Warto nie tylko podziwiać jego piękne białe kwiaty, lecz także wybrać się na spacer, aby nazbierać ich trochę do domowej apteczki, gdyż mają one niezwykłe właściwości zdrowotne.
Głóg jest drzewem, które ma długie kolce, dlatego zanim zdecydujemy się pozyskać jego kwiaty, najpierw zaopatrzmy się w rękawice ochronne. Do celów leczniczych zrywajmy kwiaty wraz z liśćmi, kiedy są jeszcze słabo rozwinięte. Ususzmy je w przewiewnym i zaciemnionym miejscu; kiedy będą już wysuszone, przełóżmy je do słoików lub papierowych torebek.
Głóg ma pozytywny wpływ na układ sercowonaczyniowy, dlatego powinny się nim wspomagać osoby, które zmagają się z: dusznicą bolesną, niemiarowością serca, chorobą wieńcową, nadciśnieniem, miażdżycą, zaburzeniami krążenia obwodowego i mózgowego. Wykazano także, że głóg powoduje obniżenie stężenia złego cholesterolu.
Jak zatem możemy wykorzystać kwiat głogu dla poprawy naszego zdrowia? Najprostszym sposobem jest przyrządzenie naparu. W tym celu jedną łyżkę rozdrobnionych kwiatów i liści zalewamy szklanką ciepłej wody; trzymamy pod przykryciem przez ok. 15 min, a następnie przecedzamy. Pijemy 2 razy dziennie po szklance odwaru przygotowanego bezpośrednio przed spożyciem. Napar jest szczególnie zalecany osobom zmagającym się z nadciśnieniem i miażdżycą. Sprawdza się także w zwalczaniu bólów reumatycznych, stawowych i mięśniowych.
Skuteczna jest również nalewka z kwiatów głogu – rozszerza naczynia krwionośne i chroni przed atakami dusznicy bolesnej. Możemy sporządzić ją sami. W tym celu zalewamy 50 dag kwiatu głogu wraz z liśćmi szklanką spirytusu lub wódki. Po tygodniu odcedzamy i przechowujemy w ciemnym miejscu. Zażywamy po 30 kropli 2-3 razy dziennie z odrobiną wody.
Ci, którzy nie mogą spożywać preparatów z alkoholem, mogą zmielić wysuszone kwiaty głogu na proszek i połączyć je z miodem. Należy przyjmować go po łyżeczce, 3 razy dziennie, pół godziny przed posiłkiem. W ten sam sposób można też przyjmować zmielone na proszek liście i kwiaty, popijając je wodą.
Z Janem Kubiakiem, zielarzem, spadkobiercą tajników leczenia ziołami wileńskich bonifratrów, rozmawia Anna Skopińska
Anna Skopińska: – Panie Janie, wokół nas, na ulicach, w urzędach, w pracy, pełno jest ludzi ze skwaszoną miną. Wie Pan, co im podać, by usta nie robiły się w podkówkę, a szły do góry?
Dzień, w którym spotkałem realnego Jezusa. Świadectwo
2025-11-28 07:30
Marzena Cyfert
Marcin Cyfert
Świadectwo Marcina Blicharza w auli PWT
Jednym z punktów programu Diecezjalnego Dnia Skupienia Mężczyzn Archidiecezji Wrocławskiej było świadectwo wiary Marcina Blicharza.
Marcin Blicharz zajmuje się pomocą osobom uzależnionym, znajdującym się w kryzysie, zaburzonym psychicznie. Jest prezesem Fundacji Nefesz, która prowadzi ośrodek leczenia uzależnień w Ligocie Polskiej. Pracuje również w Towarzystwem Pomocy im. św. Brata Alberta, gdzie odpowiada za streetworking, streetbus i prowadzi schronisko dla osób bezdomnych. Na co dzień jest mężem i ojcem.
Podczas dnia skupienia organistów archidiecezji wrocławskiej
W ramach II Archidiecezjalnych Dni Muzyki Kościelnej odbył się dzień skupienia organistów. Pierwsza jego część miała miejsce w kościele św. Marcina, gdzie muzycy kościelni uczestniczyli w Eucharystii sprawowanej przez ks. Igora Urbana.
W homilii duszpasterz organistów postawił pytanie: Kim jest organista? Kim jest muzyk kościelny?– Odpowiedzi mogą być bardzo różne. Najpierw taka prozaiczna, że jest to taki muzyk, który – mówiąc językiem technicznym – potrafi obsłużyć ten dość skomplikowany instrument. Ten, kto potrafi grać na organach – mówił ks. Urban.Zauważył, że jednak spoglądając na kościół widzimy, że organista to człowiek, który troszczy się o akompaniament liturgiczny, pomaga innym modlić się śpiewem.– Jest to człowiek, który przedstawia ludziom kulturę, obrazując piękno harmoniczne, oraz piękno dorobku w literaturze organowej; ten, który pragnie zaszczepić do poznania idei piękna. Uczy wiernych nowych pieśni, prowadzi w parafii chór albo scholę. Ciągle doskonali swoje umiejętności, aby jeszcze lepiej, ochotniej oddawać chwałę Bogu. Ale też prowadzi szkolenie kantorów czy psałterzystów, pogłębia swoją wiedzę religijną – wyliczał ks. Urban, zauważając, że są to wszystko książkowe sformułowania. Przytoczył wypowiedź jednej organistki, która określa muzyka kościelnego jako człowieka dbającego o to, aby przybliżyć wiernych do Pana Boga i Maryi.– Czy kiedy gramy, śpiewamy, skupieni na tej posłudze w stu procentach, też o takim pierwiastku myślimy? Wiemy to, bo definicja pięknie mówi, że jest to oddanie chwały Bogu i uświęcenie wiernych. Ale ta organistka powiedziała to takimi prostymi słowami: „Kiedy gram, chcę przybliżyć innych do Pana Boga i do Maryi”. Co jeszcze dodała? „Moja posługa jest głoszeniem słowa, bo pieśni kościelne przekazują kerygmat wiary. Moja posługa pobudza sumienia”. I to, co wy robicie, ma pobudzić sumienie. Tego się nie bójcie – przekonywał ks. Urban. Zwrócił uwagę na jeszcze jedną kluczową posługę organistów, a mianowicie rozśpiewanie uczestników liturgii.– Przybliżacie innych do Boga i Maryi, pobudzacie ich sumienia, rozśpiewujecie. A mówi się, że tylko w piekle nie ma śpiewu. Wasza posługa jest bardzo ważna – podkreślał ks. Urban.Druga część spotkania odbyła się w Metropolitalnym Studium Organistowskim.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.