Reklama

Niedziela Legnicka

Ideologiczna ofensywa środowisk LGBT+

W Polsce – tak jak i w innych krajach Europy środkowo-wschodniej - mamy do czynienia z szeroko zakrojoną kampanią środowisk LGBT+, której celem są daleko idące zmiany prawa. Mają one doprowadzić do legalizacji „małżeństw homoseksualnych”, wprowadzenia do systemu edukacji programów promujących postawy homoseksualne oraz ścigania z urzędu wszelkich aktów tzw. homofobii. Ten szeroko zakrojony program rewolucji społeczno-kulturowej nosi znamiona znanych z historii, klasycznych ideologii.

[ TEMATY ]

LGBT

pixabay.com

Ogólnopolska kampania LGBT+

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+. Od kwietnia do października br. organizowane są parady i Marsze Równości, mające się odbyć w 23 polskich miastach. Pierwsze miały miejsce w kwietniu w Koszalinie, Gnieźnie i Łodzi, w maju w Bydgoszczy, Krakowie i Trójmieście, w czerwcu w Zielonej Górze, Warszawie, Olsztynie, Częstochowie, Rzeszowie i Opolu, w lipcu w Poznaniu, Kielcach i Białymstoku. 10 sierpnia Marsz Równości przejdzie ulicami Płocka, a w kolejnych kilkunastu tygodniach: Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

O ile w ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, to w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych odległych od centrum ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

Reklama

Ta szeroka, uliczna kampania została poprzedzona ogłoszeniem dwóch dokumentów o charakterze programowym. 18 lutego 2019 r. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski uroczyście podpisał Warszawską Deklarację LGBT+, a 30 marca została ogłoszona Deklaracja Kongresu LGBT +, który wówczas zebrał się w stolicy, skupiając 27 grup i organizacji z całej Polski. Warszawski Kongres pokazuje, że środowiska LGBT+ cementują obecnie swoje szeregi dopracowując strategię działania. Tworząc ją także przy współpracy ze znacznie bardziej doświadczonymi partnerami zagranicznymi.

Wsparcie zagraniczne

Warszawski Kongres LGBT+ - w którym wzięli udział przedstawiciele 27 polskich organizacji i stowarzyszeń - został zorganizowany przez Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” przy wsparciu koncepcyjnym i finansowym ILGA-Europe. ILGA-Europe jest międzynarodową, pozarządową organizacją zrzeszającą blisko 600 organizacji z 54 krajów w Europie i Azji Środkowej. Jednym z jej głównych celów jest „wzmocnienie ruchu LGBT w Europie i Azji Środkowej poprzez zapewnienie szkoleń i wsparcia dla organizacji członkowskich i innych grup LGBT w zakresie rzecznictwa, pozyskiwania funduszy, rozwoju organizacyjnego, komunikacji strategicznej i wielu innych”. Federacja ta – czytamy na jej stronach internetowych – „składa się z płatnych aktywistów, organizacji pozarządowych i grup społecznych, wolontariuszy i naukowców”. Zajmuje się m. in. szkoleniem aktywistów, speców od komunikacji oraz pośredniczy w pozyskiwaniu funduszy. A konkretnie „działa jako pośrednik, zarządzając i dystrybuując do wielu innych organizacji pieniądze otrzymane od dużych fundatorów”.

Reklama

Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” na swych stronach zamieszcza informację, że „w projektach emancypacyjnych środowisk LGBT+ w Polsce ważne jest wsparcie międzynarodowych instytucji i organizacji, np. ILGA Europe”. Dodaje, że „w najbliższych latach będzie to główny strumień finansowania organizacji LGBT+”.

Zdaniem ILGA-Europe nasz kraj nie dorasta do standardów państw Unii Europejskiej, czego potwierdzeniem ma być fakt, że w ostatnim jej rankingu, sporządzonym w 2018 r., Polska zajęła przedostatnie, 27 miejsce. Stąd znaczne środki zostaną skierowane właśnie tutaj.

Dalekosiężne cele programu środowisk LGBT+ w Polsce

Głównym i najbardziej dalekosiężnym celem jest zmiana polskiego prawa na rzecz wprowadzenia „małżeństw homoseksualnych” oraz możliwości adopcji przez nie dzieci - tak jak zostało to już zagwarantowane w wielu krajach Europy zachodniej.

Uchwalona 30 marca br. Deklaracja Kongresu LGBT +, stwierdza jednoznacznie, że „dążymy do wspólnego celu – Polski, w której wszystkie osoby (…) będą mogły tworzyć rodziny, bez względu na tożsamość płciową, orientację seksualną, ekspresję płciową i cechy płciowe”.

Pierwszym zatem postulatem w sferze zmiany prawa ma być wprowadzenie tzw. „równości małżeńskiej”. Deklaracja Kongresu LGBT+ definiuje ją w następujących słowach: „Obowiązuje równość małżeńska – związek małżeński może zostać zawarty przez dwie osoby różnej lub tej samej płci. Dziecko ma prawo do bycia adoptowanym przez małżonków – bez względu na ich płeć”. A przy tym „równolegle do instytucji małżeństwa funkcjonuje instytucja związku partnerskiego, dostępnego dla par tej samej i różnej płci. Związek partnerski reguluje prawa i obowiązki osób w nim pozostających, w tym zwłaszcza sytuację majątkową, alimenty i dziedziczenie”.

Istnieje już gotowy projekt „ustawy o równości małżeńskiej”, opracowany przez Stowarzyszenie „Miłość nie wyklucza”. Nie został on jeszcze złożony w Sejmie. Natomiast 24 kwietnia ub. r. parlamentarny klub Nowoczesnej złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy wprowadzającej związki partnerskie.

Kolejnym elementem modyfikacji prawa ma być ustawa o uzgodnieniu (czyli zmianie) płci „przewidująca – jak piszą jej autorzy - szybką, przejrzystą i przystępną procedurę administracyjną umożliwiającą uzgodnienie płci, opartą o zasadę samostanowienia”. Ma być ona dostępna dla osób od 16 roku życia, których tożsamość płciowa – ich zdaniem - jest niezgodna z płcią metrykalną. Ustawa ta została nawet przyjęta przez Parlament poprzedniej kadencji, 10 września 2015 r., ale została zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Organizacje będące sygnatariuszami Deklaracji Kongresu LGBT+ postulują również zwiększenie „bezpieczeństwa” osób o innej orientacji seksualnej - drogą nowelizacji Kodeksu Karnego. Ma ona zapewnić „ochronę prawną przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, ekspresję płciową i cechy płciowe”. Po jej wprowadzeniu – czytamy: "przestępstwa z nienawiści, w tym przestępstwa popełnione ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, ekspresję płciową lub cechy płciowe, będą ścigane z urzędu, a kary za nie są surowsze niż kary za porównywalne przestępstwa popełnione bez motywacji opartej na uprzedzeniach”. Projekt tak pomyślanej ustawy nowelizującej Kodeks Karny jest już gotowy. Został złożony do laski marszałkowskiej we wrześniu 2016 r. przez posłankę Joannę Scheuring-Wielgus.

Nie zapominajmy, że po przyjęciu takiej nowelizacji KK, np. publiczne cytowanie fragmentów Biblii potępiających akty homoseksualne, przez kaznodziejów w trakcie homilii, mogłoby być kwalifikowane jako „przestępstwo ścigane z urzędu”.

Deklaracja Kongresu LGBT+ postuluje również ustawę, zawierającą zakaz „praktyk konwersyjnych oraz ich promowania”, czyli jakichkolwiek terapii mających pomóc w zmianie orientacji psychoseksualnej - z homoseksualnej lub biseksualnej na heteroseksualną. Projekt takiej ustawy został już opracowany przez 3 organizacje LGBT+ (Instytut Otwarta Przestrzeń, Trans-Fuzja i Lambda), ale do Sejmu jeszcze nie trafił.

Wreszcie istotnym elementem reformy prawa ma być – jak postuluje wspomniana Deklaracja – „nowelizacja rozporządzeń Ministra Edukacji Narodowej w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego”. W świetle postulatów środowisk LGBT+ nowa podstawa programowa winna zawierać „treści związane z równym traktowaniem i przeciwdziałaniem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową (…) a także wiedzę o orientacjach seksualnych, tożsamościach płciowych, ekspresji płciowej”. Chodzi tu o model obowiązkowego, wychowania seksualnego, zgodnego ze standardami WHO, o którym była już mowa w przyjętej przez samorząd Warszawy: Karcie LGBT+”. Karta ta została poddana ostrej krytyce przez różne środowiska psychologiczne i pedagogiczne oraz Kościół.

„Obudzić sumienia, domagać się zmian”

Zasadniczym argumentem mającym „obudzić sumienia Polaków”, a w ślad za tym stworzyć szeroki ruch społeczny domagający się zmian istniejącego prawa, jest przekonanie społeczeństwa, że istnieje „dyskryminacja osób o orientacji homoseksualnej”. Temu właśnie służą Marsze Równości. Chodzi o to, aby przekonać publiczność, a w szczególności ludzi o etycznej wrażliwości, że – w świetle obecnego ustawodawstwa – osoby LGBT+ nie mogą korzystać z podstawowych praw człowieka, są dyskryminowane, doznają przemocy i są przez społeczeństwo marginalizowane.

Argumentacja ta okazała się nadzwyczaj skuteczna w Europie zachodniej oraz w niektórych krajach obu Ameryk. Na skutek tych działań w 1989 r. w Danii uchwalono pierwszą na świecie ustawę o zarejestrowanym partnerstwie osób tej samej płci. W 2001 r. zalegalizowano w Holandii zawieranie małżeństw homoseksualnych. W ciągu zaledwie kilkunastu lat od wprowadzenia rozwiązań holenderskich tak rozumianą „równość małżeńską” zapewniły: Belgia (2003), Hiszpania, Kanada (2005), Republika Południowej Afryki (2006), Norwegia (2008), Szwecja (2009), Portugalia, Islandia, Argentyna (2010), Dania (2012), Urugwaj, Brazylia, Nowa Zelandia, Francja, Anglia i Walia (2013), Szkocja, Luksemburg (2014), Stany Zjednoczone (niektóre stany), Irlandia, Finlandia (2015), Kolumbia (2016), Niemcy i Malta (2017).

Obecnie przyszedł czas na Europę środkowo-wschodnią, bowiem żadne z państw tego regionu nie wprowadziło legalizacji małżeństw homoseksualnych. Jedynie Węgry i Chorwacja uznają tzw. związki partnerskie osób tej samej płci, ale nie małżeństwa. Można się spodziewać, że w Europie środkowej i wschodniej międzynarodowe organizacje LGBT+ będą w najbliższych latach koncentrować swoje działania.

Kroki do osiągnięciu celu

Swego rodzaju mapę drogową działań jakie podejmowane są od kilku lat w Polsce, kreśli „Strategia wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce na lata 2016– 2025”, opracowana w 2015 r. przez Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza”. Wśród autorów skupionych, w radzie programowej projektu, znajdujemy naukowców, polityków, działaczy LGBT oraz publicystów, m. in: prof. Ireneusza Krzemińskiego z UW, Martę Abramowicz (Stowarzyszenie Osób na rzecz LGBT Tolerado), Agatę Chaber (prezes Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii), Annę Grodzką (posłankę na Sejm RP), Krystiana Legierskiego (prawnika, polityka, aktywistę LGBT), Marcina Szczepkowskiego (prezesa Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza), czy Jacka Żakowskiego (dziennikarza).

Podstawową metodą postulowanego działania jest powołanie,jak czytamy: „oddolnego, aktywnego ruchu obywatelskiego, stojącego na straży równości małżeńskiej, opierającego się na sieci organizacji LGBT+ i osób prywatnych”. A pierwszym krokiem ma być „stworzenie i rozwijanie sprawnie działającej koalicji organizacji LGBT+ działającej m.in. na rzecz wzmocnienia organizacji (ze szczególnym uwzględnieniem wzmocnienia organizacji poza dużymi ośrodkami)”.

Niezależnie od sprawnie działającej koalicji organizacji LGBT+, w dokumencie postuluje się pozyskiwanie licznych partnerów społecznych, czemu ma służyć ”nagłaśnianie działań organizacji i osób LGBT+ w obszarach ważnych społecznie i politycznie, ale niezwiązanych stricte z tematyką LGBT+”. Dalszym krokiem ma być „pozyskiwanie ambasadorów i ambasadorek, promocja tematu wśród znanych osób ze świata kultury, sportu, nauki itp.”. Proponuje się także poszukiwanie „nieoczywistych sojuszników” np. ze „związków zawodowych, organizacji zrzeszających ekspertów z różnych dziedzin, np.: prawników, ekspertów marketingu”. Nie bez znaczenia jest również „inicjowanie powstawania grup LGBT+ w firmach lub w grupach zawodowych”.

Co ciekawe, autorzy dokumentu widzą potrzebę znalezienia takich "nieoczywistych sojuszników" na gruncie katolickim, gdyż zdają sobie sprawę, że przy wysokim poziomie religijności Polaków, niezbędne jest również oddziaływanie na środowiska związane z Kościołem. Jedyną organizacja katolicką wymienioną z nazwy jest KIK (Klub Inteligencji Katolickiej). Widać stąd, że przeprowadzona jesienią 2016 r. kampania „Przekażmy sobie znak pokoju”, realizowana przez główne organizacje LGBT+ w Polsce wraz z „Więzią”, „Znak-iem”, i KIK-iem, stanowiła element omawianej strategii.

Ważną rolę w planowanej strategii zajmują działania medialne. Postuluje się „uruchomienie i rozwijanie narzędzi, umożliwiających deklarowanie poparcia dla równości małżeńskiej, np. platform internetowych, portali społecznościowych, systemów wspierania petycji”. Szczególne znaczenie ma, jak czytamy: „prowadzenie kampanii społecznych w mediach mainstreamowych, w tym kampanii zachęcających do coming outów oraz dotyczących tematyki tęczowego rodzicielstwa”. Kolejny krok to „zwiększenie widoczności wyoutowanych osób LGBT+ i tematyki LGBT+ w mediach mainstreamowych tak ogólnopolskich, jak i regionalnych oraz lokalnych”.

Osobnym sektorem proponowanych działań jest „lobbing” wobec świata politycznego. Autorzy strategii przyznają, że „wprowadzenie równości małżeńskiej w Polsce jest uwarunkowane zbudowaniem woli politycznej”. Ich zdaniem, konieczny jest „lobbing polityków i partii politycznych na rzecz idei i ustawy o równości małżeńskiej, wprowadzenie tematu równości małżeńskiej do programów partii politycznych”. A współpraca organizacji LGBT+ z partiami politycznymi „powinna obejmować zarówno partnerów będących obecnie w Sejmie jak i tych, którzy mają szanse znaleźć się w nim po kolejnych wyborach”.

Interesująca jest przedstawiona w ramach Strategii analiza sytuacji w Parlamencie. Analitycy LGBT+ zdają sobie sprawę, że „w kadencji Sejmu 2015-2019 przyjęcie rozwiązań prawnych dla związków jednopłciowych wydaje się niemożliwe, gdyż poparcie dla równości małżeńskiej wśród partii politycznych jest znikome”. Mają świadomość, że istnieje ono na lewicy, nieobecnej w Sejmie, w Nowoczesnej oraz części PO. Jednakże nie wierzą, aby Platforma Obywatelska pod rządami Grzegorza Schetyny przyjęła zasadnicze postulaty środowisk LGBT+.

Autorzy strategii realne nadzieje na wprowadzenie związków partnerskich postrzegają w kolejnej kadencji Sejmu: 2019-2023. Planują pozyskanie ok. 200 posłów i senatorów tej kadencji Sejmu na rzecz swych postulatów. Umożliwi to – jak zaznaczają – legalizację związków partnerskich a także pierwsze czytanie w Sejmie projektu ustawy o „równości małżeńskiej”. Natomiast w 2025 r. oczekują przyjęcia przez Parlament ustawy legalizującej małżeństwa homoseksualne. Wówczas – zdaniem strategów LGBT+ - w polskim Parlamencie zasiadać ma ok. 400 zwolenników „równości małżeńskiej”.

Zawczasu jednak – jak czytamy w dokumencie: „konieczne jest osłabienie Prawa i Sprawiedliwości i innych partii skrajnie konserwatywnych oraz wzrost poparcia społecznego dla regulacji równościowych”. Zdaniem twórców Strategii LGBT+, „szansą może być zmiana nastrojów społecznych – w wyniku oporu społeczeństwa wobec konserwatywnej władzy, a wtedy możliwa będzie liberalizacja poglądów, podobnie, jak miało to miejsce w latach 2005-2007”. Postulują zatem, by na zakończenie obecnej kadencji Sejmu zwiększyć „aktywność ruchu LGBT+ na szerokim froncie demokratycznym, który wyrażać będzie opór wobec władzy, widoczny m. in. na ulicach”. Jak świadczy tegoroczna skala „Marszów Równości” realizowana aż w 23 polskich miastach, scenariusz ten jest dość precyzyjnie realizowany.

Ideologia?

Dalekosiężny program zmian prawnych, społecznych i kulturowych postulowany przez środowiska LGBT+, jest często określany jako nowy rodzaj ideologii, szczególnie przez ich przeciwników. Czy słusznie? Słownik PWN definiuje ideologię jako: „Pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory poglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata” oraz jako „strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu”.

Program formułowany przez środowiska LGBT+ wydaje się wyczerpywać pojęcie tak zdefiniowanej ideologii. Wysuwa on bowiem jasno sformułowaną, szeroko zakrojoną, realizowaną jednocześnie na wielu frontach „strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu”.

Podstawowym ideałem, jaki ma być zrealizowany – czytamy w Deklaracji Kongresu LGBT+ - jest zbudowanie „Polski, w której wszystkie osoby cieszą się pełnią praw, w której prawo będzie chronić zamiast dyskryminować, w której ludzie będą chcieli żyć, będą mogli tworzyć rodziny, bez względu na tożsamość płciową, orientację seksualną, ekspresję płciową i cechy płciowe”. Ponadto „Strategia wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce na lata 2016-2025” deklaruje cały katalog wartości, jakim mają służyć postulowane reformy prawa oraz systemu edukacji. Znajdujemy wśród nich: wolność kreowania własnego życia, równość wszystkich osób niezależnie od ich tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, godność i uznanie praw każdego człowieka, a także otwartość i współpracę.

Podobnie jak przedstawiciele każdej ze znanych nam ideologii, środowiska LGBT+ formułują pozytywny cel, jakim ma być zbudowanie społeczeństwa, w którym – po dokonaniu dość radykalnych zmian – każdy będzie mógł być szczęśliwy, zapanuje powszechna sprawiedliwość i nikt nie będzie już prześladowany czy marginalizowany. Jest to charakterystyczny i obecny w każdej ideologii rys utopijny, zakładający, że dokonanie pewnych dość radykalnych i szybkich zmian, otworzy epokę dobra i szczęścia, w którym każdy będzie mógł uczestniczyć i nie będzie podlegać żadnej dyskryminacji.

Ideologia marksistowska obiecywała zbudowanie powszechnej sprawiedliwości społecznej i definitywne zakończenie wyzysku robotników, pod warunkiem wyzwolenia proletariatu i radykalnego ograniczenia roli klas posiadających. Ideologia nazistowska z kolei obiecywała odzyskanie należnej przestrzeni życiowej i możliwości nieskrępowanego rozwoju dla narodu niemieckiego, pod warunkiem oczyszczenia cywilizacji europejskiej z obcych i szkodliwych wpływów, jakimi była ona zanieczyszczana przez tzw. żywioł żydowski.

Podobnie – mający cechy klasycznej ideologii społecznej program LGBT+ - zakłada, że szczęśliwe społeczeństwo, wolne od dyskryminacji, w którym każdy będzie mógł bez przeszkód się realizować, zostanie zbudowane o ile zostanie zmieniony system prawny, zawierający liczne ograniczenia dyktowane przez tradycyjnie pojmowane, konserwatywne struktury społeczne.

A główną zmianą ma być zrównanie statusu związków homoseksualnych z rodziną pojmowaną jako związek mężczyzny i kobiety, otwarty na poczęcie i urodzenie dzieci. Przypomnijmy, że cywilizacja Zachodu wyrasta m. in. z zagwarantowania szczególnego statusu rodzinie, która pozostaje pod szczególną ochroną państwa, co wyraża się w określonym systemie prawnym. A tę szczególną ochronę i pomoc ze strony państwa rodzina zawdzięcza temu, że jest instytucją społeczną spełniającą wyjątkową rolę dla przyszłości społeczeństwa, poprzez zrodzenie i wychowanie przyszłych obywateli. Tymczasem związki homoseksualne nie spełniają analogicznej roli społecznej, stąd nie ma żadnych argumentów, aby przyznać im te same przywileje czy środki wsparcia, jakimi darzona jest rodzina.

Ponadto nie ma żadnych podstaw, aby brak równości prawnej pomiędzy małżeństwem kobiety i mężczyzny a związkiem homoseksualnym uznawać za dyskryminację tego ostatniego. Od dawna, a szczególnie w epoce współczesnej, takie związki są tolerowane w społeczeństwie, mają one prawo do wspólnego życia bez żadnych przeszkód, a ich członkowie korzystają z pełni praw obywatelskich i ludzkich. Żadne prawo tych osób w polskim społeczeństwie nie dyskryminuje, ani w żaden sposób ich nie marginalizuje.

Natomiast hasło daleko zakrojonych zmian - w prawie, edukacji, systemie zdrowia a przede wszystkim w świadomości społecznej - celem przeciwstawienia się dyskryminacji osób o orientacji homoseksualnej, jest typowym hasłem natury ideologicznej. Ma ono uruchomić energię społeczną celem dokonania określonych zmian, rozpoczynając od dziedziny prawa. Generalnie chodzi w nich o osłabienie roli tradycyjnych struktur społecznych (z rodziną na czele), jak i konserwatywnie rozumianego systemu wartości. Jest to dość typowy dla wielu ideologi postulat rewolucji społeczno-kulturowej. Zmiany te mają po pierwsze zlikwidować uprzywilejowaną pozycję społeczną rodziny, po drugie wprowadzić takie reformy w systemie edukacji, które zapewnią możliwość promocji zachowań homoseksualnych wśród najmłodszych – jako rzeczy zupełnie normalnej, po prostu alternatywnej ścieżki realizacji swojej seksualności.

Po trzecie – pod hasłem tzw. walki z homofobią – zmiany prawa mają uniemożliwić jakąkolwiek publiczną krytykę zachowań homoseksualnych bądź postulatów czy programów wysuwanych przez środowiska LGBT+. Będzie to bowiem traktowane jako przejaw dyskryminacji. Oczywiste jest, że wprowadzenie takich zmian w Kodeksie Karnym (które zresztą zostały już przygotowane w formie projektu ustawy), w dość radykalny sposób ograniczą wolność słowa, będącą jedną z podstaw demokracji. Ograniczą wolność badań naukowych, gdyż nie będzie można prezentować takich ich wyników, które np. krytycznie będą oceniać pewne zachowania homoseksualne, np. dla kształtowania i rozwoju osobowości człowieka. (O tym, że tak się dzieje, świadczy wiele faktów z USA i Europy Zachodniej). Uderzą wreszcie w konstytucyjne zasady wolności religijnej i bezstronności państwa w kwestiach religijnych i światopoglądowych.

Religie wywodzące się z pnia judeo-chrześcijańskiego, choć głoszą godność każdej osoby ludzkiej, to krytycznie odnoszą się do aktów homoseksualnych. Oczywiste jest, że po uwzględnieniu prawnych postulatów środowisk LGBT+, wolność głoszenia zasad moralnych zawartych w Biblii i nauczaniu Kościoła, zostanie znacznie ograniczona. Niezbędne będzie wprowadzenie nowych mechanizmów kontroli, które przywoływać będą skojarzenia z dawną instytucją cenzury. Idąc tą drogą i respektując takie prawa, państwo polskie przestanie być bezstronnym w przestrzeni religijnej i światopoglądowej. Podporządkowany mu aparat represji będzie musiał służyć ochronie określonego światopoglądu, przy równoczesnej eliminacji odmiennych sposobów myślenia, o ile nie będą one zgodne z poprawnością polityczną, wyznaczaną przez środowiska LGBT+.

Powstaje zatem pytanie, czy przypadkiem nie zagraża nam jakiś nowy rodzaj totalitaryzmu światopoglądowego, skutkujący usuwaniem poza sferę obszaru wolności ludzi czy środowisk myślących inaczej - tylko z dlatego, że deklarują przywiązanie do tradycyjnych wartości?

Trudno się zatem dziwić, że poważna część polskiego społeczeństwa (w świetle badań większościowa) krytycznie odnosi się do postulatów środowisk LGBT+ i nie wyraża zgody na ten rodzaj rewolucji społeczno-kulturowej. Wedle badań CBOS z maja br., 64 proc. Polaków uważa, że wspieranie gejów, lesbijek i osób transpłciowych poprzez wprowadzanie jakichś konkretnych rozwiązań prawnych nie jest potrzebne. Zaledwie 23 proc. badanych jest zdania, że należy wprowadzić jakieś rozwiązania wspierające LGBT+. Kolejne badania CBOS z lipca br. pokazały, że tylko 29 proc. respondentów godzi się na zawieranie „związków małżeńskich” przez osoby tej samej płci, a zaledwie 9 proc. przyzwoliłoby na adopcję przez nie dzieci. Obywatele ci – zgodnie z regułami demokracji – mają pełne prawo do wyznawania i wyrażania swych poglądów, a fakt ten nie ma nic wspólnego z dyskryminacją kogokolwiek.

2019-08-07 16:35

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież ponownie krytykuje ideologię gender: prowadzi do tyranii

2020-03-10 15:39

[ TEMATY ]

papież

gender

LGBT

papież Franciszek

Catholic News Service/facebook.com

Ojciec Święty ponownie w mocnych słowach skrytykował ideologię gender. Zdaniem abp. Dominique’a Lebruna był to najważniejszy temat pierwszej audiencji dla francuskich biskupów przybyłych do Rzymu z wizytą ad limina.

Opowiadając o spotkaniu z Franciszkiem, metropolita Rouen ujawnił, że Franciszek długo rozmawiał z biskupami o różnorodności płci. Zacytował w tym kontekście Paula Ricoeura, dla którego największa tyrania wynika właśnie z odrzucenia różnorodności. Papież podkreślił, jak wielką szkodę wyrządza teoria gender, wmawiając ludziom, że można się wyzwolić od różnorodność płci.

Wychodzący z przeziębienia papież poświęcił na rozmowę z pierwszą grupą francuskich biskupów 2,5 godziny. Na wstępie przeprosił, że we względu na zagrożenie koronawirusem zostali rozsadzeni w ponad metrowej odległości. Jednak na koniec audiencji sam złamał obowiązujące normy sanitarne i wszystkim biskupom uścisnął rękę.

Abp Lebrun zaznaczył, że sytuacja Kościoła we Francji nigdy nie była obca. Nie zdawał sobie jednak sprawy ze skali jego problemów. Kiedy mówił, że trudno jest być biskupem, kiedy ma się trzy nieobsadzone parafie, metropolita Rouen musiał go poprawić, zaznaczając, że on parafii bez księdza ma dziś siedemnaście.

Francuscy biskupi rozmawiali też z papieżem o epidemii koronawirusa oraz o kryzysie gospodarczym i ekologicznym. W sposób szczególny Franciszek poprosił biskupów, by dbali o pielęgnowanie bliskości ze swymi kapłanami.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: epidemia, która trwa ponad 40 lat…

2020-03-26 13:02

[ TEMATY ]

epidemia

koronawirus

PAP

Świat zamierał z przerażenia, gdy słyszał, że w ciągu jednej doby z powodu COVID-19 zmarło ponad 600 osób. Gdy każdego dnia, od ponad 40 lat we Włoszech zabija się kilkaset dzieci w łonach matek, wszyscy śpią spokojnie…

Od ponad miesiąca świat z niepokojem patrzy na Włochy dotknięte epidemią COVID-19.Okazuje się jednak, że mimo tak kryzysowej sytuacji, w której naturalnie zmienia się sposób myślenia o wartości ludzkiego życia a kolejne zgony wprowadzają niepokój o życie własne i najbliższych, Włosi wciąć nie podejmują refleksji o trawiącej ich od dziesięcioleci epidemii… Można by rzec, że do jednej plagi dodają drugą, wykonywaną „na życzenie”…

Aborcja - pilny przypadek...


Obowiązujące obecnie we włoskich szpitalach restrykcje, mające na celu ograniczenie kontaktów i udostępnianie miejsc najbardziej dziś potrzebującym, nie dotyczą jednak „przypadków pilnych”. Do takich, obok poważnych obrażeń, problemów sercowych, konieczności wykonania przeszczepu oraz innych sytuacji klinicznych związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, zalicza się także wykonywanie aborcji. A zatem, odraczane są zabiegi pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi, okulistycznymi, nawet pacjentów onkologicznych, jeśli zabieg można przełożyć bez ryzyka dla chorego. Ale kiedy chodzi o zabijanie dziecka w łonie matki, to jest to już „przypadek pilny”.

Jak słusznie podkreśla autorka jednego z włoskich portali, pośpiech wywodzi się w tym przypadku nie z niebezpieczeństwa o życie, ale raczej z woli śmierci, tzn. woli uniknięcia narodzin dziecka za wszelką cenę i na wszystkie sposoby. Okropny wyrok śmierci wobec niewinnego bez obrony…

Walka o miejsca i personel w walce z COVID-19 w tej sytuacji już nie obowiązuje… Czyli na jednym łóżku umiera kolejna osoba na koronawirusa, której nikt nie udziela pomocy, bo trzeba zająć się zabójstwem kolejnego człowieka… Chorzy nie są leczeni, ale zabijanie maleńkich dzieci nadal się dokonuje! W wyniku aborcji 500 dzieci dziennie, czyli 22 dzieci na godzinę traci we Włoszech życie.

Prezes Stowarzyszenia “Ora et Labora in Difesa della Vita” podkreśla, że wiele szpitali znajduje się pod ogromną presją, przede wszystkim w Lombardii w innych regionach północy, gdzie skoncentrowana jest największa liczba zakażeń COVID-19. Poszukiwane są nowe źródła finansowania a wystarczyłoby, aby pieniądze przeznaczone na aborcje (każdy region płaci za każdą aborcję nawet do 5 tys. euro!) skierować na obecne ogromne potrzeby związane z zarządzaniem kryzysowym. Podobnie także cały personel zatrudniony do przeprowadzania tych zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i do przyszłych pokoleń, mógłby służyć jako pomoc w powstrzymaniu epidemii.

Domowa aborcja na życzenie?

„Na pomoc” w tej sytuacji spieszą panie ze Stowarzyszenia AMICA (Associazione Medici Italiani Contraccezione e Aborto), powstałego w 2015 r. w celu zapewnienie wszystkim kobietom dostępu i wolności wyboru w zakresie różnych możliwych technik aborcji. Związani z tą organizacją ginekolodzy Anna Pompili i Mirella Parachini w liście zamieszczonym na portalu „Quotidiano Sanità” zauważyły, że to bardzo nieekonomiczne w obecnej sytuacji, aby dokonywać aborcji w szpitalach, zamiast zlecać aborcję farmakologiczną. Autorki listu są oburzone niemożliwością bądź zablokowaniem możliwości dostępu do procedury aborcji farmakologicznej w Lodi w Lombardii, gdzie praktykowane jest prawie wyłącznie chirurgiczne przerywanie ciąży. Domowa aborcja farmakologiczna jest przecież bezpieczna, wymaga mniejszej liczby kontroli, co jest zaletą nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia możliwości zarażenia się COVID-19 czy innymi.

Wzywają zatem do rozsądku: nieuzasadniona hospitalizacja zdrowych ludzi to marnotrawstwo zasobów gospodarczych, zajęcie łóżek odbieranych tym, którzy naprawdę tego potrzebują. Ta wybitna troska o życie i bezpieczeństwo człowieka wyrażana przez osoby, które dążą do ułatwienia procedur zabójstwa człowieka razi chyba każdego…

Panie ubolewają, że ta „trudna i złożona sytuacja” [tzn. poczęte dziecko – przyp. MZ] wciąż jeszcze napotyka się z antynaukowymi uprzedzeniami, ideologią, która czyni ludzi tak ślepymi i nierozsądnymi, prowadząc do wyborów mających na celu pokazanie, że we Włoszech kobiety muszą się dobrze zastanowić przed aborcją.

Alerty bezpieczeństwa, wyjątkowe środki ostrożności, ogłaszanie stanów epidemiologicznych, wzywanie do zachowania kwarantanny, szacowanie strat gospodarczych… Świat a wraz z nim także nasze „małe światy” w przeciągu kilku dni wirus postawił na głowie… Odebrał życie ludziom, których śmierć jest dramatem dla wielu rodzin, zaskoczonych nagłą utratą bliskiej, kochanej osoby.

Gdy każdego dnia setki dzieci pozbawia się życia „zgodnie z prawem” i politycznie poprawną wolnością, każdy idzie spać spokojnie, nie myśląc o tym, że wciąż dokonuje się plaga niszczenia ludzkości i cywilizacji, która w zatrważającym tempie pozostawia ślady okrutnej śmierci na obliczu naszego świata… W obliczu koronawirusa władze państw działają błyskawicznie. Kiedy politycy równie sprawnie wezmą się za ratowanie abortowanych dzieci?

CZYTAJ DALEJ

Niech Pan Jezus pokaże wam piękne perspektywy życia

2020-04-05 01:38

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Światowy Dzień Młodzieży

ks. Mirosław Benedyk

Plakat zapowiadający wydarzenie

W przeddzień Niedzieli Palmowej w łączności z Ojcem Świętym i młodymi ludźmi z całego świata, 4 kwietnia br, miał się odbyć kolejny Światowy Dzień Młodzieży. W naszej, świdnickiej diecezji młodzież miała spotkać się w Wałbrzychu.

Niestety, jak większość w tym czasie wydarzeń pokrzyżował koronawirus. W zamian polecamy słowo naszego Pasterza.

- Niech Pan Jezus pokaże wam piękne perspektywy życia - mówił bp Ignacy Dec - Administrator Apostolski Diecezji Świdnickiej.

Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania.


CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję