Miłość, przyjaźń - dwa ogniwa słów, które łączą a czasem rozdzielają ludzi. Bo trzeba tak płonąć miłością, żeby nie wywołać ludzkiej oziębłości. A przyjaźń jest wspaniałą nicią, która łączy ludzi, jak
most dwa brzegi. Iksa też łączyły z innymi nici przyjaźni, przez które płynęła wzajemność. Ale gdy zorientował się, że ci inni wykorzystują tę przyjaźń do manipulowania jego osobą na scenie życia, podjął
słuszną decyzję. Ostrym słowem dezaprobaty przeciął te nici, żeby nie być w ich rękach marionetką. Teraz ogarnięty jest wątpliwościami: Czy wierzyć innym ludziom?
Może to ułomność, a może i siła natury człowieczej, że wątpimy niemal we wszystko. Nie wierzycie? Ustawcie więc szereg z - powiedzmy - kilkudziesięciu osób i zawołajcie: Ci, co wierzą we wszystko
bez zastrzeżeń, bez żadnych wątpliwości, wstąp! No i niech wstąpią. Już widzę te tłumy! - ale śmiejących się z rozkazodawcy. Bo człowiek codziennie, targany wątpliwościami, nie dowierzający na każdym
kroku raz temu raz owemu, kwestionujący prawdy i zachwiania, waha się, podejrzewa, kiedy ktoś każe mu wierzyć bez żadnych wątpliwości w jakieś słowa, gesty, hasła, wezwania.
Człowiek ów, zwijmy go niedowiarkiem, zmarszczy brwi, rozejrzy się bacznie i dopadną go jeszcze większe wątpliwości, niż na początku. Bo i dlaczego - pomyśli sobie - każą mi czynić coś bez zastrzeżeń,
bez popadania w wątpliwość. Nie wątpię, że coś się za tym kryje. Spójrzmy jednak uważniej na twarz rozkazodawcy: i jego nachodzi wątpliwość, coś tę wątpliwość budzi. Czyżby czuł, że powątpiewania nie
da się z człowieka wyrwać?
Nie wątpmy więc, że i on wątpi. Bez najmniejszej wątpliwości jest właśnie tak. W co nie wątpię.
Tylko Bóg nie ma wątpliwości, że my czasem wątpimy w Jego istnienie.
Kilka osób zostało w poniedziałek ugodzonych nożem w edynburskiej dzielnicy Calders - podał dziennik „Daily Mail”, powołując się na relacje mieszkańców. Policja potwierdziła, że prowadzi tam operację, i wezwała do unikania tej okolicy.
Szczegóły zdarzenia nie są na razie znane. Według mediów, policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie z dwiema sztukami ostrej broni tuż przed godz. 9 (godz. 10 w Polsce). Calders znajduje się na południowo-zachodnich obrzeżach szkockiej stolicy.
Jak pisze kronikarz tamtych czasów - Janko z Czarnkowa - nareszcie w środę po niedzieli „Invocavit", dnia drugiego miesiąca marca, przedniejsi panowie polscy oraz Bodzanta, arcybiskup gnieźnieński, zjechawszy się w Radomsku, jednomyślną zgodą i wolą postanowili posłać po Jadwigę, córkę śp. zmarłego króla z prośbą, aby przyjechała do Polski na królowanie. Takim sposobem kolejny zjazd w Radomsku z 2 marca 1384 r. zadecydował o powierzeniu jej tronu. Dopełnieniem tego była koronacja zaledwie 10-letniej księżniczki na króla Polski w październiku tego samego roku.
Podnoszące się z kolan po rozbiciu dzielnicowym zjednoczone Królestwo Polskie, odbudowane wysiłkiem Kazimierza III Wielkiego, po jego bezpotomnej śmierci w 1370 r. stanęło w obliczu wyboru nowego władcy. Na mocy wcześniejszych układów sukcesyjnych tron powierzono więc siostrzeńcowi „króla chłopów”, panującemu wówczas na Węgrzech Ludwikowi z dynastii Andegawenów. Monarcha miał jednak poważny problem. Mimo dwukrotnie zawieranych związków małżeńskich, najpierw z Małgorzatą Luksemburską (krewną cesarza Karola IV), a później Elżbietą Bośniaczką nie doczekał się męskiego potomka. Taki stan rzeczy spowodował, że zapewnienie ciągłości rządów stało się dość trudne. Jego trzy córki z drugiej żony: Katarzyna, Maria i Jadwiga nie mogły odziedziczyć tronu. W Polsce prawo do tego posiadało wyłącznie potomstwo „po mieczu”, a nie „po kądzieli”- dziedziczyć mogli zatem mężczyźni z dynastii, nie córki. Rozwiązaniem okazało się zaproponowanie szlachcie polskiej przywileju. 17 września 1374 r. w Koszycach Ludwik Węgierski zwolnił rycerstwo z podatku od gruntów oprócz 2 groszy z łana. W zamian możni zgodzili się, aby po jego śmierci sukcesja przeszła na jedną z córek.
Pielgrzymka Maturzystów z Archidiecezji Łódzkiej na Jasną Górę
Kochani, myślę, że to, co zrobiliście już najlepszego, to, że jesteście tutaj, że chcecie z Panem Bogiem być obecni w tym ważnym momencie swojego życia - przed egzaminem dojrzałości. Chcę wam powiedzieć, że swój egzamin z dojrzałości przeżyjecie wtedy, kiedy dobrze przeżyjecie swoje życie i być może tych egzaminów będzie dużo więcej – mówił bp Kleszcz.
Blisko 800 tegorocznych maturzystów z Archidiecezji Łódzkiej uczestniczyło w pielgrzymce do tronu Królowej Polski na Jasnej Górze zawierzając dziś siebie, swój egzamin dojrzałości oraz swoją przyszłość Matce Boskiej Jasnogórskiej. Podobnie jak w ubiegłym roku - po zamianie terminu - pielgrzymka odbyła się w poniedziałek po II Niedzieli Wielkiego Postu - aby umożliwić młodym jak najliczniejsze uczestnictwo w tej pielgrzymce.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.