Reklama

Niedziela Lubelska

Ogień miłości

Miłosierdzie to serce pochylone z miłością nad drugim człowiekiem – powiedział abp Stanisław Budzik.

Niedziela lubelska 17/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

Lublin

Archiwum stowarzyszenia

Osoby związane z „Misericordią” otrzymały nagrody i podziękowania

Osoby związane z „Misericordią” otrzymały nagrody i podziękowania

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” świętowało 35-lecie istnienia. W bogaty program wydarzeń przypadających na Tydzień Miłosierdzia wpisały się Msze św., regionalne spotkanie ekonomii społecznej i konferencja o działalności zakładów aktywności zawodowej dla osób z niepełnosprawnościami oraz koncerty.

Reklama

– Dziękuję Panu Bogu, św. Janowi Pawłowi II i ludziom za dar miłosierdzia dla tych, którzy sami sobie pomóc nie mogą – powiedział ze wzruszeniem ks. prał. Tadeusz Pajurek, założyciel stowarzyszenia obejmującego pomocą osoby zmagające się z chorobami psychicznymi. Jak wspominał, na początku lat 90. XX wieku, gdy rozpoczynał pracę jako kapelan w szpitalu psychiatrycznym w Lublinie, spotkał odartych z godności i wyrzuconych poza nawias społeczeństwa pacjentów, którzy długie lata byli zamknięci w szpitalnych oddziałach. Poruszony ich losem i zainspirowany encykliką św. Jana Pawła II Dives in misericordia, w gronie osób wrażliwych na potrzeby bliźniego założył stowarzyszenie, którego celem jest przywracanie godności i nadziei osobom borykającym się nie tylko z chorobą, ale też z niezrozumieniem. Dziś „Misericordia” to wiele miejsc i działań kompleksowo wspomagających osoby chore i ich rodziny. – Dzieło miłosierdzia, dzieło pomocy drugiemu człowiekowi, stało się moją życiową pasją, moim spełnionym marzeniem – podkreślił ks. prał. Tadeusz Pajurek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czas wdzięczności

Zwieńczeniem jubileuszowych obchodów była Msza św. w Sanktuarium Świętej Rodziny w Lublinie, celebrowana pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika. – Dziękujemy za czas i przestrzeń działania „Misericordii”, za 35 lat odpowiedzi na dylematy i problemy człowieka w potrzebie, człowieka chorego, który sam sobie nie może pomóc. Obejmujemy naszą myślą, sercem i modlitwą wspólnotę wdzięcznych serc, kierujących się wyobraźnią miłosierdzia, a szczególnie prezesa i zarząd stowarzyszenia, wszystkich członków i darczyńców oraz podopiecznych, prosząc dla nich o potrzebne łaski – powiedział we wprowadzeniu ks. Dariusz Bondyra, proboszcz parafii Świętej Rodziny. Słowa powitania skierował m.in. do bp. Pawła Gonczaruka, ordynariusza diecezji charkowsko-zaporoskiej w Ukrainie, który uczestniczył w obchodach i sprawował jubileuszową Mszę św. w kościele rektoralnym św. Judy Tadeusza w Lublinie, duchowym sercu „Misericordii”.

Nowe życie

Reklama

W pasterskiej homilii abp Stanisław Budzik odniósł się do fragmentu Ewangelii o spotkaniu Pana Jezusa z Nikodemem, które przemieniło jego życie. – W Tygodniu Miłosierdzia Kościół przypomina, że Bóg najczęściej „rodzi” człowieka poprzez miłosierną miłość, okazywaną bliźnim – powiedział pasterz. Nawiązując do nazwy stowarzyszenia, wyjaśnił, że „miłosierdzie to serce pochylone z miłością nad drugim człowiekiem”. – Lubelskie stowarzyszenie powstało jako dzieło pionierskie w obszarze pomocy osobom zmagającym się z problemami psychicznymi. To przestrzeń bardzo delikatna, często niezrozumiała, niejednokrotnie zaniedbywana, a przecież człowiek cierpiący psychicznie przeżywa swoją noc lęku, osamotnienia, niezrozumienia, utraty sensu życia. W tej nocy ktoś musi przyjść do Jezusa, albo jeszcze lepiej, ktoś musi przyjść i przyprowadzić człowieka do Jezusa. To właśnie czyni od 35 lat „Misericordia” – powiedział abp Budzik.

Jak nauczał metropolita, „nowe narodzenie z Ducha” nie dokonuje się w oderwaniu od życia; ono dzieje się konkretnie: gdy ktoś wysłucha człowieka, którego inni nie chcą słuchać, gdy towarzyszy choremu, choć nie ma szybkich rozwiązań, gdy ktoś widzi w drugim nie problem, ale osobę. – W takich chwilach człowiek zaczyna wierzyć, że jeszcze może żyć, zaczyna w realnym sensie rodzić się na nowo – powiedział. Zauważył, że każde dzieło miłosierdzia nie tylko pomaga innym, lecz przemienia także tych, którzy pomagają. – „Misericordia” przez 35 lat nie tylko pomagała ludziom się odrodzić, ale też zmieniała serca tych, którzy pomagali i nadal pomagają – podkreślił, zachęcając zgromadzonych do osobistej refleksji i dostrzeżenia wokół siebie ludzi, którzy żyją w ciemności cierpienia. – Dziękujemy Bogu za 35 lat „Misericordii”, za ks. Tadeusza Pajurka i wszystkich, którzy tworzyli i tworzą to piękne dzieło, za odwagę ich serc i za ich wrażliwość. Niech Duch Święty, którego porównujemy do wiatru napinającego żagle nadziei, nadal prowadzi to dzieło. Bądźmy świadkami, że nawet w najgłębszej nocy człowieka może rozpocząć się nowe życie – zaapelował abp Stanisław Budzik.

Promieniowanie dobra

Reklama

Jubileusz był okazją do wspomnień i wzruszeń, ale też do uhonorowania osób związanych z „Misericordią” medalami i dyplomami. Otrzymali je: Arkadiusz Sadowski, Marek Marciniuk, Ewelina Skrzat, Agnieszka Bownik, Monika Król, Agnieszka Greizler, Maria Kurowska, Teresa Misiuk, Piotr Grudka, Adam Romańczuk, Adam Zagojski, Katarzyna Sykuła, ks. Waldemar Sądecki, ks. Jerzy Cieślicki i ks. Tadeusz Liminowicz, a także wiele innych osób, które „poświęcają swój czas, serce, wiedzę i zaangażowanie w niesienie pomocy i przywracanie godności tym, którzy są najsłabsi”.

– Dzisiejszy świat bardzo potrzebuje ognia miłości. Dla mnie to wielka radość czerpać z tego wielkiego ognia miłości, do którego zostałem zaproszony – powiedział bp Paweł Gonczaruk. Hierarcha ze wschodniej Ukrainy, szczególnie zaangażowany w niesienie pomocy uchodźcom wojennym, uczestniczył w obchodach jubileuszowych „Misericordii”, ale też dzielił się świadectwem życia w nieludzkich warunkach pogrążonego w chaosie wojny Charkowa. – Ogień miłości pali się wtedy, kiedy myśli się o człowieku. Tutaj, w Lublinie, jestem świadkiem tego, jak wiele osób zastanawia się, w jaki sposób pomóc bliźniemu, jak pochylić się nad innym człowiekiem. To jest miłość przemyślana, która łączy w sobie wolę i rozum, która poświęca czas i serce – powiedział bp Gonczaruk. – Nie ma większej radości, kiedy przez serce człowieka przechodzi promień i ogień Bożej miłości, który dotyka innego człowieka. Życzę więc, aby to dzieło, które Bóg zrodził przez serce ks. Tadeusza Pajurka i tak wielu osób, nadal się paliło i ogrzewało serca. Każdy z was jest bliskim współpracownikiem Pana Boga. Niech dużo ludzi doświadcza Jego obecności; niech Bóg dotyka innych przez wasze ręce, słowa i obecność – życzył ksiądz biskup.

Historia „Misericordii” została utrwalona w jubileuszowej publikacji pt. Dobro, które trwa. 35 lat Charytatywnego Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Chorym Misericordia w fotografii i wspomnieniach, przygotowanej we współpracy z Wydawnictwem JUT. Profesjonalnie opracowany i pięknie ilustrowany album przybliża ideę charakteryzującą stowarzyszenie, czyli niesienie pomocy bliźnim mierzącym się z trudnościami na tle zdrowia psychicznego.

2026-04-22 09:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lublin/ IPN odnalazł na Górkach Czechowskich szczątki ok. 35 osób; poszukiwania przedłużono

[ TEMATY ]

Lublin

Microgen/Stock.Adobe

Szczątki co najmniej 35 osób odnaleźli archeolodzy na Górkach Czechowskich w Lublinie w ramach poszukiwań prowadzonych przez Instytutu Pamięci Narodowej. Prace w tym miejscu zostały przedłużone.

Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało w piątek na Facebooku, że trwające od 8 maja br. prace poszukiwawczo-ekshumacyjne na Górkach Czechowskich w Lublinie ponownie zostały przedłużone i będą kontynuowane w kolejnym tygodniu. "Odnaleziono szczątki należące do co najmniej 35 osób" – podał IPN.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Śpiewały Te Deum, gdy prowadzono je na śmierć. Siedem świętych z Taiyuan

2026-10-01 07:36

[ TEMATY ]

święci

Zgromadzenie Franciszkanek Misjonarek Maryi

Siedem świętych z Taiyuan

Siedem świętych z Taiyuan

Uczyły osierocone dziewczynki, pielęgnowały chorych i prowadziły przychodnię. 1 października mija 26 lat od kanonizacji siedmiu Franciszkanek Misjonarek Maryi zamordowanych za wiarę w chińskim Taiyuan.

W 1899 roku siostry rozpoczęły pracę przy sierocińcu, w którym mieszkało około dwustu dziewczynek. Pochodziły z Francji, Włoch, Holandii i Belgii. Różniły je charaktery, umiejętności i drogi do życia zakonnego. Łączyła je wiara oraz troska o ludzi, którym służyły. Kim były, zanim ich imiona znalazły się wśród imion męczenników?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję