Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Wielki odpust krzeszowski w międzynarodowej oprawie

2018-08-15 19:08

ksww / Krzeszów (KAI)

KS. WALDEMAR WESOŁOWSKI

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych ku czci Maryi Wniebowziętej w pocysterskim sanktuarium maryjnym w Krzeszowie. Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski. Przy ołtarzy stanęli również biskup senior Marian Buczek ze wschodniej Ukrainy oraz biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, pochodzący z nieodległej Kamiennej Góry.

Każdego roku odpust krzeszowski gromadzi tłumy wiernych i pielgrzymów, którzy za wstawiennictwem Matki Bożej Łaskawej wypraszają potrzebne łaski. Na uroczystości przybywają wierni nie tylko z diecezji legnickiej, ale i z całego Dolnego Śląska, również z wielu stron Polski i z zagranicy, zwłaszcza z sąsiednich Czech i Niemiec.

W homilii wygłoszonej podczas sumy odpustowej bp Siemieniewski skupił się na słowie „zwycięstwo”. – To słowo występuje w wielu odsłonach. Dziś trzeba sobie uświadomić, że źródłem prawdziwego zwycięstwa jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego zwycięstwo jest udzielane ludziom w Kościele. Jako pierwsza z ludzi doświadczyła tego Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą – mówił w homilii bp Siemieniewski.

- Również my oczekujemy chwały, radości i zwycięstwa. Dokonuje się to na drodze walki duchowej przeciw pierwiastkom zła, grzechu, tego, co pozbawia nas nadziei i radości. Nie jesteśmy w tym sami. Wspiera nas Chrystus i Maryja. Oni prowadzą nas do zwycięstwa – kontynuował bp Andrzej.

Reklama

Zaznaczył też, że pojęcie zwycięstwa odnosi się również do naszej historii. – Wspominamy dziś wydarzenia sprzed 100 lat, ale także te, z 1920 roku, określane mianem „cudu nad Wisłą”. Tam, gdzie jest walka w słusznej sprawie, mamy prawo się modlić i oczekiwać pomocy Boga. Dlatego chcemy dziękować dziś za dar wolnej Ojczyzny – mówił biskup pomocniczy wrocławski.

Zachęcił też wiernych, by modlili się o to, by współczesny patriotyzm, przeżywanie Ojczyzny było zgodne z wolą Boga. Przypomniał wiernym, że drogowskazami dla nas są nadal trzy słowa: "Bóg, Honor, Ojczyzna".

- Dbajmy o naszą Ojczyznę, wpatrując się zwłaszcza w przykład życia naszych polskich świętych, szczególnie św. Jana Pawła II, który uczył nas i nadal uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu – mówił.

- Niech współczesny patriotyzm będzie przeżywaniem piękna Polski, pokazywaniem tego skarbu i dzieleniem się nim z innymi narodami, zwłaszcza z naszymi sąsiadami – zakończył bp Siemieniewski.

Na zakończenie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety ziół i kwiatów, po czym z bazyliki wyruszyła procesja z ikoną Matki Bożej Łaskawej.

Po wspólnej modlitwie kustosz ks. Marian Kopko zaprosił wszystkich do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych wraz z Zespołem Artystycznym Żołnierzy Rezerwy Rota ze Złotoryi.

Warto też dodać, że uroczystości odpustowej w Krzeszowie towarzyszył festyn rękodzieła, podczas którego wolontariusze Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska zbierali datki na funkcjonowanie tej ważnej placówki wspierającej dzieci nieuleczalnie chore oraz ich rodziny.

Tagi:
Krzeszów bp Andrzej Siemieniewski

Odnowa pełna kwiatów

2017-05-31 14:39

Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 23/2017, str. 6-7

„Odnowa charyzmatyczna cechuje się ogromną różnorodnością, wymyka się wszelkim klasyfikacjom, bardziej niż jakąś strukturę przypomina łąkę, a na tej łące rosną wielkie krzewy i malutkie kwiatki” – mówi bp Andrzej Siemieniewski w rozmowie z Krzysztofem Kunertem

Joanna Kunert
Rekolekcje ewangelizacyjne w Hali Orbita

KRZYSZTOF KUNERT: – Współczesny ruch charyzmatyczny w Kościele liczy 50 lat. Ale to chyba nie jest początek ruchu charyzmatycznego w Kościele?

BP ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI: – Skorzystałbym z pewnej analogii. Możemy mówić o powstaniu kilkadziesiąt lat temu ruchu Światło-Życie, ale jesteśmy oczywiście świadomi , że światło Pana Jezusa i życie łaski było obecne od początku chrześcijaństwa; możemy mówić o ruchu Drogi Neokatechumenalnej, ale wiemy, że odnawianie katechumenalnych treści w katechezie towarzyszy Kościołowi od 2000 lat. Widzimy więc, że proces odnawiania Kościoła w Duchu Świętym przybiera w historii różne formy, natomiast za naszych czasów przybrało to postać pewnego ruchu, który ma swój początek, ma swoich światowych liderów, ma swoje grupy, ma swoje środowisko, swoją literaturę i czasopisma. Myśląc o tym, co dzieje się od 50 lat, nazywamy ten ruch Odnową w Duchu Świętym.

– A dlaczego Duch Święty wylał się 50 lat temu w Pittsburghu? Możemy to jakoś wyjaśnić?

– „Duch tchnie tam, gdzie chce, i szum Jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” – mówi nam Ewangelia św. Jana. Dlatego możemy obserwować błogosławione skutki wylania się Ducha Świętego, ale pytania: dlaczego tu? dlaczego akurat ta osoba? – to leży już w tajemnicach Bożego planu. Mogę tylko powołać się na słowa, które usłyszałem ostatnio od Patti Gallagher Mansfield w rocznicę działania Odnowy. Powiedziała ona tak: „Dlaczego Pan Bóg wybrał mnie na tę, która jako pierwsza w nowej formie przeżyła w Kościele katolickim dar wylania Ducha Świętego? Chyba dlatego, że jestem tak zwykłą osobą i tak podobną do wielu innych milionów katolików, że Pan Bóg chciał pokazać: skoro może się to przydarzyć Patti, to może się to przydarzyć każdemu”.

– Dlaczego mówimy odnowa. Odnowa czego?

– Z całą pewnością najpierw odnowa człowieka, gdyż spotkanie z Duchem Świętym jest spotkaniem osobowym: osoba człowieka spotyka Ducha Świętego. To ja, chrześcijanin, ja, uczeń Pana Jezusa czuję się odnowiony przez Ducha Świętego. W drugim etapie to oczywiście odnowa Kościoła, przecież nie jestem uczniem Pana Jezusa w izolacji, jestem uczniem we wspólnocie.

– A odnowa świata?

– Pan Bóg udziela Ducha Świętego, aby odnowić w nas wewnętrznego człowieka – mówi św. Paweł. Chrześcijanin odnawia się wewnętrznie każdego dnia, także po to, by odnawiać wspólnotę Kościoła, abyśmy byli nowi duchem, a nie starzy. A Kościół ma być zaczynem odnowy świata. Na pewno taki jest Boży plan.

– Jak wyglądały początki tej odnowy sprzed 50 lat?

– Trzeba pewnie sięgnąć do początku XX wieku, gdzie zbiegają się dwa wątki. Jeden, trochę mniej znany, ale na pewno godny upowszechnienia, to wkład pewnej włoskiej siostry zakonnej. S. Elena Guerra ze zgromadzenia Oblatek Ducha Świętego przy końcu XIX wieku pisała listy do papieża Leona XIII. A papież na te listy odpowiadał, nawet przy pomocy dokumentów kościelnych. W listach siostry czytamy, że nadchodzący czas – przełom XIX i XX wieku – ma być przeżywaniem nowego wieczernika. Papież właśnie przy tej okazji ustanowił liturgiczną nowennę przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Jeżeli Kościół na zaproszenie papieża ma wchodzić na nowennę do wieczernika, to sugestia jest oczywista: ma czekać na nowe wylanie Ducha Świętego. To wątek pierwszy. Wątek drugi to mocne przeżywanie nowego działania Ducha Świętego w najróżniejszych wspólnotach protestanckich, głównie w USA, ale też w różnych krajach europejskich na przełomie XIX i XX wieku. Splot tych wydarzeń przyczynił się do tego, że po dziesięcioleciach, w 1967 r., w małej i skromnej kaplicy w domu zakonnym na przedmieściu Pittsburgha spotkało się 25 osób na swoje weekendowe rekolekcje. 50 lat temu miało tam miejsce pierwsze, upragnione, wymodlone i oczekiwane w katolickiej wspólnocie wylanie Ducha Świętego w takiej postaci, jak jest to przeżywane w naszej dzisiejszej Odnowie.

– Porozmawiajmy o początkach odnowy w Polsce...

– Ruch przenikał do naszego kraju, jak to bywa z Bożymi obdarowaniami, przenoszony w sercach ludzi. Na przykład ks. Bronisław Dembowski, późniejszy biskup, przyjechał z USA napełniony tym doświadczeniem. Dzielił się nim w kościele św. Marcina w Warszawie, gdzie pasterzował.

– A Wrocław?

– W roku 1975, a więc zaledwie 8 lat po amerykańskim początku, tu do Wrocławia do sióstr urszulanek przyjechał francuski dominikanin, o. Albert de Monléon. Jechał na kongres do Lublina. Zatrzymał się więc niedaleko od dzisiejszego studia Radia Rodzina. U sióstr w rozmównicy modlił się razem z kilkoma uczennicami ich szkoły. To środowisko dało początek wrocławskim grupom Odnowy w Duchu Świętym, dało początek w naszym mieście Oazie Modlitwy w Duchu Świętym. W środowisku wrocławskim bardzo znany jest w tym kontekście ks. Jan Kruczyński, który był u nas prekursorem ruchu Odnowy. W rezultacie w roku 1977 odbyło się pierwsze seminarium Odnowy w Duchu Świętym, nie tylko jako pojedyncza modlitwa, ale jako cały 7-tygodniowy program polegający na czytaniu Pisma Świętego, modlitwie, pokucie i prośbie o wylanie Ducha Świętego.

– W Polsce, we Wrocławiu Odnowa obecna jest od wielu lat. Z początku była czymś nowym: specyficzne wspólnoty, inny rodzaj modlitwy, inne śpiewy i gesty. Kościół w Polsce musiał nauczyć się tej nowości?

– Nowością było odkrycie tego, co św. Paweł omawia w pierwszym Liście do Koryntian w 12, 13,14 rozdziale – gdzie mówi o modlitwie w językach i o rozeznawaniu duchów, o darze języków, o słowie poznania, słowie mądrości. W tym znaczeniu uczyliśmy się dopiero, co może znaczyć doświadczanie realizacji tych słów w życiu modlitewnych wspólnot.

– Lata 80. i 90. we Wrocławiu dla Odnowy nie były łatwe, zdarzały się też podziały.

– Dlatego zawsze warto wracać do pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian. Jeśli mówimy, że historia Odnowy nie przebiegała idealnie, to w liście Apostoła widzimy, że historia Kościoła w Koryncie również nie była idealna. Wspólnota koryncka też przeżywała dramatyczne różnice i podziały. Zawsze we wspólnocie Kościoła zdarzają się grzechy, a obdarowania Ducha Świętego przez charyzmaty nie sprawiają, że grzech znika z człowieka. Ważne tylko, aby przypominać sobie zawsze, jakie lekarstwo św. Paweł proponował na grzechy wspólnoty i to samo lekarstwo stosować dzisiaj.

– Co wnosi Odnowa do Kościoła we Wrocławiu?

– Zacznijmy od przykładów z innych miejsc w Polsce. Pamiętamy jesienny dzień Pokuty Narodowej, kiedy na Jasnej Górze modliło się ponad 100 tys. ludzi. Pokuta ta została zainicjowana przez Odnowę w Duchu Świętym. Tu widzimy Odnowę z najlepszej strony, mianowicie otwartą na to, co Bóg wnosi do kościołów, wrażliwą na ten głos Boży i zapraszającą innych do uczestnictwa. To tylko jeden z przykładów. Są też w wielu miastach Wieczory Uwielbienia Boga, na przykład w Rzeszowie, na które przyjeżdża wielu ludzi, gdzie mamy zachętę do modlitwy, wspólnego oddawania czci Bogu. Możemy też przenieść się na nasz grunt wrocławski, gdzie widać owoce Odnowy w Duchu Świętym w postaci wspólnot często gromadzących całe rodziny; wspólnot, które wykazują olbrzymi zapał do ewangelizacji, do dzielenia się Słowem Bożym, do sięgania po ludzi zagubionych, błądzących na marginesach życia i proponowania im Dobrej Nowiny.

– Miejsce Odnowy w Kościele jest trwałe?

– Trwałość miejsca Odnowy w Kościele można mierzyć na różne sposoby. Możemy zacząć od trwałości instytucjonalnej. Działająca do niedawna Papieska Rada ds. Świeckich (dziś jako część Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia – dop. aut.) po roku 1990 powołała dwie struktury. Jedna to Katolicka Fraternia Charyzmatycznych Wspólnot Przymierza, a druga to Międzynarodowe Służby Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Obie te struktury mają zasięg światowy, współpracują z dziesiątkami milionów ludzi zaangażowanych w Odnowę w Duchu Świętym w Kościele na całym świecie. Nawet na watykańskim poziomie widoczny jest pluralizm struktur Odnowy, a cóż dopiero, gdy zejdziemy na poziom danego kraju, gdzie znajdziemy dziesiątki, a czasami setki różnorodnych wspólnot. Niektóre w ogóle nie należą do żadnych większych struktur, żyją i działają samodzielnie przy danej parafii czy diecezji. Odnowa Charyzmatyczna cechuje się ogromną różnorodnością, wymyka się wszelkim klasyfikacjom, bardziej niż jednolitą strukturę przypomina łąkę, a na tej łące rosną wielkie krzewy i malutkie kwiatki. Ta łąka, z ogromną różnorodnością i wielobarwnością, wymyka się wszelkim schematom. Natomiast papież Franciszek przemawiając do wspólnot Odnowy charyzmatycznej przypomniał: „Przejawy mogą być różne, ale nurt łaski jest jeden. To łaska ożywia i pobudza do różnych sposobów przeżywania wiary”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu weźmie udział w pogrzebie Pawła Adamowicza

2019-01-18 10:13

ms / Poznań (KAI)

Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych śp. Pawła Adamowicza. Wcześniej metropolita poznański złożył rodzinie prezydenta Gdańska wyrazy głębokiego współczucia.

W czwartek abp Gądecki modlił się w intencji tragicznie zmarłego prezydenta wraz z przedstawicielami Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich.

„Prośmy o wieczne odpoczywanie dla prezydenta Pawła Adamowicza i pokój serca dla wszystkich, którzy płaczą i są smutni z powodu jego gwałtownej śmierci” – modlili się uczestnicy nabożeństwa z okazji Dnia Judaizmu w Poznaniu, któremu przewodniczył abp Gądecki.

Do prośby o życie wieczne dołączono modlitwę „za naszą Ojczyznę, abyśmy w ten czas tragicznego wydarzenia w Gdańsku potrafili jednoczyć się w dobrym, przebaczając sobie nawzajem i obdarzając się szacunkiem”.

Uroczystości pogrzebowe prezydenta Gdańska odbędą się 19 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem