„Z Twojego złotego jubileuszu kapłaństwa radujemy się dzisiaj razem z Tobą. Tak wspaniałego jubileuszu Tobie z miłością gratulujemy wraz z całą wspólnotą zielonogórsko-gorzowską” - pisze Papież Benedykt XVI w liście gratulacyjnym skierowanym do bp. Adama Dyczkowskiego. Uroczyste obchody jubileuszowe odbyły się 24 czerwca w katedrze gorzowskiej.
Złoty jubileusz to wielkie święto dla każdego, kto go przeżywa, czy to w małżeństwie, czy w kapłaństwie, a co dopiero dla biskupa diecezjalnego. Życzenia i gratulacje płynęły ze wszystkich stron, a najważniejsze z nich zostały wypowiedziane w czasie jubileuszowej Eucharystii. Już na wstępie zostały odczytane listy gratulacyjne od Papieża Benedykta XVI i od przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika. Chwilę później w imieniu kapłanów całej diecezji życzenia Jubilatowi złożył ks. prał. Witold Andrzejewski, a po nim delegacje sióstr zakonnych, kleryków naszego seminarium i wiernych świeckich.
Pośród wielu gości przybyłych spoza diecezji była rodzina Jubilata oraz księża biskupi: abp Zygmunt Kamiński, abp Marian Przykucki, bp Jan Gałecki, bp Tadeusz Werno, bp Paweł Cieślik i bp Ignacy Dec, uczeń bp. Dyczkowskiego z czasów seminaryjnych, który wygłosił kazanie. Nawiązując do postaci patrona dnia św. Jana Chrzciciela, kaznodzieja przedstawił sylwetkę Jubilata i jego posługę, ze szczególnym uwzględnieniem jego posługi we Wrocławiu jako doskonałego duszpasterza młodzieży. Mówił o mocy Ewangelii Chrystusa. „Na służbie tej myśli ewangelicznej od 50 lat jest bp Adam Dyczkowski jako wielki siewca, i to siewca odważny”. Kaznodzieja zakończył życzeniami po góralsku.
Ponieważ uroczystość odbywała się nazajutrz po ogłoszeni nominacji bp. Edwarda Dajczaka na biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego, nie mogło zabraknąć akcentów związanych z jego osobą. Już na wstępie, gdy bp Paweł Socha, pozostający teraz jedynym biskupem pomocniczym naszej diecezji, powitał Biskupa Edwarda jako biskupa sąsiedniej diecezji, katedra zabrzmiała gromkimi brawami. Sam bp Dyczkowski na zakończenie Mszy św., zwracając się do biskupa nominata, mówił: „Z jednej strony serdeczne gratulacje, z drugiej strony łza się w oku kręci, że straciłem tak znakomitego współpracownika, który tyle dobra wniósł w naszą diecezję”.
Na zakończenie bp Dyczkowski, dziękując wszystkim, już teraz zaprosił na następny jubileusz za następne 50 lat.
Nasza wielka jubileuszowa wędrówka, którą zaczynaliśmy na lubelskiej ziemi, dobiega końca w miejscu szczególnym – w Orchówku nad Bugiem. Tu, gdzie rzeka wyznacza granice, a historia splata losy narodów, Maryja od wieków króluje jako Matka Boża Pocieszenia. W progach tego barokowego kościoła, pod troskliwą opieką Ojców Kapucynów, składamy wszystkie trudy, radości i owoce naszej pielgrzymki szlakiem franciszkańskich sanktuariów.
Kiedy stajemy przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem, nasze oczy spotykają wizerunek, który przetrwał pożary, wojny i kasaty zakonu. To obraz pełen królewskiego dostojeństwa, a jednocześnie matczynej bliskości. Maryja w Orchówku od XVII wieku jest dla mieszkańców nadbużańskich krain prawdziwą ostoją. Jej oczy, pełne spokoju, zdają się mówić każdemu z nas: „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”. To tutaj, po przejściu setek kilometrów, odnajdujemy najgłębsze pocieszenie – pewność, że żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi.
Ten felieton jest o tyle osobisty, że jest o moim patronie. Ojca Pio wybrałem sobie na trzecie imię, przy bierzmowaniu nieprzypadkowo. To święty wyjątkowy, który przyciągnął mnie swoją historią człowieka łączącego łagodność z pobożną surowością. Taką, która bywa nam potrzebna w niektórych momentach, a która prowadzi do otrzeźwienia w momentach zagubienia. Dziś ten włoski zakonnik znów nie daje nam o sobie zapomnieć.
We włoskiej Casalbie, niewielkiej miejscowości pod Neapolem, przy figurze św. Ojca Pio miało dojść do zjawiska, które poruszyło wiernych i media. Na policzku figury zauważono ślad przypominający krwawą łzę. Proboszcz parafii najpierw próbował go usunąć, potem sprawdzał monitoring, a następnie zawiadomił arcybiskupa. Sprawę bada specjalna komisja. Kościół słusznie zachowuje ostrożność. Nie wszystko, co porusza emocje, musi być cudem. Nie każdy znak jest znakiem z nieba. Ale też nie każdą tajemnicę da się od razu zamknąć w słowie „przypadek”.
Policjanci z Warszawy zatrzymali 48-letniego mecenasa Macieja Z., który miał podawać się za znane osoby publiczne i fałszywie alarmować o zamachach - informuje onet.pl.
Mężczyzna miał fałszywie alarmować o zamachach m.in. na prezydenta Karola Nawrockiego, a także ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Informację o zatrzymaniu i areszcie dla 48-letniego mecenasa Macieja Z. jako pierwsza przekazała redakcja "Dziennika Gazety Prawnej". Policjanci do jego mieszkania musieli wejść siłą.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.