku 2016 r. został proboszczem parafii katedralnej w Siedlcach i dziekanem dekanatu Siedlce. Zna język włoski.

Bp Grzegorz Suchodolski jako hasło swojego posługiwania wybrał słowa „Głosić Jezusa Chrystusaˮ. Nawiązują one do napisu, jaki widnieje na Krzyżu Światowych Dni Młodzieży. Również herb biskupi zawiera znaki ŚDM. W pierwszej części górnego pasa tarczy herbowej znajduje się krzyż Światowych Dni Młodzieży, w drugiej części widnieje wyobrażenie Matki Bożej z Dzieciątkiem, pochodzące z ikony „Salus Populi Romani” („Ocalenie Ludu Rzymskiego”). Ikona Matki Bożej wiąże się ściśle z patronem nowego biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej – św. Grzegorzem Wielkim.

CZYTAJ DALEJ

USA: Kolejna noc zamieszek i protestów, są zabici i ranni

2020-06-02 13:38

[ TEMATY ]

USA

PAP/EPA/ALBA VIGARAY

W całych Stanach Zjednoczonych przez noc z poniedziałku na wtorek kontynuowano protesty, przeradzające się często w gwałtowne rozruchy, którym towarzyszyła grabież sklepów. W Illinois zginęło dwoje protestujących. W Saint Louis i Las Vegas postrzelono policjantów.

Dwoje ludzi zginęło podczas protestów w Cicero na przedmieściach Chicago w Illinois - poinformowały w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego władze miasta nie dodając w jakich okolicznościach doszło do ich śmierci. 60 osób aresztowano. Telewizja NBC informuje o starciach między policją a demonstrantami, spośród których niektórzy rabowali okoliczne sklepy. Aby opanować sytuację lokalne siły policyjne zostały wzmocnione przez policję regionalną i stanową.

W Saint Louis w stanie Missouri czterech policjantów zostało postrzelonych z broni palnej - przekazały we wtorek nad ranem władze policyjne na Twitterze dodając, że funkcjonariusze w śródmieściu miasta są nadal atakowani przy użyciu broni. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie jest jasne skąd padły strzały, które dosięgły policjantów - relacjonuje agencja AP.

W poniedziałkowe popołudnie odbyła się tam pokojowa demonstracja, która zgromadziła kilkuset uczestników, ale wieczorem protestujący zebrali się przed komendą policji, a niektórzy z nich wybijali szyby i rabowali okoliczne sklepy, z których jeden został podpalony - opisuje AP.

Jeden funkcjonariusz policji został postrzelony w Las Vegas w Nevadzie podczas wymiany ognia, do której doszło w śródmieściu miasta - informuje tamtejsza policja. Uzupełniono, że na terenie Las Vegas doszło też do drugiej strzelaniny, ale nie podano więcej szczegółów. Przez trzy dni zamieszek w mieście zatrzymano 338 osób.

Samochód terenowy wjechał w grupę policjantów raniąc dwóch z nich podczas zamieszek w Buffalo w stanie Nowy Jork. Jak opisuje to zdarzenie AP powołująca się na film nakręcony przez naocznego świadka, grupa policjantów wspierana przez pojazd opancerzony rozpraszała tłum używając pałek i gazu łzawiącego, po chwili dało się słyszeć odgłosy wystrzałów, a w formację policjantów wjechał samochód terenowy. Na nagraniu widać, że co najmniej jeden z funkcjonariuszy został potrącony przez auto.

Burmistrz Buffalo powiedział, że dwoje ludzi znajdujących się w samochodzie zostało postrzelonych i przebywa w szpitalach. Władze policyjne informują o dwóch poszkodowanych funkcjonariuszach, którzy również leczeni są w szpitalach. W mieście obrabowano kilka sklepów, wybijano szyby i podpalano śmieci - donosi AP.

We wtorek nad ranem celowo potrącony przez samochód został również policjant na Bronksie w Nowym Jorku - poinformowały władze miasta dodając, że stan poszkodowanego jest poważny, ale stabilny.

Do przeradzających się często w gwałtowne zamieszki, trwających już od tygodnia protestów wymierzonych głównie w brutalność policji, szczególnie wobec Afroamerykanów, dochodzi już na terenie całych USA. Zarzewiem tych wydarzeń była śmierć 46-letniego mieszkańca Minneapolis George'a Floyda podczas zatrzymania policyjnego.

Protesty trwają w ponad 140 amerykańskich miastach, w 21 stanach w zaprowadzanie porządku zaangażowana jest Gwardia Narodowa - pisze we wtorek dziennik "The New York Times". Podczas zamieszek zginęło co najmniej pięcioro ludzi, tysiące zostały zatrzymanych, a straty materialne już teraz ocenia się na miliony dolarów - ocenia gazeta.

W poniedziałek wieczorem prezydent Donald Trump zapowiedział, że jeśli zamieszki nie zostaną opanowane przez lokalne siły policyjne i Gwardię Narodową, do przywrócenia spokoju zostanie skierowane wojsko.

Po kilku dniach gwałtownych rozruchów sytuacja uspokoiła się w Waszyngtonie. W poniedziałek do miasta skierowano tysiące dodatkowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, którzy wymogli zakończenie zamieszek i przestrzeganie godziny policyjnej.(PAP)

adj/ kgod/

arch.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję