Reklama

Głos z Torunia

Nowe serca

Na Boże Narodzenie czekamy cały rok, ale Bóg może się narodzić w naszych sercach w każdym momencie. O Bożej przemianie serc i historii kilku z nich z Kornelią i Jakubem Gołaszewskimi rozmawia Beata Patalas.

Niedziela toruńska 52/2022, str. IV

[ TEMATY ]

rodzina

Bożena Sztajner/Niedziela

Święta Bożego Narodzenia przepełnione są wdzięcznością za każdy wspólny dzień

Święta Bożego Narodzenia przepełnione są wdzięcznością za każdy wspólny dzień

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Beata Patalas: Historia waszego synka jest niezwykle trudna i piękna. Opowiedzcie o niej.

Kornelia Gołaszewska: Dla nas to był prawdziwy cud narodzin. Cały czas ciąży był cudowny dla naszego świeżego małżeństwa. Lekarze mówili, że mam książkowe wyniki badań.

Czy wiedzieliście o diagnozie przed porodem?

K.G.: Nie wiedzieliśmy. Poród był długi i ciężki. ale po porodzie też było wszystko dobrze. Trzeciego dnia miałam wychodzić do domu. Przyszła pani doktor, żeby zbadać Wiktora przed wyjściem. Pamiętam, że długo to trwało. Nie było go przez trzy godziny. Zaczęliśmy się martwić. Nagle przyszła pani doktor cała zapłakana. Bardzo się wystraszyłam, ale ciągle nie wszystko do mnie docierało. Spytała, czy wiem o tym, że Wiktor ma chore serce. Potem przekazała mi diagnozę i informację, że musimy być przewiezieni do innego szpitala, a Wiktor jest podłączony pod aparaturę. Byłam w szoku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jakub Gołaszewski: Ta informacja zwaliła mnie z nóg. Po ludzku nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe. Do tej pory wyniki były idealne, dom przystrojony, ja z kwiatami pod szpitalem czekałem w aucie i pamiętam, że zacząłem płakać jak niemowlę. Od razu poszukałem najbliższego kościoła i pojechałem tam, klęknąłem przed krzyżem i łzy polały się jeszcze mocniej. Oboje musieliśmy wtedy Panu zaufać.

Reklama

To musiało być dla was bardzo trudne.

J.G.: Wtedy nie rozumieliśmy jeszcze tego, co się dzieje i dlaczego. Czasem płakałem, traciłem siły i nadzieję. Kornelia była ze mną w tych momentach, wspieraliśmy się wzajemnie. Wracałem do pustego mieszkania. Nawet nie ściągnąłem dekoracji, którą przygotowałem na powrót Kornelii i Wiktora ze szpitala, bo wierzyłem, że za chwilę wrócą do domu.

K.G.: Niestety, nie mogłam wyjść ze szpitala. Na początku zareagowałam po ludzku, ale potem dostałam od Kuby wiadomość, że jest w kościele i to dało mi wielki pokój. Pamiętam jak karmiłam Wiktora, a on był cały owinięty w kablach. Byłam cała sina od płaczu. Lekarze pozwolili Kubie wejść.

J.G.: To było nasze ostatnie spotkanie, bo powiedzieli nam, że Wiktor zostanie przewieziony do innego szpitala w Bydgoszczy i tylko jeden rodzic może z nim być.

K.G.: To było oczywiste, że będę to ja, ponieważ karmiłam Wiktora. U nas wydarzał się cud za cudem. Okazało się, że dzieci z tą wadą serca są karmione sondą, bo nie potrafią jeść i w 90% umierają, a Wiktor był karmiony piersią od samego początku do operacji. Trzy dni przed operacją Wiktora zaintubowano, bo nie mógł już samodzielnie oddychać. To był dla nas najtrudniejszy czas. Dzięki Bogu urodził się duży, więc jego operacja mogła się szybko odbyć.

Była pandemia, więc Kuba nie mógł z wami być. Jak sobie z tym radziliście?

J.G.: Nie mogłem wejść do szpitala, więc widzieliśmy się przez okno. Nela pokazywała mi Wiktora z drugiego piętra, bo to była jedyna możliwość, żebym mógł go zobaczyć na żywo.

Reklama

K.G.: Wyobrażałam sobie, że z pierwszym dzieckiem spędzę czas połogu w domu, z mężem. A tymczasem byłam sama w szpitalu, zamknięta z dzieckiem, które ma wadę serca. Pamiętam, że w pierwszej paczce z rzeczami Kuba zapakował mi Pismo Święte. Nigdy nie miałam takiego czasu, w którym tak dużo bym czytała Słowa Bożego. Cały mój dzień opierał się na czytaniu Biblii i karmieniu Wiktora. Przeczytałam wiele niesamowitych historii. Najbardziej utkwiła mi w pamięci historia archanioła Rafała i ryby, dzięki której uzdrowił oczy Tobiasza. Na drugi dzień po przeczytaniu tej historii dostałam zdjęcie archanioła Rafała. To był dla mnie znak od Boga.

J.G.: Nasze życie w całości stało się uwielbieniem, mimo tego że było trudno. Wiem, że wiele osób się za nas modliło i to dawało nam dużo siły. W tej sytuacji uwielbialiśmy Pana Boga za to, że Wiktor żyje już kolejny dzień. Każdy dzień razem (ale jednak osobno) spędzony był dla nas darem.

K.G.: Kiedy poznaliśmy wadę synka, zaczęliśmy o niej czytać. To było błędem, bo w naszym przypadku wszystko działo się zupełnie inaczej. Nasi przyjaciele udostępniali prośby o modlitwę za nas. Pamiętam jeden wieczór, kiedy połączyliśmy się z nimi przez kamerkę i razem modliliśmy się za Wiktora. Ta nam pomogło.

Wzajemna modlitwa ma ogromną moc.

K.G.: Przed samą operacją Kuba mógł być z nami. Odprowadziliśmy Wiktora przed salę operacyjną i tam go pobłogosławiliśmy. Byliśmy świadomi, że możemy go już nie zobaczyć.

Reklama

J.G.: W szpitalu w Łodzi mogliśmy już być razem i codziennie chodziliśmy do kaplicy. Kiedy Wiktora zabrano na operację, też tam poszliśmy. Było nam ciężko wcześniej zawierzyć synka Bogu, ale tego dnia powiedzieliśmy: „Boże, to jest Twój syn i w pełni go Tobie oddajemy. Jeśli chcesz go zabrać, niech się dzieje wola Twoja”. Gdyby nie modlitwa wspólnot, przyjaciół i wielu innych ludzi, te słowa pewnie nigdy by nie padły. Później, zamiast pójść pod salę operacyjną, gdzie byśmy się zamartwiali, zabraliśmy koc i Pismo Święte i poszliśmy na randkę. Kiedy usłyszeliśmy, że operacja się udała, byliśmy bardzo szczęśliwi.

K.G: Jedyne, co mu pozostało po operacji, to blizna. Dziś Wiktor jest niesamowicie energicznym dzieckiem.

Czy ta sytuacja miała jakiś wpływ na wasze rodziny?

J.G.: Widzieliśmy po swoich bliskich, że ich to dotknęło i przyczyniło się w jakimś stopniu do ich nawrócenia. Jeden z moich znajomych, który nie był wierzący, napisał nawet do mnie, że pomodli się za Wiktora. Nie wiem, jak jest z jego wiarą teraz, ale wielu ludzi zobaczyło, że jest coś więcej. Dzisiaj doceniam każdy dzień.

Jak wyglądały wasze pierwsze święta z Wiktorem?

K.G.: Pamiętam, że umiał już siedzieć, ale tak naprawdę to, co nas przepełniało, to wdzięczność i wzruszenie.

J.G.: Nie tylko Wiktor wrócił do domu z nowym sercem, ale my także otrzymaliśmy od Boga nowe, przemienione serca. Cuda się nie skończyły. Wiktor miał przyjmować leki już do końca życia, ale do dzisiaj nie przyjmuje żadnych leków. Boże Narodzenie jest dla nas wyjątkowym świętem, bo Bóg na nowo narodził się w naszych sercach.

Niedługo na świecie pojawi się brat Wiktora.

K.G.: Zastanawialiśmy się po wszystkim, co mamy zrobić z całym tym błogosławieństwem od Boga, więc chcieliśmy, by On nas poprowadził. Teraz będziemy jeździć do Łodzi ze wspólnotą na modlitwę uwielbienia, na którą będą mogli przychodzić rodzice, którzy przeżywają podobne rzeczy.

J.G.: Chcemy dać tym ludziom nadzieję. Imię dla drugiego synka też już wybraliśmy. To będzie Emanuel, bo wiemy, że Bóg jest z nami cały czas i zawsze będzie.

K.G.: Nie wiemy, jaka przyszłość czeka Wiktora i małego Emka, ale wiemy, że Bóg jest, i nadając takie imię, chcemy o tym powiedzieć naszym dzieciom.

2022-12-19 16:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dla przełamania niżu demograficznego wsparcie socjalne nie wystarczy!

[ TEMATY ]

polityka

rodzina

Stillfx/Fotolia.com

W ostatnim roku polski rząd wprowadził rozwiązania socjalne i pomocowe na skalę bezprecedensową od 1989 roku, czyli od odzyskania przez nas wolności. To nie tylko program 500 + i mieszkanie +, ale również podwyższenie płacy minimalnej i najniższych rent czy emerytur, a także możliwość korzystania z zasiłku pielęgnacyjnego przez oboje rodziców, gdy mają więcej niż jedno dziecko niepełnosprawne i wiele innych rozwiązań.

Dzięki tym działaniom w krótkim czasie awansowaliśmy z ogona Europy na czwarte miejsce w zakresie wydatków na politykę rodzinną (w porównaniu poziomu wsparcia rodzin do przeciętnego wynagrodzenia w poszczególnych krajach). Jednym z deklarowanych celów tych programów jest stworzenie dogodnych warunków, aby przełamać niekorzystny trend demograficzny, który obecnie nie gwarantuje zastępowalności pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

To nie był pierwszy raz. Świadectwo uczniów z Kielna

2026-01-13 21:39

[ TEMATY ]

krzyż

Adobe Stock

W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie doszło do serii zdarzeń, które poruszyły lokalną wspólnotę wierzących. Uczniowie, pragnący obecności krzyża w swojej sali lekcyjnej, napotkali na zdecydowany opór ze strony jednej z nauczycielek. Historia ta, choć bolesna, staje się pytaniem o granice szacunku dla sacrum w przestrzeni publicznej.

Z relacji rodziców wynika, że obecność krzyża w sali lekcyjnej klasy 7a była dla uczniów sprawą fundamentalną. Już na początku września dzieci zauważyły, że tradycyjny, drewniany krzyż, który wisiał obok godła państwowego, zniknął. Uczniowie nie pozostali bierni – dzięki uprzejmości szkolnej woźnej pozyskali inny poświęcony krzyż i przywrócili go na należne mu miejsce.
CZYTAJ DALEJ

Nawrocki: ponad 80 lat od zakończenia II wojny światowej niemiecki dług reparacyjny nie został Polsce spłacony

2026-01-15 21:42

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Radek Pietruszka

Ponad 80 lat od zakończenia II wojny światowej niemiecki dług reparacyjny nie został Polsce spłacony - mówił w czwartek prezydent Karol Nawrocki. Dodał, że odpowiedzialność nie ulega przedawnieniu. Wyciągam rękę do współpracy, licząc na odwzajemnienie tego podejścia - oświadczył.

Prezydent podczas noworocznego spotkania z Korpusem Dyplomatycznym nawiązał kwestii reparacji wojennych. Wyraził nadzieję, że „uda się znaleźć rozwiązanie dla niezamkniętych spraw dotyczących przeszłości”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję