Reklama

Niedziela Legnicka

Ideologiczna ofensywa środowisk LGBT+

W Polsce – tak jak i w innych krajach Europy środkowo-wschodniej - mamy do czynienia z szeroko zakrojoną kampanią środowisk LGBT+, której celem są daleko idące zmiany prawa. Mają one doprowadzić do legalizacji „małżeństw homoseksualnych”, wprowadzenia do systemu edukacji programów promujących postawy homoseksualne oraz ścigania z urzędu wszelkich aktów tzw. homofobii. Ten szeroko zakrojony program rewolucji społeczno-kulturowej nosi znamiona znanych z historii, klasycznych ideologii.

2019-08-07 16:35

[ TEMATY ]

LGBT

pixabay.com

Ogólnopolska kampania LGBT+

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+. Od kwietnia do października br. organizowane są parady i Marsze Równości, mające się odbyć w 23 polskich miastach. Pierwsze miały miejsce w kwietniu w Koszalinie, Gnieźnie i Łodzi, w maju w Bydgoszczy, Krakowie i Trójmieście, w czerwcu w Zielonej Górze, Warszawie, Olsztynie, Częstochowie, Rzeszowie i Opolu, w lipcu w Poznaniu, Kielcach i Białymstoku. 10 sierpnia Marsz Równości przejdzie ulicami Płocka, a w kolejnych kilkunastu tygodniach: Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

O ile w ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, to w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych odległych od centrum ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

Reklama

Ta szeroka, uliczna kampania została poprzedzona ogłoszeniem dwóch dokumentów o charakterze programowym. 18 lutego 2019 r. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski uroczyście podpisał Warszawską Deklarację LGBT+, a 30 marca została ogłoszona Deklaracja Kongresu LGBT +, który wówczas zebrał się w stolicy, skupiając 27 grup i organizacji z całej Polski. Warszawski Kongres pokazuje, że środowiska LGBT+ cementują obecnie swoje szeregi dopracowując strategię działania. Tworząc ją także przy współpracy ze znacznie bardziej doświadczonymi partnerami zagranicznymi.

Wsparcie zagraniczne

Warszawski Kongres LGBT+ - w którym wzięli udział przedstawiciele 27 polskich organizacji i stowarzyszeń - został zorganizowany przez Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” przy wsparciu koncepcyjnym i finansowym ILGA-Europe. ILGA-Europe jest międzynarodową, pozarządową organizacją zrzeszającą blisko 600 organizacji z 54 krajów w Europie i Azji Środkowej. Jednym z jej głównych celów jest „wzmocnienie ruchu LGBT w Europie i Azji Środkowej poprzez zapewnienie szkoleń i wsparcia dla organizacji członkowskich i innych grup LGBT w zakresie rzecznictwa, pozyskiwania funduszy, rozwoju organizacyjnego, komunikacji strategicznej i wielu innych”. Federacja ta – czytamy na jej stronach internetowych – „składa się z płatnych aktywistów, organizacji pozarządowych i grup społecznych, wolontariuszy i naukowców”. Zajmuje się m. in. szkoleniem aktywistów, speców od komunikacji oraz pośredniczy w pozyskiwaniu funduszy. A konkretnie „działa jako pośrednik, zarządzając i dystrybuując do wielu innych organizacji pieniądze otrzymane od dużych fundatorów”.

Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” na swych stronach zamieszcza informację, że „w projektach emancypacyjnych środowisk LGBT+ w Polsce ważne jest wsparcie międzynarodowych instytucji i organizacji, np. ILGA Europe”. Dodaje, że „w najbliższych latach będzie to główny strumień finansowania organizacji LGBT+”.

Zdaniem ILGA-Europe nasz kraj nie dorasta do standardów państw Unii Europejskiej, czego potwierdzeniem ma być fakt, że w ostatnim jej rankingu, sporządzonym w 2018 r., Polska zajęła przedostatnie, 27 miejsce. Stąd znaczne środki zostaną skierowane właśnie tutaj.

Dalekosiężne cele programu środowisk LGBT+ w Polsce

Głównym i najbardziej dalekosiężnym celem jest zmiana polskiego prawa na rzecz wprowadzenia „małżeństw homoseksualnych” oraz możliwości adopcji przez nie dzieci - tak jak zostało to już zagwarantowane w wielu krajach Europy zachodniej.

Uchwalona 30 marca br. Deklaracja Kongresu LGBT +, stwierdza jednoznacznie, że „dążymy do wspólnego celu – Polski, w której wszystkie osoby (…) będą mogły tworzyć rodziny, bez względu na tożsamość płciową, orientację seksualną, ekspresję płciową i cechy płciowe”.

Pierwszym zatem postulatem w sferze zmiany prawa ma być wprowadzenie tzw. „równości małżeńskiej”. Deklaracja Kongresu LGBT+ definiuje ją w następujących słowach: „Obowiązuje równość małżeńska – związek małżeński może zostać zawarty przez dwie osoby różnej lub tej samej płci. Dziecko ma prawo do bycia adoptowanym przez małżonków – bez względu na ich płeć”. A przy tym „równolegle do instytucji małżeństwa funkcjonuje instytucja związku partnerskiego, dostępnego dla par tej samej i różnej płci. Związek partnerski reguluje prawa i obowiązki osób w nim pozostających, w tym zwłaszcza sytuację majątkową, alimenty i dziedziczenie”.

Istnieje już gotowy projekt „ustawy o równości małżeńskiej”, opracowany przez Stowarzyszenie „Miłość nie wyklucza”. Nie został on jeszcze złożony w Sejmie. Natomiast 24 kwietnia ub. r. parlamentarny klub Nowoczesnej złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy wprowadzającej związki partnerskie.

Kolejnym elementem modyfikacji prawa ma być ustawa o uzgodnieniu (czyli zmianie) płci „przewidująca – jak piszą jej autorzy - szybką, przejrzystą i przystępną procedurę administracyjną umożliwiającą uzgodnienie płci, opartą o zasadę samostanowienia”. Ma być ona dostępna dla osób od 16 roku życia, których tożsamość płciowa – ich zdaniem - jest niezgodna z płcią metrykalną. Ustawa ta została nawet przyjęta przez Parlament poprzedniej kadencji, 10 września 2015 r., ale została zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Organizacje będące sygnatariuszami Deklaracji Kongresu LGBT+ postulują również zwiększenie „bezpieczeństwa” osób o innej orientacji seksualnej - drogą nowelizacji Kodeksu Karnego. Ma ona zapewnić „ochronę prawną przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, ekspresję płciową i cechy płciowe”. Po jej wprowadzeniu – czytamy: "przestępstwa z nienawiści, w tym przestępstwa popełnione ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, ekspresję płciową lub cechy płciowe, będą ścigane z urzędu, a kary za nie są surowsze niż kary za porównywalne przestępstwa popełnione bez motywacji opartej na uprzedzeniach”. Projekt tak pomyślanej ustawy nowelizującej Kodeks Karny jest już gotowy. Został złożony do laski marszałkowskiej we wrześniu 2016 r. przez posłankę Joannę Scheuring-Wielgus.

Nie zapominajmy, że po przyjęciu takiej nowelizacji KK, np. publiczne cytowanie fragmentów Biblii potępiających akty homoseksualne, przez kaznodziejów w trakcie homilii, mogłoby być kwalifikowane jako „przestępstwo ścigane z urzędu”.

Deklaracja Kongresu LGBT+ postuluje również ustawę, zawierającą zakaz „praktyk konwersyjnych oraz ich promowania”, czyli jakichkolwiek terapii mających pomóc w zmianie orientacji psychoseksualnej - z homoseksualnej lub biseksualnej na heteroseksualną. Projekt takiej ustawy został już opracowany przez 3 organizacje LGBT+ (Instytut Otwarta Przestrzeń, Trans-Fuzja i Lambda), ale do Sejmu jeszcze nie trafił.

Wreszcie istotnym elementem reformy prawa ma być – jak postuluje wspomniana Deklaracja – „nowelizacja rozporządzeń Ministra Edukacji Narodowej w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego”. W świetle postulatów środowisk LGBT+ nowa podstawa programowa winna zawierać „treści związane z równym traktowaniem i przeciwdziałaniem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową (…) a także wiedzę o orientacjach seksualnych, tożsamościach płciowych, ekspresji płciowej”. Chodzi tu o model obowiązkowego, wychowania seksualnego, zgodnego ze standardami WHO, o którym była już mowa w przyjętej przez samorząd Warszawy: Karcie LGBT+”. Karta ta została poddana ostrej krytyce przez różne środowiska psychologiczne i pedagogiczne oraz Kościół.

„Obudzić sumienia, domagać się zmian”

Zasadniczym argumentem mającym „obudzić sumienia Polaków”, a w ślad za tym stworzyć szeroki ruch społeczny domagający się zmian istniejącego prawa, jest przekonanie społeczeństwa, że istnieje „dyskryminacja osób o orientacji homoseksualnej”. Temu właśnie służą Marsze Równości. Chodzi o to, aby przekonać publiczność, a w szczególności ludzi o etycznej wrażliwości, że – w świetle obecnego ustawodawstwa – osoby LGBT+ nie mogą korzystać z podstawowych praw człowieka, są dyskryminowane, doznają przemocy i są przez społeczeństwo marginalizowane.

Argumentacja ta okazała się nadzwyczaj skuteczna w Europie zachodniej oraz w niektórych krajach obu Ameryk. Na skutek tych działań w 1989 r. w Danii uchwalono pierwszą na świecie ustawę o zarejestrowanym partnerstwie osób tej samej płci. W 2001 r. zalegalizowano w Holandii zawieranie małżeństw homoseksualnych. W ciągu zaledwie kilkunastu lat od wprowadzenia rozwiązań holenderskich tak rozumianą „równość małżeńską” zapewniły: Belgia (2003), Hiszpania, Kanada (2005), Republika Południowej Afryki (2006), Norwegia (2008), Szwecja (2009), Portugalia, Islandia, Argentyna (2010), Dania (2012), Urugwaj, Brazylia, Nowa Zelandia, Francja, Anglia i Walia (2013), Szkocja, Luksemburg (2014), Stany Zjednoczone (niektóre stany), Irlandia, Finlandia (2015), Kolumbia (2016), Niemcy i Malta (2017).

Obecnie przyszedł czas na Europę środkowo-wschodnią, bowiem żadne z państw tego regionu nie wprowadziło legalizacji małżeństw homoseksualnych. Jedynie Węgry i Chorwacja uznają tzw. związki partnerskie osób tej samej płci, ale nie małżeństwa. Można się spodziewać, że w Europie środkowej i wschodniej międzynarodowe organizacje LGBT+ będą w najbliższych latach koncentrować swoje działania.

Kroki do osiągnięciu celu

Swego rodzaju mapę drogową działań jakie podejmowane są od kilku lat w Polsce, kreśli „Strategia wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce na lata 2016– 2025”, opracowana w 2015 r. przez Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza”. Wśród autorów skupionych, w radzie programowej projektu, znajdujemy naukowców, polityków, działaczy LGBT oraz publicystów, m. in: prof. Ireneusza Krzemińskiego z UW, Martę Abramowicz (Stowarzyszenie Osób na rzecz LGBT Tolerado), Agatę Chaber (prezes Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii), Annę Grodzką (posłankę na Sejm RP), Krystiana Legierskiego (prawnika, polityka, aktywistę LGBT), Marcina Szczepkowskiego (prezesa Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza), czy Jacka Żakowskiego (dziennikarza).

Podstawową metodą postulowanego działania jest powołanie,jak czytamy: „oddolnego, aktywnego ruchu obywatelskiego, stojącego na straży równości małżeńskiej, opierającego się na sieci organizacji LGBT+ i osób prywatnych”. A pierwszym krokiem ma być „stworzenie i rozwijanie sprawnie działającej koalicji organizacji LGBT+ działającej m.in. na rzecz wzmocnienia organizacji (ze szczególnym uwzględnieniem wzmocnienia organizacji poza dużymi ośrodkami)”.

Niezależnie od sprawnie działającej koalicji organizacji LGBT+, w dokumencie postuluje się pozyskiwanie licznych partnerów społecznych, czemu ma służyć ”nagłaśnianie działań organizacji i osób LGBT+ w obszarach ważnych społecznie i politycznie, ale niezwiązanych stricte z tematyką LGBT+”. Dalszym krokiem ma być „pozyskiwanie ambasadorów i ambasadorek, promocja tematu wśród znanych osób ze świata kultury, sportu, nauki itp.”. Proponuje się także poszukiwanie „nieoczywistych sojuszników” np. ze „związków zawodowych, organizacji zrzeszających ekspertów z różnych dziedzin, np.: prawników, ekspertów marketingu”. Nie bez znaczenia jest również „inicjowanie powstawania grup LGBT+ w firmach lub w grupach zawodowych”.

Co ciekawe, autorzy dokumentu widzą potrzebę znalezienia takich "nieoczywistych sojuszników" na gruncie katolickim, gdyż zdają sobie sprawę, że przy wysokim poziomie religijności Polaków, niezbędne jest również oddziaływanie na środowiska związane z Kościołem. Jedyną organizacja katolicką wymienioną z nazwy jest KIK (Klub Inteligencji Katolickiej). Widać stąd, że przeprowadzona jesienią 2016 r. kampania „Przekażmy sobie znak pokoju”, realizowana przez główne organizacje LGBT+ w Polsce wraz z „Więzią”, „Znak-iem”, i KIK-iem, stanowiła element omawianej strategii.

Ważną rolę w planowanej strategii zajmują działania medialne. Postuluje się „uruchomienie i rozwijanie narzędzi, umożliwiających deklarowanie poparcia dla równości małżeńskiej, np. platform internetowych, portali społecznościowych, systemów wspierania petycji”. Szczególne znaczenie ma, jak czytamy: „prowadzenie kampanii społecznych w mediach mainstreamowych, w tym kampanii zachęcających do coming outów oraz dotyczących tematyki tęczowego rodzicielstwa”. Kolejny krok to „zwiększenie widoczności wyoutowanych osób LGBT+ i tematyki LGBT+ w mediach mainstreamowych tak ogólnopolskich, jak i regionalnych oraz lokalnych”.

Osobnym sektorem proponowanych działań jest „lobbing” wobec świata politycznego. Autorzy strategii przyznają, że „wprowadzenie równości małżeńskiej w Polsce jest uwarunkowane zbudowaniem woli politycznej”. Ich zdaniem, konieczny jest „lobbing polityków i partii politycznych na rzecz idei i ustawy o równości małżeńskiej, wprowadzenie tematu równości małżeńskiej do programów partii politycznych”. A współpraca organizacji LGBT+ z partiami politycznymi „powinna obejmować zarówno partnerów będących obecnie w Sejmie jak i tych, którzy mają szanse znaleźć się w nim po kolejnych wyborach”.

Interesująca jest przedstawiona w ramach Strategii analiza sytuacji w Parlamencie. Analitycy LGBT+ zdają sobie sprawę, że „w kadencji Sejmu 2015-2019 przyjęcie rozwiązań prawnych dla związków jednopłciowych wydaje się niemożliwe, gdyż poparcie dla równości małżeńskiej wśród partii politycznych jest znikome”. Mają świadomość, że istnieje ono na lewicy, nieobecnej w Sejmie, w Nowoczesnej oraz części PO. Jednakże nie wierzą, aby Platforma Obywatelska pod rządami Grzegorza Schetyny przyjęła zasadnicze postulaty środowisk LGBT+.

Autorzy strategii realne nadzieje na wprowadzenie związków partnerskich postrzegają w kolejnej kadencji Sejmu: 2019-2023. Planują pozyskanie ok. 200 posłów i senatorów tej kadencji Sejmu na rzecz swych postulatów. Umożliwi to – jak zaznaczają – legalizację związków partnerskich a także pierwsze czytanie w Sejmie projektu ustawy o „równości małżeńskiej”. Natomiast w 2025 r. oczekują przyjęcia przez Parlament ustawy legalizującej małżeństwa homoseksualne. Wówczas – zdaniem strategów LGBT+ - w polskim Parlamencie zasiadać ma ok. 400 zwolenników „równości małżeńskiej”.

Zawczasu jednak – jak czytamy w dokumencie: „konieczne jest osłabienie Prawa i Sprawiedliwości i innych partii skrajnie konserwatywnych oraz wzrost poparcia społecznego dla regulacji równościowych”. Zdaniem twórców Strategii LGBT+, „szansą może być zmiana nastrojów społecznych – w wyniku oporu społeczeństwa wobec konserwatywnej władzy, a wtedy możliwa będzie liberalizacja poglądów, podobnie, jak miało to miejsce w latach 2005-2007”. Postulują zatem, by na zakończenie obecnej kadencji Sejmu zwiększyć „aktywność ruchu LGBT+ na szerokim froncie demokratycznym, który wyrażać będzie opór wobec władzy, widoczny m. in. na ulicach”. Jak świadczy tegoroczna skala „Marszów Równości” realizowana aż w 23 polskich miastach, scenariusz ten jest dość precyzyjnie realizowany.

Ideologia?

Dalekosiężny program zmian prawnych, społecznych i kulturowych postulowany przez środowiska LGBT+, jest często określany jako nowy rodzaj ideologii, szczególnie przez ich przeciwników. Czy słusznie? Słownik PWN definiuje ideologię jako: „Pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory poglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata” oraz jako „strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu”.

Program formułowany przez środowiska LGBT+ wydaje się wyczerpywać pojęcie tak zdefiniowanej ideologii. Wysuwa on bowiem jasno sformułowaną, szeroko zakrojoną, realizowaną jednocześnie na wielu frontach „strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu”.

Podstawowym ideałem, jaki ma być zrealizowany – czytamy w Deklaracji Kongresu LGBT+ - jest zbudowanie „Polski, w której wszystkie osoby cieszą się pełnią praw, w której prawo będzie chronić zamiast dyskryminować, w której ludzie będą chcieli żyć, będą mogli tworzyć rodziny, bez względu na tożsamość płciową, orientację seksualną, ekspresję płciową i cechy płciowe”. Ponadto „Strategia wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce na lata 2016-2025” deklaruje cały katalog wartości, jakim mają służyć postulowane reformy prawa oraz systemu edukacji. Znajdujemy wśród nich: wolność kreowania własnego życia, równość wszystkich osób niezależnie od ich tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, godność i uznanie praw każdego człowieka, a także otwartość i współpracę.

Podobnie jak przedstawiciele każdej ze znanych nam ideologii, środowiska LGBT+ formułują pozytywny cel, jakim ma być zbudowanie społeczeństwa, w którym – po dokonaniu dość radykalnych zmian – każdy będzie mógł być szczęśliwy, zapanuje powszechna sprawiedliwość i nikt nie będzie już prześladowany czy marginalizowany. Jest to charakterystyczny i obecny w każdej ideologii rys utopijny, zakładający, że dokonanie pewnych dość radykalnych i szybkich zmian, otworzy epokę dobra i szczęścia, w którym każdy będzie mógł uczestniczyć i nie będzie podlegać żadnej dyskryminacji.

Ideologia marksistowska obiecywała zbudowanie powszechnej sprawiedliwości społecznej i definitywne zakończenie wyzysku robotników, pod warunkiem wyzwolenia proletariatu i radykalnego ograniczenia roli klas posiadających. Ideologia nazistowska z kolei obiecywała odzyskanie należnej przestrzeni życiowej i możliwości nieskrępowanego rozwoju dla narodu niemieckiego, pod warunkiem oczyszczenia cywilizacji europejskiej z obcych i szkodliwych wpływów, jakimi była ona zanieczyszczana przez tzw. żywioł żydowski.

Podobnie – mający cechy klasycznej ideologii społecznej program LGBT+ - zakłada, że szczęśliwe społeczeństwo, wolne od dyskryminacji, w którym każdy będzie mógł bez przeszkód się realizować, zostanie zbudowane o ile zostanie zmieniony system prawny, zawierający liczne ograniczenia dyktowane przez tradycyjnie pojmowane, konserwatywne struktury społeczne.

A główną zmianą ma być zrównanie statusu związków homoseksualnych z rodziną pojmowaną jako związek mężczyzny i kobiety, otwarty na poczęcie i urodzenie dzieci. Przypomnijmy, że cywilizacja Zachodu wyrasta m. in. z zagwarantowania szczególnego statusu rodzinie, która pozostaje pod szczególną ochroną państwa, co wyraża się w określonym systemie prawnym. A tę szczególną ochronę i pomoc ze strony państwa rodzina zawdzięcza temu, że jest instytucją społeczną spełniającą wyjątkową rolę dla przyszłości społeczeństwa, poprzez zrodzenie i wychowanie przyszłych obywateli. Tymczasem związki homoseksualne nie spełniają analogicznej roli społecznej, stąd nie ma żadnych argumentów, aby przyznać im te same przywileje czy środki wsparcia, jakimi darzona jest rodzina.

Ponadto nie ma żadnych podstaw, aby brak równości prawnej pomiędzy małżeństwem kobiety i mężczyzny a związkiem homoseksualnym uznawać za dyskryminację tego ostatniego. Od dawna, a szczególnie w epoce współczesnej, takie związki są tolerowane w społeczeństwie, mają one prawo do wspólnego życia bez żadnych przeszkód, a ich członkowie korzystają z pełni praw obywatelskich i ludzkich. Żadne prawo tych osób w polskim społeczeństwie nie dyskryminuje, ani w żaden sposób ich nie marginalizuje.

Natomiast hasło daleko zakrojonych zmian - w prawie, edukacji, systemie zdrowia a przede wszystkim w świadomości społecznej - celem przeciwstawienia się dyskryminacji osób o orientacji homoseksualnej, jest typowym hasłem natury ideologicznej. Ma ono uruchomić energię społeczną celem dokonania określonych zmian, rozpoczynając od dziedziny prawa. Generalnie chodzi w nich o osłabienie roli tradycyjnych struktur społecznych (z rodziną na czele), jak i konserwatywnie rozumianego systemu wartości. Jest to dość typowy dla wielu ideologi postulat rewolucji społeczno-kulturowej. Zmiany te mają po pierwsze zlikwidować uprzywilejowaną pozycję społeczną rodziny, po drugie wprowadzić takie reformy w systemie edukacji, które zapewnią możliwość promocji zachowań homoseksualnych wśród najmłodszych – jako rzeczy zupełnie normalnej, po prostu alternatywnej ścieżki realizacji swojej seksualności.

Po trzecie – pod hasłem tzw. walki z homofobią – zmiany prawa mają uniemożliwić jakąkolwiek publiczną krytykę zachowań homoseksualnych bądź postulatów czy programów wysuwanych przez środowiska LGBT+. Będzie to bowiem traktowane jako przejaw dyskryminacji. Oczywiste jest, że wprowadzenie takich zmian w Kodeksie Karnym (które zresztą zostały już przygotowane w formie projektu ustawy), w dość radykalny sposób ograniczą wolność słowa, będącą jedną z podstaw demokracji. Ograniczą wolność badań naukowych, gdyż nie będzie można prezentować takich ich wyników, które np. krytycznie będą oceniać pewne zachowania homoseksualne, np. dla kształtowania i rozwoju osobowości człowieka. (O tym, że tak się dzieje, świadczy wiele faktów z USA i Europy Zachodniej). Uderzą wreszcie w konstytucyjne zasady wolności religijnej i bezstronności państwa w kwestiach religijnych i światopoglądowych.

Religie wywodzące się z pnia judeo-chrześcijańskiego, choć głoszą godność każdej osoby ludzkiej, to krytycznie odnoszą się do aktów homoseksualnych. Oczywiste jest, że po uwzględnieniu prawnych postulatów środowisk LGBT+, wolność głoszenia zasad moralnych zawartych w Biblii i nauczaniu Kościoła, zostanie znacznie ograniczona. Niezbędne będzie wprowadzenie nowych mechanizmów kontroli, które przywoływać będą skojarzenia z dawną instytucją cenzury. Idąc tą drogą i respektując takie prawa, państwo polskie przestanie być bezstronnym w przestrzeni religijnej i światopoglądowej. Podporządkowany mu aparat represji będzie musiał służyć ochronie określonego światopoglądu, przy równoczesnej eliminacji odmiennych sposobów myślenia, o ile nie będą one zgodne z poprawnością polityczną, wyznaczaną przez środowiska LGBT+.

Powstaje zatem pytanie, czy przypadkiem nie zagraża nam jakiś nowy rodzaj totalitaryzmu światopoglądowego, skutkujący usuwaniem poza sferę obszaru wolności ludzi czy środowisk myślących inaczej - tylko z dlatego, że deklarują przywiązanie do tradycyjnych wartości?

Trudno się zatem dziwić, że poważna część polskiego społeczeństwa (w świetle badań większościowa) krytycznie odnosi się do postulatów środowisk LGBT+ i nie wyraża zgody na ten rodzaj rewolucji społeczno-kulturowej. Wedle badań CBOS z maja br., 64 proc. Polaków uważa, że wspieranie gejów, lesbijek i osób transpłciowych poprzez wprowadzanie jakichś konkretnych rozwiązań prawnych nie jest potrzebne. Zaledwie 23 proc. badanych jest zdania, że należy wprowadzić jakieś rozwiązania wspierające LGBT+. Kolejne badania CBOS z lipca br. pokazały, że tylko 29 proc. respondentów godzi się na zawieranie „związków małżeńskich” przez osoby tej samej płci, a zaledwie 9 proc. przyzwoliłoby na adopcję przez nie dzieci. Obywatele ci – zgodnie z regułami demokracji – mają pełne prawo do wyznawania i wyrażania swych poglądów, a fakt ten nie ma nic wspólnego z dyskryminacją kogokolwiek.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ideologiczna samowolka samorządowców uderza w dzieci i narusza prawa rodzicielskie

2020-01-22 09:40

[ TEMATY ]

samorząd

LGBT

Karta LGBT+

CarlosAlberto/fotolia.com

„Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych” - ostrzega Instytut Ordo Iuris, zwracając uwagę na intensyfikację działań mających na celu ideologizację dzieci i młodzieży oraz ich deprawację.

Pytanie, czy dzieje się tak tylko i wyłącznie z inicjatywy „nowoczesnych” i „postępowych” samorządów, czy też problem sięga znacznie głębiej – prawa międzynarodowego i przyjętej przez Polskę Agendy 2030, której cele zrównoważonego rozwoju zakładają ideologizację, w tym między innymi seksualizację poprzez permisywną edukację seksualną oraz genderyzację młodych ludzi?

Już od kilku lat obserwujemy w szkołach aktywność organizacji, które prowadzą zajęcia budzące zasadnicze wątpliwości z perspektywy dobra dziecka. Są to zarówno zajęcia permisywnej czy wulgarnej wersji edukacji seksualnej, jak i inne formy zajęć, podczas których będą się pojawiały treści godzące w konstytucyjne wartości, tak jak małżeństwo, rodzina, prawa rodziców i to niejednokrotnie będą zajęcia mocno nawiązujące do ideologicznych doktryn LGBT, gender, czy innych konstruktów o charakterze neomarksistowskim — dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris nie ma wątpliwości co do wagi problemu.

Te zajęcia były najczęściej prowadzone przez organizacje pozarządowe — zauważył podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych — podkreślał. Jako jeden z przykładów wskazał Warszawę, gdzie ogłoszono budzącą wiele zastrzeżeń natury prawnej i moralnej deklarację LGBT+. Nie lepiej jest jednak w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, czy Łodzi.

Władze Poznania usiłują wchodzić w rolę zastrzeżoną dla Ministerstwa Edukacji Narodowej, w rolę podmiotu, który ustala program nauczania i ustala treści, które będą wykorzystywane podczas zajęć edukacyjnych — alarmował Zych.

Polityka oświatowa samorządu powinna określać ramy organizacyjne związane z funkcjonowaniem szkół i szereg technicznych rozwiązań, ale w żadnym razie nie powinna zawierać wytycznych dotyczących treści, jakie w szkole powinny być realizowane. Niestety w dokumencie, który znaleźć można na stronach miasta jest szereg wytycznych treściowych i są to wytyczne szalenie kontrowersyjne i budzące wątpliwości z perspektywy polskiego porządku konstytucyjnego — zauważył.

We wtorek – jak poinformował - ma być poddana pod głosowanie na poznańskiej radzie miasta Karta Równego Traktowania Kobiet i Mężczyzn, „dokument, którego podstawowe założenie może nie budzić wątpliwości, ale treść dla każdego, kto go przeczyta będzie szalenie kontrowersyjna i będzie budziła jednoznaczny sprzeciw: dokument, który wymaga wdrażania ideologicznej perspektywy gender we wszystkich politykach miasta, w tym także w obszarze oświaty, w tym wykorzeniania czegoś, co jego autorzy nazywają nieprecyzyjnie, ogólnie, ale zarazem niepokojąco „stereotypowymi rolami płciowymi”.

Instytut Ordo Iuris dokonał analizy prawnej tego dokumentu – zostanie ona przekazana do kuratorium i do wojewody z wnioskiem o podjęcie działań kontrolnych i nadzorczych. Organizacja zaproponowała ponadto likwidację tych przepisów prawa oświatowego, które są nieprecyzyjne i pozwalają na nadużycia.

To co jest szczególnie bulwersujące to fakt, że zajęć dotyczących tak istotnej materii, jaką jest wychowanie w obszarze płciowości, nie podjęto nawet próby skonsultowania z rodzicami, już im się przedstawi gotowy produkt — nie krył oburzenia Kazimierz Przeszowski, wiceprezes zarządu Centrum Życia i Rodziny.

Nie konsultowano tego z kuratorium oświaty — dodał.

Zauważył, iż jest to stawianie się w opozycji do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Jak podkreślali zgromadzeni na konferencji prawnicy, środowiska lewicowe wykorzystały możliwości prawne stworzone dla umożliwienia rozwoju dzieciom szczególnie uzdolnionym a także tym, które chciałyby rozszerzyć swoją wiedzę, aby szerzyć swoją ideologię.

Te zajęcia, które do tej pory były wykorzystywane w celach zupełnie niekontrowersyjnych, do nauki języków obcych, do pracy z uczniem uzdolnionym, do rozwijania kompetencji, umiejętności uczniów okazują się teraz tym narzędziem, które ma być stosowane w celu prowadzenia aktywności indoktrynującej na terenie szkoły — mówił adwokat Rafał Dorosiński, koordynator Zespołu Analitycznego Ordo Iuris.

W rozporządzeniu wydanym przez Ministra Edukacji Narodowej wyraźnie jest wskazane, iż zajęcia dodatkowe w momencie, w którym są wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Co to oznacza? Otóż zajęcia, które mają charakter głęboko dotyczący zagadnień wychowawczych, odnoszących się w dużej mierze do życia rodzinnego, małżeńskiego, płciowego, seksualnego – te zajęcia w momencie, w którym zostają wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Trudno to połączyć z elementarnymi prawami rodziców do zapewnienia wychowania dzieciom zgodnego z przekonaniami rodziców. W związku z tym wydaje się, że ten przepis, który nota bene został wprowadzony w 2008 roku powinien zostać uchylony — dodał.

Zgodnie z § 3 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół z dnia 3 kwietnia 2019 roku organ prowadzący szkołę, na wniosek dyrektora szkoły, może przyznać nie więcej niż 3 godziny tygodniowo dla każdego oddziału w danym roku szkolnym na realizację dodatkowych zajęć edukacyjnych.

W przypadku wprowadzenia do rozkładu zajęć dodatkowych zajęć edukacyjnych, udział uczniów w tych zajęciach jest obowiązkowy. Warto dodać, iż jednym z warunków wprowadzenia przez dyrektora szkoły dodatkowych zajęć edukacyjnych jest zasięgnięcie opinii rady rodziców, przy czym inaczej niż w przypadku opinii dotyczącej działania w szkole zewnętrznych organizacji społecznych, opinia rady rodziców dotycząca prowadzenia zajęć dodatkowych nie ma charakteru wiążącego, co skrzętnie wykorzystują środowiska lewicowe dla indoktrynacji dzieci wbrew woli ich rodziców a także wprowadzania z obejściem prawa do edukacji szkolnej treści sprzecznych z podstawą programową i aksjologią przyjętą w prawie oświatowym.

Uznanie w rozporządzeniu dodatkowych zajęć edukacyjnych za obowiązkowe (w przypadku wprowadzenia ich przez dyrektora szkoły do tygodniowego rozkładu zajęć) pozostaje nie tylko, jak wykazano, w konflikcie z prawami rodziców, ale rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowego wykonania upoważnienia ustawowego — zauważają prawnicy Instytutu Ordo Iuris.

Biorąc pod uwagę doniosłość jaką dla realnego korzystania z praw rodzicielskich w szkole ma możliwość niewyrażenia przez rodzica zgody na udział dziecka w zajęciach, odebranie tego uprawnienia rodzicom może być zadnie uważane za wyjście poza zakres upoważnienia ustawowego— dodają.

Edukacja równościowa nie jest jedynym wytrychem do wprowadzania do szkół lewicowych ideologii. Innym jest – skutecznie stosowana w Gdańsku – edukacja zdrowotna w zakresie zdrowia prokreacyjnego, będąca w rzeczywistości zakamuflowaną formą wdrażania zajęć z permisywnej edukacji seksualnej. Zawarte w niej treści również stoją w rażącej sprzeczności z treściami określonymi w podstawie programowej ustalonej dla uczniów szkół ponadpodstawowych przez Ministra Edukacji Narodowej.

Zapytany przez portal wPolityce.pl, na ile wprowadzanie wbrew woli rodziców ideologicznej indoktrynacji stanowi inicjatywę samorządów, a na ile realizację celów zrównoważonego rozwoju opisanych szczegółowo w Agendzie 2030 i czy nie należałoby zadziałać na poziomie tej agendy, dr Tymoteusz Zych odpowiedział:

Instytut Ordo Iuris jest od lat aktywny na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jesteśmy jedną z kilku polskich organizacji, które posiadają status konsultacyjny w ECO SOC, w komitecie ekonomiczno-społecznym ONZ i stale zabieramy głos sprzeciwiając się ideologizacji także prawa międzynarodowego, bo to jest realny problem, który miał swój przejaw jeżeli chodzi o ONZ taki szczególnie wyraźny w zeszłym roku podczas szczytu w Nairobi, podczas którego próbowano zadeklarować, że prawo do aborcji jest uniwersalnym prawem człowieka, a permisywna, wulgarna wersja edukacji seksualnej powinna mieć w skali globalnej charakter obowiązkowy. Cały szereg państw wyraził sprzeciw.

Niedługo zresztą odbędą się kolejne konferencje w Meksyku i w Paryżu i tam też będziemy się starali być obecni i będziemy się starali jasno wyrażać sprzeciw, nie tylko broniąc integralności polskiego porządku prawnego i naszych wartości konstytucyjnych, ale broniąc po prostu zdrowego rozsądku

Pełna zgoda, że jeśli chodzi o cele zrównoważonego rozwoju w tym dokumencie, który będzie zawierał szereg postulatów całkowicie słusznych, chociażby związanych z polityką żywnościową, czy z polityką gospodarczą, będą niestety obecne także elementy ideologiczne i te elementy trzeba punktować. Nie jesteśmy w żaden sposób zobowiązani do tego, żeby te elementy ideologiczne były w naszym porządku prawnym wdrażane.

Problem w tym, że jak widać te elementy ideologiczne są wdrażane i to w sposób systemowy. W ratuszach powołano specjalne osoby czy nawet całe zespoły dla wdrażania genderowej zseksualizowanej agendy, jak chociażby Zespół ds. Polityki Równości i Różnorodności w Poznaniu. Główny Urząd Statystyczny prowadzi monitoring stopnia wdrażania celów zrównoważonego rozwoju w poszczególnych polskich miastach. Co więcej, cięcia budżetowe samorządów w zasadzie nie obejmują projektów o nacechowaniu ideologicznym.

Kwestią otwartą pozostają jeszcze kary dla łamiących prawo organizacji pozarządowych. Niestety za wejście do szkoły z obejściem prawa i deprawację dzieci w żaden sposób nie są one sankcjonowane. Podobnie te samorządy, które umożliwiają łamanie praw rodzicielskich i indoktrynację dzieci. Może najwyższy czas to zmienić? Wówczas i rodzice i dzieci poczują się zdecydowanie bezpieczniej.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Nowy dziekan Kolegium Kardynalskiego

2020-01-25 12:49

[ TEMATY ]

Watykan

kard. Giovanni Battista Re

YouTube.com

kard. Giovanni Battista Re

18 stycznia 2020 r. Ojciec Święty zatwierdził wybór - dokonany przez kardynałów-biskupów - dziekana Kolegium Kardynalskiego w osobie jego eminencji kardynała Giovanniego Battisty Re – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Jednocześnie poinformowano, że wicedziekanem Kolegium Kardynalskiego wybrano, a papież zatwierdził, Argentyńczyka, prefekta Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, 76-cio letniego kard. Leonarda Sandriego.

Giovanni Battista Re urodził się 30 stycznia 1934, w Borno w diecezji Brescia na północy Włoch. Po nauce w niższym seminarium duchownym, do którego wstąpił w 1945 r. oraz studiach w wyższym seminarium duchownym święcenia kapłańskie przyjął 3 marca 1957 r. W październiku 1958 roku został wysłany na studia do Rzymu, gdzie w 1962 r. uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Równocześnie studiował w Papieskiej Akademii Kościelnej.

W 1963 r. podjął pracę w służbach dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej, m.in. w Panamie i Iranie. Od 1971 r. pracował w watykańskim Sekretariacie Stanu, gdzie 12 grudnia 1979 r. asesorem. 9 października 1987 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Kongregacji ds. Biskupów i arcybiskupem tytularnym Vescovio. Jednocześnie był też sekretarzem Kolegium Kardynalskiego. Ojciec Święty osobiście udzielił mu sakry 7 listopada tegoż roku. W latach 1989-2000 abp Re był substytutem (zastępcą) sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej do spraw ogólnych.

16 września 2000 papież mianował go prefektem Kongregacji Biskupów i przewodniczącym Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej. 21 lutego następnego roku Jan Paweł II włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Od 1 października 2002 r. należy do grona kardynałów-biskupów.

Był przewodniczącym delegowanym 10 Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów w październiku 2001. W maju 2007 przewodniczył V Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) w Aparecidzie. 30 czerwca 2010 r. przeszedł na emeryturę. Jako najstarszy rangą kardynał-elekt w 2013 roku przewodniczył konklawe, które 13 marca ub. roku wybrało papieża Franciszka.

Wielokrotnie reprezentował Ojca Świętego na ważnych uroczystościach kościelnych w różnych krajach, m.in. w październiku 2003 był głównym gościem z Watykanu na obchodach Dnia Papieskiego w Polsce.

Należał do najbliższych współpracowników Jana Pawła II, który często go przyjmuje na audiencjach dla wyższych urzędników kurialnych. W lipcu 1998 wykorzystał letni wypoczynek Ojca Świętego w Lorenzago di Cadore i zaprosił go do swego rodzinnego miasta Borno - było to wielkie święto dla całej okolicy. Po raz pierwszy i jedyny zdarzyło się, że Papież w ramach swego lipcowego wypoczynku letniego zrobił wycieczkę "po kumotersku" w rodzinne strony dostojnika kurialnego. Komentatorzy odebrali to jako szczególny wyraz uznania i zaufania Ojca Świętego dla jednego ze swych najbliższych współpracowników.

W kwietniu 2010 roku kard. Giovanni Battista Re otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. To wysokie odznaczenie przyznał mu prezydent Lech Kaczyński 1 kwietnia 2010 r. za wybitne zasługi dla rozwoju współpracy między Rzeczpospolitą Polską i Stolicą Apostolską oraz za działalność na rzecz Kościoła katolickiego w naszym kraju.

Kard. Leonardo Sandri urodził się 18 listopada 1943 w Buenos Aires w rodzinie włoskich imigrantów. Święcenia kapłańskie otrzymał 2 grudnia 1967 r. Od 1974 r. pracował w służbie dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej, początkowo na Madagaskarze, w latach 1977-89 w Sekretariacie Stanu w Watykanie, a następnie do 1991 w nuncjaturze w Waszyngtonie. W latach 1991-97 był asesorem w sekcji ds. ogólnych Sekretariatu Stanu.

22 lipca 1997 Jan Paweł II mianował go arcybiskupem tytularnym Aemona i nuncjuszem apostolskim w Wenezueli. Sakrę biskupią przyjął 11 października tegoż roku z rąk kard. Angelo Sodano. W marcu 2000 został nuncjuszem w Meksyku, ale już we wrześniu tego roku papież mianował go substytutem w Sekcji Spraw Ogólnych Sekretariatu Stanu. W tym charakterze hierarcha wielokrotnie odczytywał za Jana Pawła II teksty jego przemówień, gdy papież miał coraz większe trudności z mówieniem. To on 2 kwietnia 2005 r. ogłosił na Placu św. Piotra w Watykanie wiadomość o śmierci Jana Pawła II. 9 czerwca 2007 Benedykt XVI mianował go prefektem Kongregacji dla Kościołów Wschodnich, a na konsystorzu 24 listopada tegoż roku włączył go do Kolegium Kardynalskiego. W 2013 Franciszek potwierdził jego osobę w funkcji prefekta Kongregacji dla Kościołów Wschodnich. 26 czerwca 2018 ten sam papież włączył go grona kardynałów-biskupów.

Dziekan Kolegium Kardynalskiego przewodniczy temu gremium, nie ma jednak żadnych uprawnień wobec innych purpuratów będąc pierwszym pośród równych. Jest zawsze w randze kardynała -biskupa. Do jego zwyczajowych zadań należy m.in. przewodniczenie uroczystościom pogrzebowym po śmierci papieża, odprawianie Mszy św. na rozpoczęcie konklawe i przewodniczenie obradom konklawe. Zgodnie z paragrafem 4 kanonu 352 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 dziekan Kolegium Kardynalskiego zobowiązany jest do stałego zamieszkania w Rzymie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję