Reklama

Niedziela Małopolska

Radość jest wielka

W dzisiejszym świecie trzeba pielęgnować, wręcz stawiać na piedestale małżeństwa, które przeżyły razem 50, 60 czy nawet 70 lat – przekonuje ks. Wojciech Galica.

2026-07-21 14:59

Niedziela małopolska 30/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

rodziny

Dariusz Topór

Helena i Józef Wróblowie z córkami i synem

Helena i Józef Wróblowie z córkami i synem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Proboszcz Parafii św. Jacka Odrowąża w Groniu – Leśnicy z uznaniem opowiada o małżeństwach z bardzo długim stażem. Wymienia: – 69. rocznicę ślubu świętowali w styczniu Anna i Stanisław Zaryccy, w maju z kolei za 67 lat wspólnego życia małżeńskiego dziękowali Zofia i Tadeusz Niemcowie, a już we wrześniu, da Bóg, 70. rocznicę sakramentu małżeństwa będą świętować Maria i Stanisław Waliczkowie.

W domu jubilatów

Do małżeństw z długim stażem zaliczają się także jubilaci Helena (88 lat) i Józef (91 lat) Wróblowie, którzy na początku bieżącego roku świętowali 64. rocznicę ślubu! W niedzielne popołudnie zastałam ich w otoczeniu córek, wnuków i prawnucząt. To ich świat, w którym żyją w swoim rytmie, przyglądając się temu, co wokół. Mają dwie córki; Marię, która mieszka z nimi, i Danutę oraz syna Jana. Zaznaczają, że ich najstarsze dziecko zmarło w szpitalu po porodzie. Z dumą podkreślają, że mają pięcioro wnucząt i ośmioro prawnucząt. – Jak się zejdą, to radość jest wielka – stwierdza p. Józef, uśmiechając się serdecznie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Gdy pytam, jak się poznali, w jakich okolicznościach zostali małżeństwem, p. Helena odpowiada, że znali się jeszcze z czasów szkolnych, ale potem o sobie zapomnieli, bo przyszły mąż chodził do kościoła w Białce, a ona – do Szaflar (w Groniu jeszcze świątyni nie było – przyp. red.). A potem kuzynka zaprosiła ją na huczne, połączone z tańcami, chrzciny. Wieczorem do gości dołączyli chłopcy z okolicy, a wśród nich – Józef, który poprosił Helenkę do tańca. – Róż my zatańczyli i telo było – wspomina p. Helena i dodaje, że gdy wspólnie z kuzynką wracała wieczorem z chrzcin, to dołączyli do nich dwaj kawalerowie, jednym z nich był Józef, który odprowadził ją pod sam dom.

Jubilaci wspominają, że spotykali się ok. dwóch lat, a po ślubie starszej siostry p. Józefa on zaproponował, aby się też pobrali. Gdy pytam p. Józefa, jak się oświadczył, on uśmiechając się, stwierdza, że wtedy nie było takich zwyczajów. Opowiada: – Jo i ino jabłko, takie cyrwone zaniósł. A p. Helena dodaje: – Było takie duze, ze go ni mogłam zjeść (śmiech).

Przepis na zgodę

Po ślubie państwo Wróblowie zamieszkali razem z rodzicami pana młodego i jego młodszą siostrą. Z czasem, gdy narodziły się im dzieci, a siostra też założyła rodzinę, pod jednym dachem mieszkało ich dziesięcioro! – My się nigdy nie kłócili, ani downo, ani dziś – zapewnia p. Józef, a p. Helena dodaje: – Ani przeklinania nie było. Przyznają, że na kłótnie nie było czasu – trzeba było pracować, aby utrzymać rodzinę, trzeba było zebrać fundusze, aby wybudować dom. Podpowiadają przepis na życie w zgodzie; że jedno musi być głuche, a drugie ślepe. Przyznają, że się nie lubili gniewać, nawet jak które powiedziało ostrzejsze słowo. Są przekonani, że modlitwa, wiara, Kościół im pomagały żyć w zgodzie. Pan Józef cytuje modlitwę, którą wieczorem mówi: „Daj mi święty Boże, jak się spać położe. Niech Twoi anieli staną przy pościeli. Dałeś mi dzień cały żyć dla Twojej chwały, daj mi powstać zdrowo, chwalić Cię na nowo”.

Reklama

Pani Helena przez 32 lat pracowała w Nowym Targu, w kombinacie, a po powrocie do domu pomagała w gospodarstwie. Wspomina: – Kiedyś mnie spotkoł ks. Szczypka i się pytoł: „Pani Helenko, a pani jadła co? Bo pani dopiero z pracy szła, a już pani z grabiami idzie do pola”. Opowiada, że nawet jak późnym wieczorem wróciła z Nowego Targu, to dzieciom do teczek zaglądnęła, czy tam dwój nie ma, czy zadanie odrobione. Zaznacza, że z dziećmi problemów nie mieli, że dobrze się uczyły. Z uznaniem podkreśla, że mąż dom wybudował, chociaż czasy były trudne i ciężko było zdobyć materiał na budowę.

Józef Wróbel prowadził gospodarstwo, razem z innymi budował domy. Fachu nauczył się od ojca, który go od dziecka zachęcał do pracy i przekonywał, że się mu każda umiejętność w życiu przyda. Proboszcz podkreśla, że przed laty p. Józef wydatnie pomagał przy budowie kościoła w Groniu.

Córki; Maria Wróbel i Danuta Topór są pełne uznania dla rodziców, ich wspólnego życia. Wspominają, że zimą, jak mama była w pracy, to smaczne jedzenie przygotowywał tata. Przyznają, że nie pamiętają, żeby się rodzice jakoś kłócili. Przypominają, jak uczyła je babcia (mama p. Józefa – przyp. red.), że nawet jak się ludzie posprzeczają, to trzeba się koniecznie pogodzić przed zachodem słońca: – Babcia powtarzała: „żeby słonko nie zachodziło ponad waszym gniewem”.

Trzymają sztamę

Reklama

Gdy pytam, czy dzieci się buntowały, pani Danuta stwierdza: – Nie było czegoś takiego, żebyś do kościoła nie sed, śli rodzice, sły dzieci. A jak kozali co zrobić, to swoje się umrucało, buntowało się, ale nie było tak, zeby się powiedziało, że nie zrobimy tego… Córki przyznają, że jubilaci bardzo są z sobą zżyci, tęsknią za sobą, gdy któreś musi gdzieś jechać. – Czasem się przegadują, ale jakby się na które coś powiedziało, to zaraz są jedno, sztamę trzymają – uśmiechając się, opowiada p. Maria. A wnuk Dariusz Topór, który często zagląda do dziadków, przyznaje, że lubi ich obserwować, jak np. razem oglądają jakiś serial i jedno drugiemu tłumaczy akcję.

– A co jubilaci sądzą o naszych czasach, co się im w nich podoba i nie podoba – dopytuję, na co p. Józef, wskazując na wnuka, stwierdza: – To się mi podoba, ze ni ma dnia, żeby on tu nie przyjechoł. A nie podoba mi się, że ta wojna trwo tyle lot, że się ludzie ni mogo pogodzić. Pani Helena dodaje: – Najwożniejsze, że człowiek żyje, że nie jest som. I za to chwała Bogu!

– W dzisiejszym świecie trzeba pielęgnować, wręcz stawiać na piedestale małżeństwa, które przeżyły razem 50, 60 czy nawet 70 lat – przekonuje w rozmowie z Niedzielą ks. Wojciech Galica. Podkreśla: – Małżonkowie dają dobry przykład i w swych rodzinach, i w parafialnej wspólnocie. W naszych czasach, gdy lansuje się życie bez sakramentów świętych, związki bez zobowiązań, małżonkowie – jubilaci motywują kolejne pokolenia do refleksji nad własnym życiem, nad odpowiedzialnością za siebie, drugą osobę, a także za powołane do życia dzieci. Proboszcz jest przekonany, że małżonkom z takim długim stażem, i nie tylko im, wiara i sakrament małżeństwa pomagają wytrwać razem i wspierać się w każdej życiowej sytuacji.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasza duża rodzina

Niedziela wrocławska 27/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wspólnota

św. Rita

rodziny

Marzena Cyfert

Ks. Adam Błaszczyk ze swoją wspólnotą podczas poświęcenia sztandaru

Ks. Adam Błaszczyk ze swoją wspólnotą podczas poświęcenia sztandaru

W każdej trudnej sytuacji, we wspólnocie zawsze spotkam ludzi, którzy będą chcieli mi pomóc. Zrobią wszystko, żeby mnie wesprzeć – mówi Joanna Szymańska, liderka Wspólnoty Rodzin im. św. Rity.

Wspólnota działa w parafii Trójcy Świętej we Wrocławiu-Krzykach już 8 lat. Powstała z inicjatywy rodziców dzieci komunijnych. Zakładał ją ks. Adrian Stefaniuk. Obecnie opiekunem jest ks. Adam Błaszczyk. Spotkania odbywają się w piątki i mają różnorodny charakter. Rozpoczynają się Mszą św. o godz. 18.30, a po niej członkowie gromadzą się w domu parafialnym lub zostają na modlitwie w kościele. – Nieraz jest to piątek poświęcony pogłębionej katechezie, dotyczącej np. sfery duchowego wzrastania. Jest piątek poświęcony modlitwie uwielbienia, kiedy adorujemy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Od kiedy mamy patronkę św. Ritę, weszły też nabożeństwa 22. dnia każdego miesiąca – z błogosławieństwem relikwiami i namaszczeniem olejami. Modlimy się za ludzi w trudnych sytuacjach. Intencje do modlitwy są wrzucane podczas nabożeństwa do wystawionego w kościele koszyczka, trafiają też do nas drogą telefoniczną. Jeśli ktoś dostaje taką intencję telefonicznie, kieruje ją do mnie, a ja rozsyłam do ponad 40 osób ze wspólnoty – mówi pani Joanna.
CZYTAJ DALEJ

Indie: Wtargnęli do katolickiej misji i zagrozili misjonarzom: „Macie siedem dni na opuszczenie tego miejsca"

2026-08-05 12:49

[ TEMATY ]

Indie

Adobe Stock

Grupa osób powiązanych z hinduistyczną organizacją Vishwa Hindu Parishad (VHP) wtargnęła do katolickiej misji klaretynów w Nazat w indyjskim stanie Bengal Zachodni, grożąc proboszczowi i żądając opuszczenia placówki w ciągu siedmiu dni. Sprawę zgłoszono policji, jednak – według przedstawicieli lokalnego Kościoła i organizacji chrześcijańskich – reakcja władz była dotąd niewystarczająca.

Do incydentu doszło 1 sierpnia w kościele św. Antoniego Marii Klareta w Nazat, w okręgu North 24 Parganas. Na czele grupy miał stać mężczyzna w szafranowym stroju, przedstawiający się jako członek Hindu Parishad (VHP), organizacji powiązanej z hinduskim nacjonalizmem. Napastnicy oskarżyli misjonarzy o rzekome „przymusowe nawracanie” oraz niewłaściwe korzystanie z zagranicznych funduszy.
CZYTAJ DALEJ

DJ Padre Guilherme przyciąga tysiące słuchaczy. Z zysków z koncertów spłacił... zadłużenie parafii

2026-08-06 07:08

Padre Guilherme FB zrzut

Padre Guilherme

Padre Guilherme

Kilkadziesiąt tysięcy miłośników muzyki elektronicznej z chrześcijańskim przesłaniem uczestniczyło na przełomie lipca i sierpnia w koncertach portugalskiego kapłana i didżeja ks. Guilherme Peixoto. Artysta, występujący pod pseudonimem DJ Padre Guilherme, wkrótce rozpocznie trasę po Europie Środkowo-Wschodniej, która obejmie również Polskę.

Ostatni koncert duchownego odbył się w miejscowości Caxinas na północy Portugalii i po raz kolejny zgromadził tłumy słuchaczy. Wśród uczestników znaleźli się parafianie z okolic Póvoa de Varzim w dystrykcie Porto, mieszkańcy Vila do Conde oraz liczni turyści.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję