Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Na kartach diecezji (1)

Spotkań z historią jest wiele. Ta spisana poniżej dotyczy 25 lat diecezji zamojsko-lubaczowskiej. O jej początkach, tworzonych strukturach i pierwszych podejmowanych decyzjach mówił dla Katolickiego Radia Zamość i „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej” ks. inf. Franciszek Greniuk. W l. 1992 – 2002 pełnił on funkcję wikariusza generalnego i kanclerza Kurii Diecezjalnej w Zamościu. W Domu Księży Emerytów w Lublinie rozmawiała z Księdzem Infułatem Małgorzata Godzisz

Niedziela zamojsko-lubaczowska 18/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

diecezja

Archiwum autora

Ks. inf. Franciszek Greniuk

Ks. inf. Franciszek Greniuk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MAŁGORZATA GODZISZ: – W 2017 r. 25 marca minęło 25 lat od powstania diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Jak to się stało, że jesteśmy, kim jesteśmy, jako wierni tego terenu?

Reklama

KS. INF. FRANCISZEK GRENIUK: – Coś na ten temat starałem się opracować w formie pisemnej na zamówienie Zamojskiego Informatora Diecezjalnego. Kilkunastostronicowy elaborat posłałem do ich dyspozycji. Rzeczywiście, była to okazja dla mnie do tego, żeby rzucić okiem wstecz na to, jak to się działo. Nawiązałem tylko do pierwszych dziesiątków lat istnienia diecezji, bo te najlepiej znałem. Zacząłem od stwierdzenia, że jeszcze zanim nastąpiła reorganizacja diecezji w Polsce, odczuwano potrzebę tej reorganizacji. Kierowano się względami pastoralnymi, bardziej bezpośrednim dostępem do pasterzy. Chodziło o zwiększenie ilości diecezji i przemyślenie sieci diecezjalnych w Polsce, a dla księży biskupów o łatwość dojazdu czy komunikacji z wiernymi dzięki temu, że diecezje byłyby mniejsze. Te dwie racje leżały u podłoża całej myśli przeprowadzenia reorganizacji. Trzeba od razu powiedzieć, że pełny sens przeprowadzenia takiej reorganizacji dopiero miał miejsce, gdy nastąpiła liberalizacja warunków społeczno-politycznych w Polsce. Przede wszystkim przez zniesienie dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych, w tym biskupów. Już od tej pory Kościół mógł autonomicznie decydować o tym, kogo obsadzać na poszczególnych diecezjach, stolicach biskupich i nie uzależniać tego od wpływu czynników świeckich. W tym celu były wypowiedzi publicystyczne natury administracyjnej. Powołano odpowiednie zespoły: zespół ogólnopolski i zespoły w poszczególnych diecezjach, które przygotowały konkretne propozycje. Wiadomo, że ta reorganizacja mogła być przeprowadzona tylko przez Stolicę Apostolską, ale Stolica Apostolska musiała mieć odpowiednio przygotowane projekty ze strony poszczególnych episkopatów, czyli Kościoła lokalnego. Takie zespoły zostały powołane na płaszczyźnie ogólnopolskiej i także na płaszczyźnie diecezjalnej. Chodziło przede wszystkim o diecezję lubelską, w której opracowywano projekty poszczególnych granic diecezji i także przynależności parafialnej do określonej diecezji.

– Co było bezpośrednim wymiarem wprowadzonych zmian w diecezji?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Nowa reorganizacja Kościoła w Polsce znalazła konkretny wyraz w postaci bulli apostolskiej „Totus Tuus Poloniae populus” wydanej 25 marca 1992 r. Bulla została ogłoszona w tym dniu na uroczystym posiedzeniu Komisji Episkopatu i wtedy podano do wiadomości, jeśli chodzi o obsadę stanowisk biskupich, kto jest naszym biskupem. Został nim bp prof. Jan Śrutwa, biskup pomocniczy diecezji lubelskiej. Stolicą biskupią nowej diecezji został Zamość. Terytorium nowo utworzonej diecezji obejmowało również część archidiecezji lwowskiej, która dotychczas swoją siedzibę miała w Lubaczowie.

– 25 marca 1992 r. wszystko się zaczęło. Rozpoczęła się pierwsza droga diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Jak kształtowały się struktury i granice diecezji?

– Jeśli chodzi o granice diecezji, to sprawa wyglądała w ten sposób, że była przyjęta zasada, przynajmniej w Lubelskiem, iż o przynależności decyduje się całymi dekanatami, a nie poszczególnymi parafiami. Jeśli chodzi o instytucje, całą inicjatywę wtedy w organizowaniu struktur i życia przyjął bp Jan Śrutwa. W jego rękach wtedy było wszystko.

Reklama

– Ksiądz Infułat w l. 1992 – 2002 pełnił funkcję kanclerza Kurii Diecezjalnej w Zamościu. Jak wyglądała ta praca u podstaw? Wracając wspomnieniami do tamtych czasów, co pojawia się na pierwszy rzut oka?

Reklama

– Bardzo taki osobisty moment. Ta bulla przewidywała, że przynależność do poszczególnej diecezji jest z natury prawa. Księża pracujący na terenie nowej diecezji przynależeli siłą rzeczy, ale księża pochodzący z innych diecezji mieli prawo decydowania, czy chcą pozostać w tej nowo utworzonej diecezji, czy powrócić do swoich. Byłem z Lublinem już związany przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, oczywiście z diecezją lubelską. Na drugi dzień napisałem podanie do już wtedy abp. Pylaka, że uprzejmie proszę, mimo iż pochodzę z terenu diecezji zamojskiej, o zaliczenie mnie do duchowieństwa archidiecezji lubelskiej. Ta przynależność trwała tylko niecały dzień. Tak się złożyło, że byłem wtedy przełożonym naszego domu diecezjalnego księżowskiego, w którym obydwaj mieszkaliśmy, bp Śrutwa i ja. W sprawach organizacyjnych poszedłem do niego na drugi dzień po ogłoszeniu tej bulli, po uzgodnienie punktów zebrania dotyczącego naszego domu. A on mi mówi: „Zaraz, zaraz, ja tu mam inną sprawę”. Wtedy zaproponował mi objęcie stanowiska w jego nowo powołanej diecezji. Od razu zaznaczył, że chodzi o stanowisko kanclerza i wikariusza generalnego. Przedstawiłem księdzu biskupowi, że już zgłosiłem chęć przystąpienia do diecezji lubelskiej i powołałem się na racje, które przemawiały za tym: studia seminaryjne, wyższe, kilkudziesięcioletnia praca od 1956 r. w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i mieszkanie. Biskup zaczął pokonywać mój opór, jednak ja się nie bardzo dawałem. W pewnym momencie powiedział: „Chodź tutaj do kaplicy, klęknij, pomódl się, skrusz się i wtedy będziemy rozmawiać”. Skutek był taki, że rzeczywiście pomodliłem się, skruszyłem się i wyraziłem zgodę. Przez to zostałem jednym z ogniw struktury nowej diecezji. Pierwsze moje urzędowanie było bardzo proste. Skoro jest nowa diecezja, a wiem, że nie ma do tej pory pieczęci, poszedłem do zakładu grawerskiego i zamówiłem pieczęć. Tego dnia, kiedy ją odebrałem i wracałem z zakładu, mieszczącego się na ulicy, przy której mieszkałem, podeszła do mnie jedna z Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi z Łabuń, prosząc mnie: „Sprowadzamy auto, prosimy o poświadczenie z kurii, że to jest auto na potrzeby zakonne, żeby uzyskać zwolnienie z dodatkowych opłat”. Ta pieczęć, jeszcze świeża, została użyta do pierwszego pisma kurialnego naszej diecezji. Pierwsze dni wyglądały tak, że dojeżdżałem razem z księdzem biskupem do Zamościa i po urzędowaniu wracaliśmy lub samodzielnie wracałem do Lublina. Zatrzymałem w dalszym ciągu zajęcia dydaktyczne na uniwersytecie i tam zacząłem się udzielać. To udzielanie oczywiście wymagało stałej obecności i dlatego z czasem zacząłem nocować. Przygarnęła nas parafia Świętego Krzyża w Zamościu. Proboszcz ks. Andrzej Jabłoński, mój współrodak z parafii Grabowiec, udzielił gościny na mieszkanie. Natomiast jeśli chodzi o lokal, kuria uzyskała mieszkanie dla księdza biskupa na infułatce u ks. dziekana Żurawskiego. Ciepły, słoneczny pokój, wtedy przy ul. Kolegiackiej 1, przy kolegiacie.

– Nasuwa się jeszcze jedno pytanie: Czym dysponowała diecezja zamojsko-lubaczowska na początku? Co posiadaliśmy? Czym mogliśmy zarządzać i jak też organizować się na następne lata?

Reklama

– Poważnie mówiąc, to, w co zostaliśmy wyposażeni, to tylko dwa auta. Auto osobowe dla księdza biskupa, używane dotychczas przez niego, i samochód ciężarowy wykorzystywany później w dużej mierze do złożenia płodów na rzecz utrzymania seminarium, z którym zresztą było sporo kłopotów. A poza tym tylko długopis i dobra wola. Jeśli chodzi o takie bezpośrednie wyposażenie, to do pisania wziąłem swoją erikę, maszynę do pisania. Była to jedyna maszyna do pisania, którą dysponowaliśmy. Była akurat wizyta z diecezji wiedeńskiej. Prałat, którego imienia nie pamiętam, zapytał: „To tylko tyle macie?”. Dziwił się ogromnie. I nie dziwię się, że on się dziwił. To było jedyne wyposażenie techniczne, jakie mieliśmy. Z czasem dostaliśmy inną maszynę do pisania od ks. prof. Janusza Nagórnego. Natomiast jeśli chodzi o meble, zacząłem po prostu prawie każdego dnia coś dokupywać do wyposażenia naszego biura. Z czasem dostaliśmy finansową dotację ze strony archidiecezji lubelskiej. Siłą rzeczy dostaliśmy wszystko to, co było konieczne. Przede wszystkim akta personalne księży, które przewoziłem swoim autem do dyspozycji w Zamościu. I akta metrykalne naszych parafii zamojskich oraz akta bieżące, które były uważane za bieżące w diecezji lubelskiej. Nie przewoziliśmy akt dawnych. Ja to wszystko zwiozłem i przez to zapoczątkowało istnienie archiwum diecezjalne.

– Za nami jubileusz 25-lecia diecezji zamojsko-lubaczowskiej. W tym spotkaniu z historią diecezji uczestniczył Ksiądz Infułat. Bardzo dziękuję za rozmowę i za to, że mogliśmy powrócić do tamtych czasów, kiedy nasza diecezja powstawała i przejść przez lata, gdy się rozwijała.

– Bardzo dziękuję za tę prezentację i jest mi przyjemnie, że taki kontakt został nawiązany. Życzę powodzenia całej diecezji i niech Pan Bóg otacza ją swoją opieką. Natomiast jeśli chodzi o 25. rocznicę istnienia diecezji, jest to dla mnie satysfakcja, że mogę przynależeć do tej diecezji, cieszyć się powodzeniami i osiągnięciami. Przy okazji wyrażam najlepsze życzenia: błogosławieństwa Bożego, pomyślności, dobrego układu i wszelkich warunków, które są potrzebne do spełnienia tej misji, jaką diecezja ma do wykonania w swoim istnieniu.

2017-04-26 14:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jubileusze w „kościele jednej doby”

Niedziela bielsko-żywiecka 14/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

parafia

jubileusz

proboszcz

diecezja

Monika Jaworska

Ks. prał. Władysław Nowobilski

Ks. prał. Władysław Nowobilski

Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Ciścu w roku jubileuszu 25-lecia diecezji bielsko-żywieckiej świętuje 50-lecie kapłaństwa swojego proboszcza ks. prał. Władysława Nowobilskiego oraz trzy inne jubileusze – 45 lat od budowy kościoła w Ciścu zwanego też „kościołem jednej doby”, a także 40 lat od poświęcenia ołtarza i 35 lat od konsekracji świątyni

Ksiądz prał. Władysław Nowobilski pochodzi z wielodzietnej rodziny, w której wychowało się trzech księży i jedna zakonnica. – Moi rodzice wychowywali nas mądrze, w miłości do Boga. Byli świętymi ludźmi. Mama urodziła nas dziewięcioro, ale dwoje rodzeństwa umarło we wczesnym dzieciństwie. Tata umarł, gdy miałem 12 lat, dlatego wychowanie i wykształcenie zawdzięczam głównie najstarszemu bratu Józefowi, który szczęśliwie przeżył czas wojny, a potem został księdzem. Jest też jednym z Żołnierzy Niezłomnych. Miałem jeszcze drugiego brata, ks. Jana. Z mojego rodzeństwa dziś żyje tylko moja o 10 lat starsza siostra Hania, która została serafitką i posługuje w zakonie serafitek w Poznaniu – mówi ks. prał. Władysław Nowobilski.
CZYTAJ DALEJ

Kilka tysięcy osób na czuwaniu w 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II

2025-04-03 07:45

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

czuwanie

Włodzimierz Rędzioch

Dzisiaj dziękujemy świadomi tego wszystkiego, co Jan Paweł II zdziałał. Dziękujemy i chcemy przypomnieć to wydarzenie, ale przede wszystkim chcemy powrotu do jego nauczania - powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda, który poprowadził czuwanie modlitewne w Watykanie.

„Pamiętamy ten moment, kiedy ludzie klękali tutaj na tym placu. Niektórzy płakali, inni stawiali sobie pytanie, dlaczego odszedł, bo wydawało się, że on powinien zostać z nami aż na zawsze” - wskazał abp Wojda, wspominając wydarzenia sprzed 20 lat. „Dzisiaj wspominamy to wydarzenie po to, by dziękować Bogu za ten wielki, bardzo wielki pontyfikat. To jeden z największych w historii papiestwa” - dodał.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: osób bezwyznaniowych jest już więcej niż katolików i protestantów

Historyczny punkt zwrotny: po raz pierwszy w historii Niemiec osoby bezwyznaniowe stanowią większą część ludności niż katolicy i protestanci. Tak wynika z danych opracowanych przez grupę badawczą Weltanschauungen in Deutschland - pisze agencja dpa.

Według danych, w Niemczech żyje około 39 milionów ludzi bez przynależności religijnej i około 38 milionów, którzy nadal są członkami jednego z dwóch głównych kościołów - czytamy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję