Reklama

Niedziela Rzeszowska

Błogosławiony duszpasterz

Z biskupem rzeszowskim Janem Wątrobą w 50. rocznicę śmierci bł. ks. Władysława Findysza rozmawia Irena Markowicz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

IRENA MARKOWICZ: – Czasy są inne, ale czy łatwiejsze? Wyznawanie wiary wymaga odwagi, nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Reklama

BP JAN WĄTROBA: – Z pewnością czasy są inne, okoliczności, cały kontekst, ale problemy pozostają te same, zwłaszcza, że one mają, najczęściej, źródło w człowieku, w jego sposobie myślenia, w całym systemie wartości, który przyjmuje. W związku z tym postać bł. ks. Władysława Findysza z Nowego Żmigrodu nie traci nic na swojej aktualności. Dziś gdy przypada 50. rocznica jego śmierci patrzymy na niego z podziwem. A to, co podziwiamy w jego życiu, całej jego działalności, to niezwykła wierność prawdzie i temu systemowi wartości, który wyznawał, który przyjął za swój, niezwykła odpowiedzialność. To co mnie uderza w życiu i działalności bł. Władysława to odpowiedzialność za zbawienie ludzi powierzonych jego duszpasterskiej pieczy. Nie zważał na to, jakie koszty będzie musiał ponieść za to. On wiedział jedno. Odpowiedzialność proboszcza to przede wszystkim odpowiedzialność za zbawienie ludzi. A wiązało się to jednocześnie z postawą posłuszeństwa Kościołowi. Przecież to, za co został oskarżony i co stało się potem bezpośrednią przyczyną wyroku i jego uwięzienia, to była odpowiedź na apel Prymasa Polski, polskich biskupów w kontekście rozpoczynającego się II Soboru Watykańskiego. Te czyny dobroci, te dzieła, którymi wierni mieli wspierać dzieło soborowe, to był piękny autorski pomysł prymasa Wyszyńskiego i polskiego Kościoła, który w ten sposób chciał aktywnie uczestniczyć w pracach soboru.
Proboszcz żmigrodzki wziął na poważnie to wezwanie. Stąd jego inicjatywy, listy, jego wysiłek, aby ci, którzy czynią dobro, tego dobra jeszcze więcej czynili, a ci, którzy się trochę pogubili, aby podjęli dzieło nawrócenia, podjęli jakąś pracę nad sobą, aby po prostu skorygowali to, co w ich życiu było złe, żeby się nawracali. To wynikało z jego poczucia odpowiedzialności właśnie za zbawienie ludzi i jednocześnie z ducha posłuszeństwa Kościołowi.

– Wrażliwość ks. Władysława Findysza związana była ze sprawami duchowymi, religijnymi, ale też materialnymi. To się objawiło zaraz po drugiej wojnie światowej, ale też przewijało się przez całe życie, kiedy ludności żyło się trudno, nie tylko Polakom, ale i Łemkom, tam gdzie pełnił posługę kapłańską.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Tak to jest kolejny, piękny rys jego duchowości i jego pasterskiej troski. On był tak blisko ludzi... Dzisiaj papież Franciszek mówi, że pasterz powinien pachnieć owcami. To tylko przypomnienie tego, co od wieków jest wpisane w posługę duszpasterską. Właśnie bł. Władysław był tak blisko wiernych. Jeśli o kimś, to o Nim można powiedzieć, że przeniknął klimatem. On czuł to, czym żyją ludzie, jakie mają problemy. Dzielił ich los. Tak było, gdy front się zbliżał, gdy trzeba było opuścić Żmigród w czasie ewakuacji. Wiemy, że to zawsze pociąga za sobą ryzyko jakichś nadużyć – pod nieobecność prawowitych gospodarzy, inni tam szabrowali, rozkradali czyjś dobytek. On to wszystko czuł i gdy potem można było wrócić, zrobił wszystko, aby różne zranienia, napięcia, spory, rodzącą się czasem nienawiść, łagodzić. Był człowiekiem niezwykle wrażliwym. Na miarę swoich możliwości i tej biedy wielkiej, którą wtedy Polacy przeżywali, on spieszył z pomocą najbardziej potrzebującym – nie zważając na narodowość, przynależność. Wszystkich otaczał swoją opieką, nie zaniedbując przy tym właśnie tej wielkiej troski o moralność, o życie religijne. Był wymagającym duszpasterzem. Pewnie to nie wszystkim się wtedy podobało, ale to wynikało właśnie ze wspomnianego poczucia odpowiedzialności.

– To jest pierwszy beatyfikowany, w krótkiej historii diecezji rzeszowskiej. Kiedyś bł. ks. Findysz zostanie kanonizowany...

Reklama

– To zawsze zależy od kultu, od tego jak się rozwija, od lokalnej pobożności. Oczywiście do tego, by móc rozpocząć proces kanonizacyjny potrzebny jest zawsze cud i to taki, który za pośrednictwem Błogosławionego zdarzył się już po jego beatyfikacji. Nie wiemy jak będzie się rozwijał kult bł. ks. Władysława, jakie rozmiary przybierze. Jedno jest pewne. To jest rzeczywiście pierwszy błogosławiony przynależący ściśle do Kościoła rzeszowskiego, ale też w naszej ojczyźnie pierwszy błogosławiony męczennik okresu komunistycznego.
Bardziej znana jest postać ks. Jerzego Popiełuszki, błogosławionego kapłana, bo też wiedza o nim, znajomość faktów z jego życiorysu, a także samo oddziaływanie, zwłaszcza w okresie ostatnim, w Warszawie, poprzez Msze św. za Ojczyznę na Żoliborzu sprawiły, że jest to postać znana w całym kraju i poza jego granicami. Tymczasem nasz podkarpacki Błogosławiony z Nowego Żmigrodu, rzeczywiście znany jest bardziej lokalnie. To teraz nasze zadanie, kolejnego pokolenia, już pięćdziesiąt lat po jego śmierci, żeby wiedza o jego życiu, o jego dokonaniach, o jego bezkompromisowej postawie, o jego odwadze wielkiej i pasterskiej gorliwości dotarła szerzej. Beatyfikacja ma to do siebie, że zawęża kult świętego do jakiegoś obszaru związanego ściśle z jego działalnością. Jest to kult lokalny. Kanonizacja sprawia, że staje się on własnością Kościoła powszechnego. Jedno jest pewne, gdy o chronologię chodzi, bł. ks. Władysław Findysz jest pierwszym błogosławionym męczennikiem komunizmu w Polsce.

– W naszym otoczeniu, na rzeszowskim zamku, gdzie był więziony, mało jest widomych śladów upamiętnienia męczeństwa...

– Mam wielkie nadzieje związane z zamkiem. Dzisiaj znajdują się w nim sądy i muszą one działać, ale ufam i mam podstawę do takiej ufności, że kiedyś ten zamek zmieni swoje przeznaczenie i będzie miejscem upamiętnienia, centrum kulturowym. Ufam, że sądy znajdą właściwe dla siebie pomieszczenia, nowe budynki i wtedy uda nam się zlokalizować topograficznie miejsce, gdzie bł. ks. Findysz cierpiał, zresztą nie tylko on, bo wiemy ilu ludzi na tym zamku było torturowanych, maltretowanych i to w różnych okresach historii. Mam taką cichą nadzieję, że kiedyś będę mógł zobaczyć celę czy pomieszczenia, w których ks. Władysław cierpiał, znosił wielkie upokorzenia. Tymczasem rzeczywiście jego i innych męczenników okresu komunistycznego można i trzeba upamiętnić, choćby tylko jakąś tablicą, by to nie poszło w niepamięć. To jest miejsce szczególne i mam nadzieję, że doczekamy takiego czasu, kiedy we właściwy sposób upamiętnimy tych ludzi i ich wielkie cierpienie.

2014-09-17 15:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trump: właśnie odbyłem bardzo produktywną rozmowę z Putinem

[ TEMATY ]

rozmowa

Donald Trump

Władimir Putin

PAP

Władimir Putin, prezydent Rosji

Władimir Putin, prezydent Rosji

Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę, że odbył „dobrą i bardzo produktywną” rozmowę telefoniczną z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Do rozmowy doszło tuż przed spotkaniem Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Podziel się cytatem - napisał Donald Trump na swoim portalu Truth Social. Zapowiedział, że spotkanie z Zełenskim odbędzie się w głównej jadalni w jego willi Mar-a-Lago na Florydzie i że odbędzie się z udziałem prasy.
CZYTAJ DALEJ

Światowe media informują: Melchicki duchowny odnalazł nienaruszoną Hostię po 47 dniach w zniszczonym kościele w Libanie

2026-04-27 09:09

[ TEMATY ]

Liban

Hostia

Zdjęcie księdza Mariosa Khairallaha

W wiosce Tbenine w południowym Libanie, w kościele św. Jerzego odkryto coś, co niektórzy nazywają cudem

W wiosce Tbenine w południowym Libanie, w kościele św. Jerzego odkryto coś, co niektórzy nazywają cudem

Duchowny Marios Khairallah powrócił do kościoła św. Jerzego w Tibnin po zawieszeniu broni i znalazł konsekrowaną Hostię dokładnie tam, gdzie zostawił ją kilka tygodni wcześniej, bez żadnych oznak pogorszenia - informują portale hiszpańskojęzyczne infocatolica.com oraz aciprensa.com.

W wiosce Tibnin, w ogarniętym wojną południowym Libanie, zniszczony kościół był miejscem tego, co jego proboszcz bez wątpienia nazywa znakiem niezniszczalnej obecności Chrystusa. Melchicki ksiądz greckokatolicki Marios Khairallah, powrócił do kościoła św. Jerzego 17 kwietnia – po wejściu w życie rozejmu – i zastał tam odkrycie, które zaparło dech w piersiach całej społeczności: Chleb Eucharystyczny, który zostawił w kościele kilka tygodni wcześniej, pozostał nienaruszony, bez śladu zepsucia, po 47 dniach przymusowego opuszczenia.
CZYTAJ DALEJ

W tym roku minie 300 lat od powstania wschowskiej kapsuły czasu

2026-04-27 12:51

[ TEMATY ]

Wschowska kapsuła czasu

Materiały Muzeum Ziemi Wschowskiej

Obecnie szkatuła oraz wydobyte z niej dokumenty wraz z monetami są prezentowane w obu siedzibach MZW

Obecnie szkatuła oraz wydobyte z niej dokumenty wraz z monetami są prezentowane w obu siedzibach MZW

Od kwietnia przez kolejnych sześć miesięcy w Muzeum Ziemi Wschowskiej można oglądać wschowską kapsułę czasu.

Kapsuła z końcem stycznia powróciła z wypożyczenia zagranicznego w Belgii. Obecnie szkatuła oraz wydobyte z niej dokumenty wraz z monetami są prezentowane w obu siedzibach MZW. Listy z 1726 i 1786 r. można zobaczyć na ekspozycji stałej w siedzibie przy pl. Farnym 3, natomiast list z 1884 r. ze szkatułą i monetami jest prezentowany na wystawie czasowej pt. „Literatura Numizmatyczna i Numizmatyka Wschowska” w siedzibie przy pl. Zamkowym 2. Po sześciu miesiącach eksponaty trafią ponownie do magazynu zbiorów w celu ich zaciemnienia. W ubiegłym roku zakończyła się kompleksowa konserwacja obiektów, dofinansowana w kwocie 50 000 zł ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach projektu „Wspieranie działań muzealnych – konserwacja zbiorów”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję