Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

19 ton daru serca

Niedziela zamojsko-lubaczowska 53/2017, str. III

[ TEMATY ]

akcja

Alicja Magura

Dary zebrane podczas tegorocznej akcji

Dary zebrane podczas tegorocznej akcji

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W święta Bożego Narodzenia każdy człowiek potrzebuje i szuka bliskości drugiej osoby. Jednocześnie to czas, który pokazuje jak wielu ludzi dotknęła samotność, choroba czy bieda. Ogólnopolska przedświąteczna akcja „Tak, pomagam!”, organizowana od 13 lat przez Caritas Polska, udowadnia, że za pomocą prostego gestu i dobroci serca można sprawić, że życie drugiej osoby stanie się mniej przykre.

W supermarketach, sieciach handlowych i małych sklepach osiedlowych na terenie całej Polski przed Świętami spotkać można było wolontariuszy ubranych w czerwone koszulki. Młodzi ludzie odpowiedzialni byli za przeprowadzenie przedświątecznej zbiórki żywności. – Cieszę się, że mogę pomóc innym. My nic z tego nie mamy, robimy to bezinteresownie. Ludzie, którzy otrzymują zebraną żywność cieszą się z tego i to nam sprawia ogromną radość – wyjaśniał Kamil Zając, wolontariusz ze Szkolnego Koła Caritas działającego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Lubaczowie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W ogólnopolską akcję jak co roku włączyła się Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. W zbiórkę zaangażowanych było ok. 1500 wolontariuszy ze Szkolnych Kół Caritas i Parafialnych Zespołów Caritas. W ciągu dwóch dni udało się zebrać łącznie 19.095 kg żywności. Aneta Tryniecka, koordynator diecezjalny wolontariatu Caritas, nie kryła radości. – Tegoroczna akcja przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Zebraliśmy naprawdę dużo żywności, która trafiła do najbardziej potrzebujących. Mamy nadzieję, że otrzymana pomoc pozwoliła im spokojnie zasiąść do wigilijnego stołu i radośnie przeżyć Święta – wskazała.

W koszach Caritas znalazły się artykuły spożywcze z długim terminem przydatności, tj. mleko, mąka, cukier, makaron, ryż, płatki kukurydziane, herbata, konserwy mięsne i rybne. Nie zabrakło również słodkości oraz środków czystości.– Tak jak przy każdej akcji są ludzie, którzy pomagają, ale są i tacy, którzy powiedzą coś niemiłego. Jednak trzeba przyznać, że dużo osób bardzo chętnie wspierało naszą akcję, nie trzeba było ich namawiać – podkreślała Julia Proszek, wolontariuszka ze Szkolnego Koła Caritas działającego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Lubaczowie. Zgromadzone produkty w formie paczek świątecznych trafiły do najuboższych, niepełnych i wielodzietnych rodzin, ale także do osób bez dachu nad głową, chorych i bezrobotnych, do tych, którzy choć pracują, to nie stać ich na zakup żywności.

Aneta Tryniecka podsumowując akcję powiedziała: – Słowa podziękowania kieruję w stronę wszystkich ludzi o szlachetnym sercu, którym nie jest obojętny los drugiego człowieka. Dzięki Państwa zaangażowaniu ponad 5 tys. osób z naszej diecezji otrzymało świąteczne paczki. Należy również podziękować wolontariuszom, ich opiekunom i koordynatorom. Bez nich ta akcja nie mogłaby się odbyć. To właśnie oni poświęcili swój wolny czas, aby uczestniczyć w przedświątecznej zbiórce oraz w segregowaniu i pakowaniu paczek. Nie mogę zapomnieć również o lubaczowskich seniorach, którzy aktywnie włączyli się w przygotowanie świątecznych paczek.

2017-12-27 11:10

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poznań: akcja „Zaczarowany ołówek”

[ TEMATY ]

akcja

Jenifoto/Fotolia.com

Poznańska Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” zakończyła trwającą dwa miesiące akcję pod nazwą „Zaczarowany ołówek”. W jej ramach zebrano setki tysięcy przyborów szkolnych dla dzieci z najbiedniejszych krajów świata.

W akcję „Zaczarowany ołówek” zaangażowały się setki firm, szkół, przedszkoli i rozmaitych instytucji z całej Polski. - Ludzie przynosili lub przesyłali nam listy z choćby kilkoma długopisami. Bywały dni, że przychodziło do nas po kilkadziesiąt paczek. Efekt jest taki, że cała fundacja i kilkudziesięciometrowy korytarz wypełnione są paczkami z darami. Trudno nawet oszacować ich liczbę, ale sięga ona z pewnością setek tysięcy – zaznacza w rozmowie z KAI Justyna Janiec-Palczewska, wiceprezes Fundacji „Redemptoris Missio”.
CZYTAJ DALEJ

Proboszcz z Siedlisk po wypadku na Węgrzech: rodziny potrzebują modlitwy i dobrego słowa

2026-08-17 16:27

[ TEMATY ]

Węgry

wypadek autokaru

PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

Trzy osoby z parafii w Siedliskach koło Rzeszowa na pewno zginęły w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech; los czwartej osoby nie został jeszcze ostatecznie potwierdzony - powiedział KAI proboszcz parafii pw. św. Józefa w Siedliskach ks. Krzysztof Kochanowicz. Jak podkreślił, wiadomość o tragedii była dla mieszkańców parafii szokiem, a rodziny ofiar potrzebują przede wszystkim modlitwy i wsparcia. Caritas Diecezji Rzeszowskiej zadeklarowała gotowość do pomocy poszkodowanym i ich bliskim.

„Z tego, co tak na 100 proc. wiadomo, to trzy osoby zginęły. Mówi się o czwartej, ale na razie nawet najbliżsi nie wiedzą, bo jeszcze nie wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane” - powiedział KAI ks. Kochanowicz. Jak dodał, początkowo pojawiały się informacje o pięciu ofiarach z Siedlisk, jednak według jego wiedzy jedna z tych osób nie pochodziła z tej miejscowości.
CZYTAJ DALEJ

125. rocznica poświęcenia krzyża na Giewoncie

2026-08-19 08:19

[ TEMATY ]

Giewont

Adobe Stock

125 lat temu, 9 lipca 1901 roku, na tatrzańskim Giewoncie (1895 m n.p.m.) stanął krzyż. Inicjatorem przedsięwzięcia był był ówczesny proboszcz Zakopanego ks. Kazimierz Kaszelewski. Metalowy krzyż, który miał stanąć na Giewoncie zamówiono w fabryce Góreckiego w Krakowie, a pod Tatry przywieziono go koleją. 19 sierpnia przypada zaś 125. rocznica poświęcenia krzyża na szczycie w Tatrach.

Było to wielkie przedsięwzięcie organizacyjne oraz techniczne. Ks. Kaszelewski tak relacjonował na łamach krakowskiego miesięcznika "Ilustracja Polska": "Mając krzyż na miejscu zapowiedziałem moim parafianom wyprawę na Giewont. Dnia 3 lipca zebrali się też tutejsi górale w liczbie około 250 osób i 18 wozów przy kościele. Po Mszy św. wyruszyliśmy do Kuźnic, rozdzieliwszy żelazo na pojedyncze wozy, które też wywiozły je dokąd się dało, tj. do tzw. «Piekiełka». Tu nastąpił podział. Wszyscy mieli co dźwigać tem więcej, że prócz żelaza trzeba było wynieść 400 kg cementu i dwadzieścia kilka konewek płóciennych wody.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję