Parafia św. Andrzeja Apostoła w Słopnicach Dolnych to miejsce, w którym bożonarodzeniową szopkę można oglądać cały rok, a w okresie Bożego Narodzenia w świątyni są wystawione aż dwie szopki.
Całoroczna szopka ze Słopnic Dolnych to pamiątka, którą pozostawił po sobie pochodzący z tej parafii ks. kan. Stanisław Wojcieszak. Przez 12 lat budował ją i wystawiał przed swoim domem przy ul. Ogrodowej 14 w Limanowej. Po raz pierwszy szopka stanęła tam w 2009 r.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dla najmłodszych
– Pomysł na szopkę był w głowie wujka od zawsze. Już jako dziecko wykonał z gliny małe figurki. Pomalował je i udekorował w miarę możliwości, na ile miał dostęp w tamtych czasach do materiałów, i umieścił te postaci pod choinką. Później, gdy już podrósł, wykonał kolejne figury, tym razem już większe, i one do dziś są w domu rodzinnym wujka, i są stawiane właśnie koło ozdobionej choinki – opowiada p. Renata, siostrzenica ks. Stanisława.
Reklama
Ekspozycja z roku na rok się powiększała. Początkowo kapłan przed domem wystawiał jedynie Świętą Rodzinę, lecz za każdym razem w konstrukcji pojawiało się coraz więcej elementów. Ostatecznie szopka liczyła ponad sto figur i zajmowała całą szerokość działki ks. Stanisława. – Pamiętam, że był na tyle kreatywny, iż wymyślił nawet sposób na zrobienie „jeziorka” w szopce. Wykopał otwór, wypełnił jakimś płynem, który nie zamarzał na mrozie, i dzięki temu mogły w tym oczku pływać sztuczne kaczki – wspomina proboszcz parafii w Słopnicach ks. Jan Gniewek.
Prace nad szopką trwały kilka dni, a ks. Stanisławowi pomagali przy tym znajomi, sąsiedzi i rodzina. – Wielu ludzi przychodziło zobaczyć szopkę, zarówno miejscowi, jak i przejezdni, którzy się tu zatrzymywali – opowiada p. Renata. I dodaje, że szopka była budowana przede wszystkim dla dzieci: – Zawsze były przygotowane cukierki dla najmłodszych. Wystarczyło wyciągnąć rękę za ogrodzenie i można było nabrać garść słodkości. To było właśnie dla wujka najważniejsze: żeby przy szopce zatrzymywały się dzieci. To nie jest dzieło artystyczne czy sztuka ludowa. Miejscami ta szopka wygląda wręcz kiczowato. Ale zawsze w jej centrum jest Święta Rodzina, a to wszystko, co działo się wokół, miało jedynie przyciągnąć uwagę dzieci, by następnie skierować je w stronę Bożej Dzieciny – podkreśla p. Renata.
Duszpasterz artysta
Reklama
Ksiądz Stanisław Wojcieszak szopkę wystawiał aż do swojej śmierci. Umarł w 2021 r., tuż przed Bożym Narodzeniem. Po odejściu kapłana szopka została przeniesiona do kościoła parafialnego w Słopnicach, gdzie jest wystawiona przez cały rok. – Nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, bo ze względu na miejsce jest mocno ściśnięta. Ale wciąż przychodzą do niej ludzie, bo niesie ona historię. Przypomina nam o wujku, którego ceniło wiele osób; nadal o nim pamiętają, a nawet tęsknią za nim. Często się zdarza, że ktoś przychodzi do szopki w ciągu roku, poza okresem Bożego Narodzenia, żeby powspominać wujka – mówi p. Renata.
Twórca szopki był cenionym kapłanem. Przez wiele lat był proboszczem w parafii Znalezienia Krzyża Świętego w Ochotnicy Dolnej. Tam wybudował kaplicę Matki Bożej Jasnogórskiej w Młynnem i przy okazji tej inwestycji zakochał się w sztuce i kulturze góralskiej. Sam również był artystą. Namalował mnóstwo obrazów, a jego umiłowaną techniką było malowanie na szkle. Jego prace można podziwiać w kościele parafialnym w Słopnicach oraz na wystawie w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie, Muzeum Regionalnym Ziemi Limanowskiej i bibliotece w Słopnicach.
– Nie wiem, skąd wujek brał na to wszystko czas. W dzień poświęcał się pracy duszpasterskiej, spędzał czas ze znajomymi i rodziną, a w nocy malował. Nie wiem, kiedy sypiał – wspomina krewnego p. Renata. Jak dodaje, ks. Stanisław był człowiekiem bardzo towarzyskim i rodzinnym. Zawsze pamiętał o rocznicach, urodzinach i imieninach swoich bliskich i znajomych. Szczególnie ważne były dla niego święta Bożego Narodzenia. – Wigilia i święta były u nas zawsze dużym wydarzeniem. Zjeżdżała się cała rodzina, w tym wujek. Mimo że miał na głowie całą parafię i Pasterkę do odprawienia, nie było mowy o jego nieobecności – wspomina ze wzruszeniem siostrzenica kapłana.
Św. Jan Paweł II i MotoMikołaje
Reklama
Ksiądz Stanisław kochał swoją małą ojczyznę – Słopnice oraz Limanową, w której pracował jako wikariusz, a następnie spędził lata starości. Szczególnie umiłował sobie Limanowską Pietę z miejscowego sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej. Jako pierwszy w historii otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gminy Słopnice. Napisał kilka książek na temat swej miejscowości i jej historii.
W pamięci zawsze miał też swoją rodzinną parafię. Szczególnie umiłował postać św. Jana Pawła II, dlatego niezwykle ucieszyła go wiadomość, że nowy kościół parafialny, który powstał 20 lat temu, będzie pod wezwaniem tego świętego. Ksiądz Jan Gniewek podkreśla: – W budowę kościoła zaangażowana była cała parafia i do dziś tak samo jest zaangażowana w życie duszpasterskie. Ksiądz Stanisław był osobą, która wszędzie potrafiła „się wcisnąć”, więc udawało mu się być bardzo często blisko św. Jana Pawła II.
Ze Słopnic pochodzi również s. Fernanda, która bezpośrednio posługiwała papieżowi. To dzięki niej ks. Stanisław „załatwił” sobie znajomość z Janem Pawłem II. – Jego życzeniem było, aby w nowej świątyni powstała sala pamięci poświęcona Ojcu Świętemu. Zrobiliśmy taką i umieściliśmy w niej obrazy ks. Stanisława, jego zdjęcia i pamiątki po nim, ale co więcej, w sali tej mamy też bezpośrednie pamiątki po Ojcu Świętym, które zdobył i przekazał nam ks. Stanisław – informuje ks. Gniewek. Te pamiątki to m.in. ornat Jana Pawła II, kielich mszalny, a nawet... skarpetki. W gablocie leży także książka o Słopnicach podpisana przez papieża. – To wszystko podarował parafii ks. Stanisław. Ponadto w prezbiterium, pod obrazem św. Jana Pawła II mamy jego piuskę, również od księdza kanonika – dodaje proboszcz.
Dwie szopki to niejedyna cecha parafii związana z Bożym Narodzeniem. Wciąż są tu żywe tradycje kolędnicze. – Dzieci i młodzież z własnej inicjatywy przebierają się i kolędują po domach. To piękne, bo ta tradycja w wielu miejscach już wymarła. Ponadto mamy parę zespołów regionalnych, które pielęgnują zwyczaje kolędowe – informuje ks. Gniewek, zapalony motocyklista. To m.in. dzięki jego pasji Słopnice odwiedzają MotoMikołaje, którzy na swoich jednośladach przywożą upominki dla najmłodszych.
