Reklama

Niedziela Częstochowska

Z Żarek-Letniska do Afryki

W niedzielę miejscowi wyciągają najlepsze ubrania i najpiękniejsze kolorowe stroje. To przecież dzień święty – opowiada Marcin Kupczyk.

Niedziela częstochowska 24/2023, str. VI

[ TEMATY ]

misjonarze

Marcin Kupczyk

Uczniowie obowiązkowo noszą mundurki

Uczniowie obowiązkowo noszą mundurki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na Facebooku nawiązał znajomość z młodym misjonarzem pracującym w Afryce, który poprosił go o pomoc na rzecz misji. Z grupą wolontariuszy działając na terenie szkoły, zgodził się wspomóc misjonarza br. Janusza Gawła ze Zgromadzenia Apostołów Jezusa Ukrzyżowanego.

Pomoc

– Zaproponowałem, że w szkole przygotujemy zbiórkę na ten cel. Misjonarz poprosił o cukierki, którymi częstuje dzieci przychodzące w każdą niedzielę na Eucharystię, a także o pomoce dydaktyczne dla miejscowej szkoły oraz środki opatrunkowe dla szpitala – mówi Kupczyk, katecheta w Szkole Podstawowej im. Pokoju w Żarkach-Letnisku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Misja św. Ojca Pio”, w której pracuje br. Gaweł, znajduje się w Bangi, stolicy Republiki Środkowej Afryki, w samym centrum Czarnego Lądu. Miasto nie przypomina stolicy, bo jest metropolią jednego z najbiedniejszych krajów Afryki. – To rzeczywiście widać. Kraj jest pogrążony w głębokim kryzysie i to się przekłada na codzienne funkcjonowanie społeczeństwa. Rdzenni mieszkańcy absolutnie potrzebują naszej pomocy – przekonuje katecheta. I dodaje: – Większość ludności wyznaje chrześcijaństwo. Najwięcej jest katolików. Kiedyś była to kolonia francuska, dlatego językami urzędowymi są francuski i sango.

Akcja

Reklama

– Uczniowie bardzo się zaangażowali w zbiórkę na rzecz misji. Ksiądz Maciej Klekowski, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Żarkach-Letnisku, obiecał, że pokryje koszty wysyłki. W trakcie przygotowań dostałem informację od br. Janusza, że paczki z pomocą, które są wysłane z Polski, nie docierają do nich. Może tak się dzieje z powodu korupcji – domyśla się Kupczyk. – W tej sytuacji zapytałem swojego tatę, czy nie zechciałby lecieć ze mną do Afryki, bo dary zebrane w szkole trzeba jakoś dostarczyć na misję. Tata zobowiązał się opłacić naszą podróż. Na miejsce zawieźliśmy pięć dużych waliz. Polecieliśmy z Warszawy do Paryża, a stamtąd bezpośrednio do Bangi – relacjonuje.

Koloryt

– W Bangi spędziliśmy 10 dni. Tam zobaczyłem prawdziwą Afrykę – piękny czerwony ląd (ze względu na kolor ziemi), kolorowo ubranych, uśmiechniętych mieszkańców, mimo trudnych warunków bytowych. Dla mnie był to czas niesamowitych rekolekcji – dzieli się katecheta.

W czasie pobytu w stolicy afrykańskiego kraju Polak mógł doświadczyć specyfiki dnia codziennego jednego z najbiedniejszych państw Czarnego Lądu. Pewnego dnia o mały włos nie znalazł się na komisariacie stróżów prawa.

– Jechaliśmy taksówką i nie mieliśmy ze sobą paszportów. Zatrzymała nas policja i zażądała od nas jakiegokolwiek dowodu tożsamości – opowiada Kupczyk.

Teoretycznie nie musieli go mieć przy sobie, pod warunkiem, że jedna osoba z grupy taki dokument by posiadała. – Brat Gaweł miał ze sobą paszport, ale to nie wystarczyło, bo w tym momencie policja zmieniła reguły i bezwzględnie kazała okazać dokumenty; tak naprawdę chcieli wyłudzić pieniądze. Grozili, że nas wywiozą, zamkną gdzieś w areszcie i nie wiadomo, co będzie z nami dalej. Było to mocne, dramatyczne przeżycie. Wybroniły nas pieniądze mojego taty. Trochę zabolało, ale byliśmy wolni i mogliśmy jechać dalej – wspomina katecheta.

Wzruszenia

Reklama

Marcin Kupczyk dwa razy zapłakał podczas pobytu na misji. – W czwartek byliśmy w katedrze w Bangi na adoracji. Świątynia była wypełniona wiernymi. Usłyszałem głos mężczyzny. Poszedłem za tym głosem na chór. Głos należał do czarnego, niewidomego kantora – opowiada Marcin. Kantor śpiewał bez nagłośnienia, a cały kościół go słyszał. Marcin zaczął nagrywać jego śpiew, a łzy – jak zaznacza – spływały mu z oczu.

Podczas słuchania tej opowieści można było sobie wyobrazić, a nawet usłyszeć niezwykły głos kantora, piękną melodię, które tworzyły przestrzeń niesamowitej modlitwy. Na dowód tego katecheta odtworzył nagranie. Rzeczywiście nie sposób było się nie wzruszyć.

– Drugi raz zapłakałem na niedzielnej Eucharystii. Dotknąłem wówczas doświadczenia pierwszego Kościoła Msza św. trwała 2,5 godziny. Oczywiście, była odprawiana w rycie rzymskim i tutaj nic mnie nie zaskoczyło. Zaskoczyła mnie natomiast muzyka.

Jak opowiada dalej, poszczególne części nabożeństwa były śpiewane, z klaskaniem w dłonie, wręcz tańczone, przeżywane całym ciałem. – Była w tym radość i jednocześnie głęboka modlitwa. Bardzo mnie to urzekło i wzruszyło – podkreśla Kupczyk. I kontynuuje: – Po tej długiej Eucharystii część wspólnoty zostawała w salkach, gotowała sobie posiłek, a towarzyszyły temu muzyka i tańce – po prostu agapa. Uczę dzieci o życiu pierwszego Kościoła i wreszcie mogłem go osobiście zobaczyć i doświadczyć – zwierza się Marcin.

Realia

Reklama

– Służba zdrowia w RŚA jest płatna. Jeżeli ktoś nie ma pieniędzy, to się nie leczy, Misjonarze w tej sytuacji służą wsparciem finansowym. Obsługa medyczna szpitala jest lokalna, podobnie jak personel szkoły, do której uczęszcza 1700 uczniów, działa ona na dwie zmiany. Na każdej przerwie uczniowie ganiają za piłką, jest gwarno i tłoczno. Dzieci, w mundurkach, są roześmiane i otwarte. Rodziny naprawdę nie mają co jeść. W zasadzie jedzą raz dziennie, a szkoła nie wydaje posiłków. Szkoła też jest płatna, ale zapewnia uczniowskie mundurki – katecheta opisuje niektóre aspekty życia obywateli afrykańskiego kraju.

Dalej opowiada, jak miejscowi mieszkają i z czego budują swoje domy. – W tym celu używają cegły z czerwonej ziemi, wypalanej w piecach, które też samodzielnie budują. W tych domkach tylko śpią, a cały dzień spędzają poza domem. Dom jest dla nich tylko sypialnią – tłumaczy. – Afrykanie nie uciekają od siebie, nie zamykają się, ale tworzą żywe wspólnoty – dodaje.

– Codziennym pożywieniem tubylców jest maniok. Robią z niego kluchy, które polewają jakimś sosem z kurczakiem. To jest obowiązkowe danie na ciepło. A żeby się utrzymać, krajowcy każdego dnia to, co wyhodują, znajdą, upolują, złowią, wystawiają na ulicy i sprzedają – Kupczyk opisuje powszechną codzienność mieszkańca stolicy.

Republika Środkowej Afryki to kraj kontrastów. Dla przykładu Marcin Kupczyk opowiada o pobycie w barze.

– Poszliśmy do zwykłego baru z fast foodami i za shoarmę z sokiem dla czterech osób zapłaciliśmy ok. 100 euro. A to przecież jeden z najbiedniejszych krajów na świecie – zaznacza Marcin.

– Czekają, kiedy znowu wrócę. Przez ten rok będę chciał działać na rzecz misji i tamtejszej społeczności, szczególnie na potrzeby szpitala – deklaruje Marcin Kupczyk.

2023-06-05 16:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Afryka prosi o misjonarzy

[ TEMATY ]

misje

misjonarze

misjonarz

Wojciech Woźny/PAH

W Sudanie każda kropla wody jest na wagę złota

W Sudanie każda kropla wody jest na wagę złota

Kościół w Afryce prosi o misjonarzy. Potrzebuje też pomocy w budowie szkół i placówek medycznych. Potwierdza to ks. Krzysztof Czermak, który wrócił z Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej. Usłyszał on także podziękowania dla diecezji tarnowskiej za wymierne wsparcie w dziele misyjnym. Podczas wizyty na Czarnym Lądzie, wikariusz biskupa tarnowskiego ds. misji wręczył też złoty medal Dei Regno Servire misjonarce świeckiej Ewie Gawin. Natomiast w Bagandou odbyło się przekazanie szpitala w ręce nowej dyrektorki placówki.

Ks. Krzysztof Czermak goszcząc w Kamerunie i Republice Środkowoafrykańskiej odwiedził tarnowskich misjonarzy, spotkał się z biskupami, a także udzielał sakramentów. Celebrował Eucharystie i głosił słowo Boże, chrzcił, spowiadał i udzielił I Komunii świętej.
CZYTAJ DALEJ

Chrześcijanie są pielgrzymami do celu. Są ciągle w drodze

2026-07-22 11:30

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Wierzący nie mają od razu w ręku wszystkich rozwiązań. Chrześcijanie po prostu szukają rozwiązań na trudności, które ich spotykają. Oni nie siedzą i nie płaczą, że coś im się nie udało, że życie im się pogmatwało, że spotkało ich nieszczęście, że doznają niesprawiedliwości czy czegoś jeszcze innego, nieprzyjemnego. Nie stoją w miejscu, ale szukają rozwiązań, sposobów wyjścia z trudnej sytuacji. Są podobni do rybaka, który nie ma w ręku ryby, ale rzuca wędkę, by ją złowić.

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją». «Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak». A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare».
CZYTAJ DALEJ

Apel Papieża o zaprzestanie działań wojennych

2026-07-26 13:32

[ TEMATY ]

papież

apel o pokój

Vatican Media

O modlitwę za narody dotknięte wojną, powrót do negocjacji w Ziemi Świętej oraz natychmiastowe zakończenie przemocy na całym Bliskim Wschodzie zaapelował Leon XIV po modlitwie Anioł Pański. Papież pogratulował również maronitom beatyfikacji patriarchy Eliasza Hoayka i przypomniał o obchodzonym dziś Światowym Dniu Dziadków i Osób Starszych - informuje Vatican News.

Ojciec Święty nawiązał do wczorajszych uroczystości beatyfikacyjnych w Libanie, gdzie do chwały ołtarzy został wyniesiony Eliasz Hoayek, patriarcha Antiochii Maronitów. Przypomniał, że przez ponad trzydzieści lat kierował Kościołem maronickim z wielkim oddaniem i duszpasterską wrażliwością, stając się autorytetem religijnym, społecznym i politycznym. Z tego względu nazywano go „Ojcem Wielkiego Libanu”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję